Ojciec i jego nowa rola

tata z dzieckiem

Jak dziecko, to i matka. Takie połączenie wydaje się oczywiste. Dużo się mówi o macierzyństwie, o nastrojach matki po porodzie, o jej roli w życiu potomka. A co z ojcami?

Gdy słuchamy opowieści naszych matek czy babek o tym, jak dawniej wyglądało ojcostwo – z niedowierzaniem kręcimy głowami. Jak to było, jak nie było rodzinnych porodów, jak nie było partnerstwa w opiece i wychowaniu dziecka? Dziś kobiety mogą liczyć na wsparcie swojej drugiej połowy już na etapie ciąży.

Przyszli rodzice wspólnie uczestniczą w zajęciach na szkole rodzenia, chodzą razem na badanie USG, mężczyźni również czytają fachowe książki i poradniki. A gdy dziecko przychodzi na świat, po prostu SĄ. Towarzyszą, wspierają, pomagają. Mimo to nie zawsze docenia się rolę ojca. Niektóre kobiety chcą być jak „Zosie samosie”, a partnera traktują jakby też był dzieckiem. Z drżącym sercem powierzają wykonywanie czynności pielęgnacyjnych albo pełne obawy wychodzą z domu i nie potrafią przestać myśleć o tym, czy ojciec dobrze opiekuje się swoją pociechą.

Bywają też sytuacje odwrotne. Żona chce, aby mąż się bardziej angażował, tymczasem jest, jak jest, czyli cały dom i wychowywanie dziecka na jej głowie. Tymczasem pierwsze tygodnie po porodzie to szczególny czas. Dobrze zadbać o partnerstwo już wtedy, gdyż będzie to z korzyścią także dla dziecka. Więź ojca z noworodkiem będzie się pogłębiać, a wspólny czas z każdym miesiącem będą wypełniać coraz to nowsze aktywności.

Zapytaliśmy młode mamy, co sądzą o roli ojca, jakie zachowania ze swojej strony uważają za właściwe, a co uznają za błąd, jakimi wskazówkami mogłyby się podzielić z przyszłymi matkami. Oto kilka z nich:

Warto pozwolić sobie pomóc. Nie ma sensu udawać, że jesteśmy „naj”, idealne, doskonałe. Jesteśmy też ludźmi. Zmęczonymi po porodzie, obolałymi, stawiającymi czoła nowej rzeczywistości. W niektórych czynnościach partner może nas wspomóc lub wyręczyć, a my dzięki temu zregenerujemy siły, nabierzemy energii. Wszyscy na tym skorzystają: matka, ojciec oraz dziecko.

• Dziecko bardzo nas potrzebuje, ale potrzebuje również mieć tatusia. Nie odtrącajmy go, nie odsuwajmy od dziecka. Takie zachowanie już na samym początku będzie rzutować na przyszłe relacje, zwyczaje w domu.

KURSY ONLINE:
Kurs online Zrelaksowana MamaZrelaksowana Mama
Jasna, zwarta, praktyczna, mądra i nowoczesna pomoc online
w wychowaniu dzieci. Sprawdź!

Uwierz w swojego partnera. On również może być dobrym opiekunem, ale trzeba dać mu szansę, zaufać mu i pozwolić się nauczyć rzeczy, które są przecież dla niego nowe. Gdy go pochwalisz, na pewno poczuje się dumny, nabierze jeszcze większej pewności siebie w nowej roli.

• Podejście do niektórych kwestii jest inne oczami kobiety, a inne oczami mężczyzny, ale chyba o to w tym chodzi. O uzupełnianie się. Męskie opanowanie i zdecydowanie może być pomocne w zestawieniu z kobiecą emocjonalnością.

To z pozoru małe sprawy decydują o stale pogłębiającej się więzi z dzieckiem już od momentu jego narodzin. Miłość ojca to silne ręce, które trzymają podczas kąpieli. Robienie min, klaskanie w dłonie, pstrykanie palcami wywołujące śmiech u dziecka. Przewijanie pieluszek i pilnowanie, żeby w domu nie zabrakło zapasów pampersów. Obcinanie malutkich paznokietek. Układanie na brzuszku na przewijaku i kibicowanie w samodzielnym dźwiganiu główki. Spacery, buziaki, przytulanie.

