Kuka Muka i uciekające uszy. Recenzja

Kuka Muka i uciekające uszy - recenzja książki

Zanim książka Kuka Muka i uciekające uszy na dobre rozgościła się w naszej biblioteczce, moja córka przeczytała ją kilkanaście razy. Podobała jej się pod każdym względem. Zwróciła uwagę nie tylko na zrozumiały tekst, barwne ilustracje, ale przede wszystkim na sam przekaz, jaki książka sobą niesie. Oceniając ją tylko pod tym kątem, ogromne brawa dla autorki. Wspaniale przybliżyła temat dzieci, które po prostu nie słuchają poleceń rodziców. Kto ma pociechę w domu, ten będzie wiedział co mam na myśli.

Ileż to razy prosimy dzieci by np. umyły rączki, sprzątnęły pokój czy chociażby przyszyły na obiad. Nagle one stają się kompletnie głuche na nasze polecenia czy prośby. Nie, nie trzeba z nimi od razu iść do laryngologa, o czym również przekonała się mama Kuki Muki czyli inaczej dziewczynki o imieniu Kornelia. Ona również nie słyszała poleceń swojej mamy, taty ani babci. Na nic zdały się krzyki, wizyta u lekarza czy szorowanie uszu w kąpieli. Wszyscy rozkładali ręce. Pewnego dnia, kiedy dziewczynka znów nie reagowała na prośby, stała się niezwykła rzecz…

Uszy Kuki Muki uciekają z domu. Skoro dziewczynka ich nie potrzebuje, jak twierdzi jej mama, to one robią sobie wolne. Dziewczynka jest tym przerażona i czym prędzej udaje się na ich poszukiwanie. Po drodze zagląda w każdy możliwy kąt, aż w końcu trafia do zoo. Tam wpada na pomysł, by pożyczyć od kogoś  narząd słuchu, bo – być może – wówczas rodzice się nie zorientują. Dlatego też przymierza puchate uszy zajączka, duże słonia, a nawet małpki, jednak żadne z nich nie przypominają jej własnych. Zrozpaczoną dziewczynkę spotyka dyrektor Zoo, który daje jej pewną radę. Jaką? Nie będę zdradzać więcej szczegółów.

Książeczka jest niewielkich rozmiarów, w sztywnej oprawie, więc prędko się nie zniszczy. Zawiera mnóstwo kolorowych ilustracji, która wypełniają każdą stronę. Są przezabawne np. pies siedzący na toalecie i czytający książkę czy uszy zamknięty w klatce dla ptaszków. Moje dzieci śmiały się z tych obrazków jeszcze przez długie godziny. W te urocze rysunki został wkomponowany tekst, który idealnie współgra z tym, co widzimy. Jest go naprawdę niewiele i fajnie, bo tak naprawdę wiele zostawia do przemyśleń młodemu czytelnikowi. 

Kuka Muka i uciekające uszy to książeczka niosąca ogromne przesłanie edukacyjne. Dzieci w końcu mogą się dowiedzieć co ich czeka, jeśli nie będą słuchały. To pewnego rodzaju przestroga dla tych najbardziej niesfornych. Książeczka zmusza do rozmowy, wzbudza zainteresowanie, a przy okazji bawi i uczy.

Katarzyna Jakuszko

Gwiazdkowe prezenty od 5.10.15.

Zobacz także