Warszawskie atrakcje dla dzieci okiem nastolatki

Oranżada Prlka w Muzeum PRLu

Kiedy byłam małym dzieckiem, muzea, do których zabierali mnie rodzice nie były najfajniejszymi miejscami na świecie. Nie było to tak strasznie dawno temu, ponieważ mam teraz 17 lat, ale mam wrażenie, że od tamtego czasu miejsca dla dzieci bardzo się zmieniły.

Większość muzeów wydaje się być teraz świadomych tego, że wycieczki szkolne, które przychodzą je zwiedzać nie składają się z nauczycieli, a z uczniów. Idealnym przykładem takiego muzeum jest Muzeum PRL-u

Pozytywnie wyróżnia się na tle innych muzeów tym, że większość eksponatów można dotknąć, a niektórych nawet użyć. Dzieci mogą odkryć, jak żyli ich rodzice, na przykład siadając w kinie z oryginalnymi fotelami z tamtego okresu. Dorośli zaś mogą zafundować sobie nieco nostalgii siadając w legendarnym fiacie 126p lub przypominając sobie, jak wyglądały sprzęty, których używali, żeby posłuchać ulubionych albumów muzycznych. Dzieci mogą również skosztować słynnej oranżady prl-ki i gum turbo. Jest również opcja pamiątki w postaci figurki Koziołka Matołka, Bolka, Lolka czy Reksia. Muzeum PRL-u to miejsce, gdzie każdy – zarówno rodzic, jak i dziecko – znajdzie dla siebie coś ciekawego, dorośli nie będą bezczynnie czekać i obserwować, jak ich dziecko się bawi, a dzieci nie będą smętnie wlec się za opiekunami i pytać: „dłuuugo jeszcze?”. 

Adaptery Muzeum Czar PRLu

 

Kolejnym miejscem, które chciałabym opisać jest Muzeum Domków dla Lalek.

Muzeum stworzone jest z myślą głównie o dzieciach, ale starsze osoby też znajdą tam coś dla siebie. Maluchy mogą popatrzeć i pomarzyć o wspaniałych domkach i lalkach. Z kolei dorośli na pewno docenią szczegóły i perfekcyjnie odwzorowane repliki wnętrz sprzed kilkuset lat. Muzeum robi duże wrażenie, dzięki zróżnicowanym eksponatom – zarówno jeśli chodzi o domki, jak i lalki. Każdy element wystawy jest idealnie dopracowany i dzięki temu całość prezentuje się pięknie. Co prawda tutaj nie ma możliwości zabawy eksponatami i ich dotykania, ale są za to bardzo duże możliwości rozwijania wyobraźni i fantazjowania. Wizyta w Muzeum to też ciekawa lekcja historii architektury oparta na uroczych wnętrzach domów z różnych stron świata.

Muzeum Domkow dla Lalaek w Warszawie

 

Kolejnym, bardziej klasycznym muzeum, które ostatnio odwiedziłam jest  Muzeum Azji i Pacyfiku.  Bardzo ciekawe miejsce, idealne dla poznania odległych kultur i zwyczajów z różnych zakątków świata.

Muzeum niedawno przeniosło się do nowej siedziby na Powiślu, więc na razie dla gości przygotowana jest wystawa stała Strefa Dźwięków. Dzięki interaktywnym dodatkom do eksponatów, dziecko jest w stanie poznać historie i fakty na temat każdego instrumentu, a nawet zagrać na kilku z nich. Na ekranach można również obejrzeć tradycyjne tańce, co stanowi bardzo interesujący fragment wystawy. To jedno z tych muzeów, które  traktuje dzieci na równi z dorosłymi – w swoich planach ma przygotowanie całej ekspozycji w sposób przystępny zarówno dla jednych, jak i dla drugich. Niestety, trzeba na to jeszcze chwilę zaczekać.

Oprócz wystawy, którą opisałam muzeum przygotowuje fascynujące wystawy czasowe. Ja trafiłam na wystawę Moc srebra. Tradycyjna biżuteria z krajów arabskich, na której obejrzałam kunsztowne i niesamowite naszyjniki, medaliony i pierścienie, które zachwyciłyby niejedną małą księżniczkę, a nawet królewnę. W muzealnej kawiarence można skosztować również łakoci z odległych krajów. Mnie najbardziej zasmakowały japońskie cukierki winogronowe.

Muzeum Azji i Pacyfiku Warszawa

Po ciekawym zwiedzaniu wypada wybrać równie ciekawą kawiarnię. I tutaj do akcji wkracza Warszawski Lukier, kawiarnia dająca możliwość zjedzenia wspaniałych i kolorowych ciast oraz deserów huśtając się przy tym w najlepsze, bo przy stolikach w jednej z sal zamiast krzeseł znajdują się huśtawki! Same desery kuszą oko, a ciekawy wystrój sprawia, że wszystko wydaje się jeszcze bardziej apetyczne. Miła atmosfera i super desery.

Warszawski Lukier foto Julia Wawrzyniak

To kilka moich pomysłów na pokazanie dziecku, że muzea nie są po prostu wymysłem dorosłych na zanudzanie ich w czasie wolnym od szkoły. Polskie muzea otwierają się na najmłodszych zwiedzających, co sprawia, że trochę żałuję, że gdy sama byłam dzieckiem nie było tylu fajnych miejsc, które w interesujący sposób zadbały o dzieciaki i nie zapominały o rodzicach.

 

Autorka: Julia Wawrzyniak – 17-letnia pasjonatka fotografiii. Obecnie uczy się w jednym z gdyńskich liceów ogólnokształcących. 

Zapisz się na cotygodniowy newsletter z wydarzeniami w Twoim mieście i odbierz eBook za darmo!

wybierz eBook dla siebie

Zobacz także