Kolory z Gąską. Recenzja

galaktyka kolory z gaska

Tak mnie cieszy, że można dziś dostać pięknie wydane książki dla najmłodszych. One mają podwójne, a nawet potrójne zadanie do spełnienia: bawią, uczą i jeszcze do tego muszą przetrwać.

Czytanie najmłodszym to jest wyzwanie, bo przecież taki raczkujący maluch nie jest w stanie skupić uwagi i siedzieć grzecznie podczas lektury. I dobrze, nikt nie powinien tego wymagać. Zresztą od dziecka w żadnym wieku. Jeśli pociecha uzna, że łatwiej zrozumieć treść bajki, kiedy wisi się na łóżku głową w dół, to przecież nic nie szkodzi, prawda? To, że podskakuje podczas czytania wcale nie znaczy, że nie słyszy. Wręcz przeciwnie – czasem tak się słucha i przyswaja o wiele lepiej.

Seria z Gąską to bajeczki dla najmłodszych – mogę śmiało powiedzieć, że to pierwsze bajeczki. Na początek polecam „Kolory z Gąską”, bo to zawsze bardzo interesujący i taki podstawowy temat. Jedna kartka to jeden kolor. I na nim całkowicie się skupiamy. Czerwone tło, czerwona sukienka, do tego napis i już mamy zgrabną całość.

Dlaczego podoba mi się nieprzeładowana ilustracja? Bo najmłodszy czytelnik i tak ma sporo do ogarnięcia. Samo zrozumienie, co przedstawia prosty obrazek jest skomplikowanym procesem umysłowym, z którego dorośli nie zdają sobie czasem nawet sprawy. Więc im prostsza w przekazie ilustracja, im bardziej klarowna, tym lepiej.

Zawsze zachęcam podczas czytania tego rodzaju książeczek, żeby nie poprzestawać na samym czytaniu. Wtedy dziecko szybciej się nauczy i lepiej będzie kojarzyło. I nie, nie ma nic złego w przerywaniu czytania co stronę i proponowaniu zabawy. Wręcz przeciwnie.

Zatem, jeśli mamy czerwoną sukienkę i całą czerwoną stronę warto poszukać w najbliższym otoczeniu innych czerwonych rzeczy, posmakować czerwonych owoców i warzyw. Szukanie polega na odnalezieniu wzrokiem, podejściu i dotknięciu. Na nic nauka kolorów, kiedy nie chce nam się wstać z miejsca, żeby sięgnąć po czerwoną piłkę leżącą na stercie innych piłek. Jeśli malec nie dotknie, nie rzuci, nie poślini, to po prostu nie zapamięta i już. Potem dalej zabawa w czytanie: żółty, niebieski, pomarańczowy itd.

Twarda oprawa oczywiście jest obowiązkowa przy dedykowaniu książki najmłodszemu czytelnikowi. Myślę, że ta książka będzie wam towarzyszyć przez długi czas i przetrwa naukę kolorów. Może nawet przyda się potem do nauki czytania?

Anna Jankowska
www.tylkodlamam.pl

Kolory z Gąską
Laura Wall
Liczba stron: 12
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Galaktyka

Zapraszamy do działu recenzji Miasta Dzieci!