Pozwólmy się zaskoczyć – rozmowa z Jolą Kogut

Pozwólmy się zaskoczyć - rozmowa z Jolą Kogut

Marta Gebhardt rozmawia z Jolą Kogut – pomysłodawczynią i moderatorką spotkań Klubu Twórczych Odkryć w Teatrze KTO.

Marta Gebhardt: Zastanawiam się, po co zapraszać rodziców na spotkanie dla dzieci? Przecież ciągle jesteśmy z dziećmi, nieraz trzeba odpocząć, a tu jeszcze niedzielne spotkania?
Jola Kogut: Może zacznę od tego, że zaproszenie jest na spotkanie rodzinne, a nie tylko na imprezę dla dzieci. To ważne rozróżnienie, ponieważ nie chodzi o wypełnienie wolnego czasu dziecka po to, aby dorośli mogli mieć wolne. Chcemy w Teatrze KTO stworzyć przestrzeń do spotkań, które mają służyć wzajemnemu poznaniu się, posłuchaniu siebie nawzajem, ale również dania możliwości wypowiedzi bez cenzurowania, oceniania czy wykluczania.
Z jednej strony oczywiście znamy się – przecież jesteśmy rodziną, ale z drugiej strony mamy więcej wyobrażeń na swój temat niż wiedzy. Bo skąd mamy ją czerpać, jeśli chodzimy różnym drogami. W szkole czy przedszkolu dziecko jest z rówieśnikami i tylko od opiekunów czy nauczycieli dowiadujemy się o tym, jak się zachowuje. Ale i tak, to jest najczęściej wartościująca informacja: grzeczne lub niegrzeczne, aktywne lub bierne i tak bez końca. Nikt nie ma czasu na odpowiedź, ale dlaczego takie właśnie jest? Z czego wynika złe lub dobre zachowanie, bierność czy aktywność? Czy ktoś dzieci pyta o to, co myślą na jakiś temat? Wiadomo co mają myśleć. Myślą inaczej – źle. To oczywiście uproszczenie.

 MG: W takim razie, co ma być największą wartością tych spotkań?
JK: Doświadczenie bycia razem na równych prawach. Chcemy zaskakiwać siebie tym, co możemy odkryć poprzez szukanie odpowiedzi na ważne pytania, które często wydają się oczywiste, a które dla dzieci wcale oczywiste nie są. A jeśli się dobrze zastanowić, to dla nas dorosłych również nie, jednak my już nie szukamy na nie odpowiedzi. Kiedy ktoś z nas zadał sobie pytanie: Co nas uszczęśliwia? Co sprawia, że czujemy się nieszczęśliwi? Czy wolno nam być innymi niż wszyscy? Jaką moc mają słowa? To są pytania „luksusowe” na które trzeba mieć czas, a kto z nas ma czas?
Gdy zadajemy te pytania na spotkaniu, nagle ten czas się znajduje. Jesteśmy tu i teraz. Dzieci wcale nie muszą udzielać odpowiedzi takich jakich się spodziewamy i w pewnym momencie może nas olśnić – być może okaże się, że my, dorośli, też potrafimy myśleć w zupełnie inny sposób. Często, aby się porozumieć w grupie wielopokoleniowej trzeba znaleźć wspólny język, uprościć słownictwo, nasza erudycja przydaje się bardzo, ale nie do tego, aby się nią popisywać – dzieciom tym nie zaimponujemy – ale żeby przekuć wiedzę w mądrość. A to już „wyższa szkoła jazdy”. Cytaty z mądrych ksiąg, to za mało w rozmowie z dzieckiem. Trzeba nauczyć się mówić wprost, a przede wszystkim słuchać się nawzajem.
Być może największą wartością tych spotkań okaże się po prostu wspólne doświadczanie i poznawanie siebie w niecodzienny sposób. Choć każdego dnia opiekujemy się naszymi dziećmi, zabiegamy o to, by miały jak najlepsze warunki życia, żeby się dobrze uczyły, miały ciekawe zajęcia dodatkowe, to czasem zatracamy się w organizowaniu tego wszystkiego i w zabieganiu brakuje nam czasu na wspólne bycie razem. Bez pośpiechu, oczekiwań, oceniania się nawzajem.  Potrzebujemy takiej przestrzeni, w której mamy szansę zauważyć lub uświadomić sobie, że nasze dziecko jest niezależne w myśleniu. Ma swoje poglądy i często nie zdajemy sobie z tego sprawy, że ma poważne problemy ze zrozumieniem świata, ale nikt go nie słucha.  Dobrze obudzić w sobie taką świadomość, że dziecko też człowiek.

