Pchły na wakacjach – przygody psa Syfona

pchly na wakacjach, bajki do czytania na dobranoc

Dzisiaj, kiedy siedziałem na trawniku, poczułem straszne swędzenie, tuż pod ogonem. Przestraszyłem się, że psie sprawy nie do końca się udały. Czasem tak bywa. Nie będę tego tłumaczył, bo nie lubię o tym rozmawiać zwłaszcza, że to może wróżyć jedno – kąpiel! Jednak za chwilę, zaswędziało mnie, w okolicach uszu. Wtedy mnie olśniło. To pchły!

– Hura! – krzyknąłem w duchu. – Wróciły z wakacji.

Pewnie się dziwicie, ale ja zawsze się cieszę z ich powrotu. Myślę, że to jest jakiś podstęp, gdy Pani mówi:

– Chodź Syfon, wyślemy pchły na wakacje.

Nie znoszę tego. To nie jest żadne pakowanie walizek, zapinanie tej dziwnej obroży, którą Pani mi zakłada na specjalne okazje. To nie jest nawet denerwowanie w oczekiwaniu na pociąg i jechanie w ścisku obcych nóg. Ani też dostawanie takiego kolorowego papierka, do którego Pani miło się uśmiecha, mówiąc: “Patrz Syfonku – przyszła kartka z wakacji.”

To oznacza tylko jedno – kąpiel. Wtedy muszę uciekać i chować się, gdzie popadnie.

Poza tym, lubię swoje pchły. Wszystkie, chociaż nikt nie wie, ile ich jest. Mam towarzystwo i czuję się potrzebny. Mogę też drapać się do woli. I mam ku temu dobry powód! Dlatego tak się ucieszyłem.

– Cześć Syfon. I jak? – dosłownie znikąd pojawił się Wirus. Zagadnął i znikł. To najszybszy pies, jakiego znam. Czasem trudno za nim nadążyć. Dokładnie tak, jak teraz. Powróciłem do rozmyślań o pchłach, drapaniu i tarzaniu się w trawie, gdy na powrót się pojawił:

– I jak?

– O co chodzi? – Zapytałem, nie wierząc, że zdąży mi odpowiedzieć. Miałem rację.

Z Wirusem tak jest, że za nim gonisz albo nici z bycia razem. Postanowiłem porzucić rozważania i puściłem się pędem za nim. Biegliśmy przed siebie, nie wiadomo dokąd, by potem zawrócić i biec dokładnie w przeciwnym kierunku, tak długo aż łapy odmówiły posłuszeństwa. W końcu padliśmy ze zmęczenia, nieopodal ławeczki, na której siedziała Pani, bacznie się nam przyglądając. Wirus znowu gdzieś przepadł.

Na szczęście miałem towarzystwo. Pchły zadowolone z powrotu, skakały po mnie jak nigdy dotąd.

– Hej Syfon? Jak się masz? Stęskniłeś się?

– No jasne – odpowiedziałem cichutko.

– Brakowało nam ciebie. A teraz jeśli pozwolisz, posilimy się trochę. Jesteśmy bardzo głodne. Nie ma jak w domu…

– Smacznego – powiedziałem jeszcze ciszej, ale jakoś niewyraźnie.

Wtedy nakrył mnie Wirus.

– Z kim gadasz Syfon? Z pchłami? – zaśmiał się niczym z dobrego żartu. – Coś ci skacze po grzbiecie, wiesz?

– Wiem. To moje pchły. Właśnie wróciły z wakacji.

Pozostałe przygody psa Syfona można przeczytać w dwóch książkach: część pierwsza – Syfon, pies taki jak Ty! i część druga – Syfon i uczucia. Obie autorstwa Iwony Kamińskiej, wydane przez Wydawnictwo Czterolistne.