Rozwijające zabawy na placu zabaw.

Rozwój dziecka na placu zabaw

Nie trzeba być psychologiem by wiedzieć, że szczęście jest nieodzowne do prawidłowego rozwoju naszych pociech. Na co dzień staramy się wywoływać uśmiech na ich twarzach tak często, jak tylko jest to możliwe.
Czasem, bojąc się o bezpieczeństwo dzieci nie pozwalamy, by wspinały się na drabinki, spacerowały po murku, czy balansowały na krawężniku, ale czy na pewno dobrze robimy?

 

Naukowcy dowodzą, że aktywność fizyczna i zabawy ruchowe powodują rozwój mózgu, a dokładniej, wzrost połączeń pomiędzy komórkami nerwowymi (neuronami). Im lepszy i szybszy przepływ informacji pomiędzy tymi komórkami, tym sprawniejsze myślenie i działanie. Dodatkowo przebywanie na świeżym powietrzu oraz ruch, zwiększają dopływ tlenu do mózgu. A tlen i glukozę możemy porównać z paliwem, bez niego nasza maszyna nigdzie nie pojedzie.

Balansowanie, chodzenie po równoważni oraz wspinanie się na drabinki, angażując do pracy obie ręce i nogi równocześnie, rozwijają zmysł równowagi i koordynację ruchową, czyli zmuszają do współpracy lewą i prawą półkulę mózgową.

Harmonijna komunikacja między półkulami przyspiesza nasze reakcje, polepsza kojarzenie oraz zapamiętywanie, czyli rozwija inteligencję.

A czy nie na tym nam zależy równie bardzo, jak na zdrowiu i bezpieczeństwie naszych dzieci. Im więcej połączeń między jedną, a drugą półkulą mózgu tym bystrzejszy właściciel Szarej Istoty. Szybciej kojarzy pojęcia i zjawiska, dobrze zapamiętuje różne informacje i sprawniej się wypowiada. Rozwój połączeń między neuronami usprawnia procesy uczenia się i to zarówno jazdy na rowerze, jak i pisania i czytania.

Warto dbać o to, by połączeń tych było jak najwięcej. Pamiętajmy,że tworzą się one również w czasie wirowania, turlania, huśtania, pełzania oraz tańca. Tańczyć możemy nawet podczas odkurzania, a wirowanie na łące lub w parku to naprawdę wesoła zabawa. Nie bójmy się, że nasze dziecko ubrudzi się trawą podczas turlania. Dzisiejsze proszki dają sobie z nią radę, a jedyne, co może się wydarzyć (jeśli zabawa odbywa się w bezpiecznym miejscu) to to, że dziecku na chwilę zakręci się w głowie (my takie szaleństwo znieślibyśmy dużo gorzej).

Juz w 1975 Ruth Rice z Texasu udowodniła, że nawet 15 min. kołysania, masowania, turlania i głaskania wcześniaków, wykonywane cztery razy dziennie znacznie poprawia ich koordynację ruchową, przez co przyspiesza ich ogólny rozwój. Badania wykazały, że wcześniaki przytulane, masowane i głaskane rozwijały sie szybciej od grupy wcześniaków pozbawionych tych przyjemności. A więc drogie mamy nie myli was wasz instynkt, gdy przytulacie i kołyszecie płaczące niemowlę, najwyraźniej jest mu to niezbędne, by mogło prawidłowo się rozwijać.

Dowiedziono także
Że 50% zdolności człowieka do nauki rozwija się w ciągu pierwszych czterech lat życia, a kolejne 30% wykształca się do ósmego roku życia. Podczas tych decydujących lat tworzą się drogi nerwowe, na których opiera się cała przyszła zdolność do uczenia się. Niektórzy twierdzą, że po ukończeniu dziesiątego roku życia przez dziecko rozgałęzienia komórek nerwowych (dendryty), które nie wytworzyły połączeń – obumierają. Lecz nie martwcie sie nasz mózg zdolny jest do rozwoju przez całe nasze, długie życie, dlatego też nigdy go nie zaniedbujcie.

Osobiście podzielam pogląd mówiący, że każde dziecko przychodząc na świat ma szanse zostać geniuszem! I tylko od tego, w jakim środowisku i w jaki sposób będzie wzrastać, zależy czy nim zostanie.

Dzieci mają wrodzoną naturę badaczy, pozwólmy im, więc poznawać otaczający świat i własne możliwości w bezpiecznym otoczeniu. A nasza obecność na placu zabaw niech ograniczy się do zachęty, podziwiania wyczynów i asekuracji. Im częściej nasze dzieci będą wspinać się, huśtać i wirować, tym lepiej i sprawniej będzie im to wychodziło i tym lepiej będzie pracował ich mózg. A my stojąc blisko, zawsze możemy interweniować w niebezpiecznym momencie i uratowac brzdąca przed bolesnym upadkiem.

Podzielcie się z nami waszymi pomysłami na dobrą zabawę na świeżym powietrzu. Najlepiej taka, która usprawnia prace obu półkul mózgowych albo zmusza je do efektywnej komunikacji.

A oto nasze pomysły:

Dróżka

Narysujcie kredą domek i zawiłą ścieżkę prowadzącą do niego. Zachęcie dziecko by weszło do domku idąc po linii np. na paluszkach albo piętach (ćwiczenie dobre również przy płaskostopiu). Zabawę można utrudnić zawiązując dziecku oczy i łaskocząc je piórkiem w ten policzek, po którego stronie zboczyło z trasy.

Drabinka

Na trawie czy placu ułóżcie drabinkę z patyczków (równolegle jeden za drugim) i poproście by dziecko wspięło się do „nieba” czy „domku na drzewie” idąc na czworakach. Ręce i nogi musi stawiać na „szczebelkach” drabinki.

Kolanka

Zachęćcie dziecko do spokojnego wirowania wokół własnej osi. Jego zadaniem będzie nagłe zatrzymanie się i złapanie się za kolana, kostki, łokcie, uszy, czy pośladki (w tym momencie robi sie bardzo wesoło) – na wasz sygnał (polecenie) – „Uwagaaa kolanka!”. Ważne jest żeby prawa ręka łapała za lewe kolano, a lewa za prawe.

Zadzieramy głowę

Proponujemy dziecku, by trzymając się rękoma pnia drzewa, zadarło w górę głowę i obeszło drzewo dookoła ciągle patrząc na konary w górze (nie patrząc pod nogi). Do zabawy wybierzmy drzewo bez wystających korzeni. Na wasze hasło „W lewo” „W prawo” będzie musiało zmienić kierunek przesuwania się. Zachecajmy dziecko by zwiekszało prędkość „spaceru”. Tylko uwaga, obserwujmy je bacznie i kiedy trzeba wstrzymajmy zabawę, żeby nie obtarło się boleśnie o twardą korę drzewa.

Wesołej zabawy 🙂

 

Autor tekstu : Kamila Waleszkiewicz