Pozwólmy się zaskoczyć - rozmowa z Jolą Kogut

MG: Z jednej strony to oczywiste, a z drugiej wcale nie…
JK: Jestem mamą dwóch dorosłych już synów, babcią trójki wnucząt, ale trzymam się jak najdalej od dawania dobrych rad. To co mogę zrobić, to podzielić się osobistym doświadczeniem z nadzieją, że okaże się inspirujące lub przynajmniej warte zastanowienia.
Gdy urodziły się moje dzieci – 1985 r. i 1991 r. – świat wyglądał zupełnie inaczej. Inaczej wchodziłam w rodzicielstwo niż młodzi rodzice dzisiaj, inne książki mogłam czytać, gdzie indziej musiałam szukać pomocy, niż teraz to jest możliwe. Byłam bezradna na inny sposób, jednak byłam bezradna. Bałam się czy podołam, czy sprostam rodzicielstwu.
Wtedy zrozumiałam, że to nie tyle ja wychowuję moje dzieci, ile to moje dzieci mają ogromny wpływ na to kim ja zaczynam się stawać. To właśnie moje dzieci sprawiły, że stałam się dorosłą, odpowiedzialną – również za słowo, osobą. Jeżeli powiedziałam, że czegoś nie należy robić, to sama nie mogłam tego robić. Jeśli się na coś umówiliśmy, to musiałam dotrzymywać słowa. Czułam, że jestem w procesie wychowywania samej siebie. Dzisiaj myślę, że świadome rodzicielstwo nie budzi się wtedy, gdy mamy wystarczająco pieniędzy na najlepsze przedszkole czy szkołę, itd. Myślę, że dopiero wtedy, gdy rozumiemy, że razem z dzieckiem jesteśmy w nowej roli. Razem z dzieckiem uczymy się zupełnie nowych rzeczy i w pewnym sensie wychowujemy się nawzajem, a może przede wszystkim wychowujemy siebie.  Rodzicami jesteśmy tylko krótką chwilę.

MG: Jak to przez chwilę? Przecież mamą się jest do końca życia?
JK: Myślę, że jednak nie. Dzisiaj już nie jestem w roli mamy opiekunki. Moja rola jest zupełnie inna. Nie „matkuję” moim dorosłym synom. Oni mają swoje żony i to One są najważniejsze. Oni sami budują swoje rodziny. Zatem bycie mamą w roli tej najważniejszej, wspierającej, pomagającej jest szalenie krótkie, dlatego warto ten czas wykorzystać jak najlepiej. Oczywiście to również dotyczy „tacierzyństwa”. Rola taty też się zmienia.

MG: A czy można nauczyć się bycia rodzicem?
JK: Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. Bo i tak i nie. Można na pewno się przygotować do tej roli – są wspaniałe miejsca, takie jak szkoły rodzenia, warsztaty, książki, filmy. Ale to tak jak ze wszystkimi przygotowaniami np. do egzaminu. Robimy co w naszej mocy, ale i tak może nas zaskoczyć pytanie, którego się nie spodziewaliśmy.  Rodzicielstwo dla każdego z nas jest kompletnie inną opowieścią. Nie ma dwóch takich samych historii, ale może jest coś, co możemy wszyscy doświadczyć i tego właśnie się uczyć.
Nazywam to otwartą przestrzenią, która się pojawia między nami – rodzicami i dziećmi – w której nie jesteśmy już tylko w roli, ale jesteśmy po prostu sobą.

MG: Co masz na myśli?
JK: Gdy stajemy się rodzicami i wchodzimy rolę, chcemy ją pełnić jak najlepiej, często zapominając o sobie i świecie. Zmagamy się z dylematami wychowawczymi, nieustającymi zmianami w kolejnych etapach życia naszych córek i synów, często nie zauważamy, że są jeszcze inne role w które w życiu pełnimy – zarówno my, jak i nasze dzieci. Zamykamy się na świat.
To do czego namawiam wszystkich rodziców, to uważne obserwowanie siebie nawzajem i pozwalanie sobie na otwartą przestrzeń między nami. Na taki rodzaj otwartości, który w przyszłości wypełnimy czymś, co łączy tylko ludzi dorosłych.
Na pewnym etapie wychowywania dzieci nie mamy z nimi wspólnego języka, ale mamy tę przestrzeń, może ją też nazwać rodzajem zaufania do dzieci i świata. To właśnie ta siła, która jest w zaufaniu pozwala nam wypuścić nasze dzieci w świat.

Pozwólmy się zaskoczyć - rozmowa z Jolą Kogut

Zrelaksowana Mama

Warsztaty świadomego rodzicielstwa

Jak być mamą zadowoloną z życia i jednocześnie zapewnić dzieciom szczęśliwe dzieciństwo? Jak radzić sobie ze stresem i negatywnymi emocjami?

Naucz się komunikować się z dzieckiem bez przemocy, wyznaczać granice, regenerować siły, świadomie przeżywać swoje macierzyństwo i cieszyć się nim.

MG: Bo one nie są tylko nasze.
JK: Tak. Pozwolenie dziecku, by było sobą, poszło w świat, wcale nie jest łatwe, ale koniczne. Dlatego trzeba się tego nauczyć. Trzeba też widzieć świat, w którym żyją nasze dzieci – nie oceniać, tylko poznać. Zobaczyć, że są wokół nich też inni ludzie, również tacy którzy ich kochają, przyjaźnią się z nimi, których one też potrzebują.
Obserwujmy ich niezależność i osobiste pomysły na szczęście, spełnienie. Nie raz będziemy świadkami sukcesów, ale bardzo często porażek.  Musimy uczyć się zaufania do naszych dzieci i do ich świata.

 MG: Czy takie spotkania, jak to na które zapraszamy do KTO, mogą w tym choć trochę pomóc?
JK: To oczywiście w dużej mierze zależy od nas. Spotkania stwarzają tylko okazję, by zobaczyć się w innych rolach. Przez półtorej godziny przestajemy organizować i kontrolować życie, jesteśmy bardziej wyczuleni na siebie i nasze emocje. Odpuszczamy oczekiwania i plany, a uwagę przenosimy na wrażenia, które się pojawiają, na przestrzeń, która się wytwarza. A po spotkaniu, być może, będziemy mieć tematy do rozmowy.

 MG: To będzie nasza przestrzeń spotkania.
JK: Myślę, że tak. Przestrzeń, którą wypełnimy emocjami, aktywnością, skupieniem, ale to są bardzo osobiste odczucia czy wrażenia.

MG: Dużo nie ryzykujemy…
JK: Może tylko tyle, że czegoś dowiemy się o sobie…
Pozwólmy sobie na chwile nieoczywistości i nieprzewidywalności – przecież zapraszamy do Teatru. Tak, jak po każdym spektaklu, każdy widz ma swoje własne wrażenia, tak i Klub Twórczych Odkryć dostarczy każdemu z nas „coś” zupełnie innego. Pozwólmy się zaskoczyć.

Więcej o Klubie: https://teatrkto.pl/2021/12/03/klub-tworczych-odkryc-2022/

fot. NorbertBurkowski

Zapisz się na cotygodniowy newsletter z wydarzeniami w Twoim mieście i odbierz eBook za darmo!

wybierz eBook dla siebie