• Jeżeli mężczyzna nie czuje się pewnie, obawia się, że nie podoła nowej roli i niechętnie angażuje się w pomoc – nie warto reagować gniewem, wytaczać dział pt. „A mąż koleżanki to robi to i to…”. Nie warto też brać wszystkiego na siebie i „odpuszczać”, gdyż tym sposobem już od samego początku przyzwyczaimy i męża, i siebie do takiego układu. Lepiej przyjąć metodę małych kroczków. Na spokojnie pokazywać, podpowiadać, zachęcać do towarzyszenia w różnych czynnościach, tak, by z pozycji biernego obserwatora przeszedł do aktywności, konkretnego działania.

• Jeśli partner celowo wykręca się od obowiązków, dobrze opowiedzieć mu o swoich emocjach, o tym, że czujemy się zmęczone, przytłoczone, że potrzebujemy oddechu od codziennej gonitwy, a on może nam w tym pomóc właśnie poprzez zaangażowanie w opiekę. Mężczyźni, szczególnie ci, którzy mało bywają w domu, nie zawsze zdają sobie sprawę, jak trudnym zadaniem i wyczerpującą pracą potrafi być wychowywanie dziecka. To tak zwane „siedzenie w domu” w rzeczywistości z siedzeniem ma niewiele wspólnego. Jeśli mężczyzna przekona się o tym na własnej skórze, z pewnością zyskamy większe zrozumienie i wsparcie z jego strony..

Pojawienie się dziecka wpływa również na związek.
Rodzicielstwo to wyzwanie dla obydwu stron – nie tylko dla matki, ale również dla ojca. O tym, jak ważna jest komunikacja, można również poczytać w poradnikach adresowanych do rodziców. Przykładowo, Tracy Hogg w Języku niemowląt sporo uwagi poświęca relacjom w związkach, po przyjściu na świat dziecka. Mówi o tym, jak nową rzeczywistość widzą kobiety, a jak mężczyźni, czego od siebie oczekują, ale jednocześnie w ogóle tego sobie nie mówią, nie komunikują, co może prowadzić do nieporozumień, poczucia osamotnienia czy zranienia. Autorka opisuje także reakcje ojców na pojawienie się potomka. Wyróżnia kilka typów. Mamy więc gorliwego pomocnika, ale też takiego, który umywa ręce, bo uważa, że „to do niego nie należy” (kategoria ojców uważanych dawniej za tzw. tradycyjnych). Są też tatusiowie, którzy się trzęsą, mają pesymistyczne myśli i wyobrażenia, boją się, że popełnią błąd, zrobią dziecku krzywdę. Można się również spotkać z grupą ojców, którzy wyolbrzymiają swoje zasługi przy opiece nad dzieckiem, pękając z dumy przechwalają się wszystkim dookoła, co to oni nie robią i jaki mają nieoceniony wkład w wychowywanie swojej latorośli. Potrafią krytykować partnerkę, pouczać ją i wcielać w rolę ekspertów, którymi przecież nie są. W Języku niemowląt znajdziemy podpowiedzi i wskazówki, jak reagować na ojcowskie zachowania oraz co robić, by wzmocnić związek i nie oddalić się od siebie.

 

 

Jeżeli chcemy się dowiedzieć czegoś więcej o męskiej psychice i ojcowskim punkcie widzenia możemy też sięgnąć po poradniki dla…ojców. Paradoksalnie to spore źródło wiedzy o potencjalnych zachowaniach tatusiów. Colin Cooper, autor książki Ja, tata! Praktyczny poradnik dla młodych ojców, pisze, że po porodzie mało kto pyta ojca „jak się czujesz?”. Tymczasem depresja poporodowa może wystąpić również u mężczyzn i nie jest to zjawisko istniejące wyłącznie w literaturze. Potwierdzają to także badania przeprowadzone wśród ojców. Cierpiący na depresję proszą o pomoc o wiele rzadziej niż matki.

Książka Ja, tata! wydana przez Wydawnictwo Pestka, zachęca ojców do asertywności w obliczu żon, które nawet padając ze zmęczenia, chcą wszystko robić same, bo twierdzą, że zrobią to lepiej niż ich partnerzy. Lektura może dać do myślenia również kobietom, które zobaczą w swoich mężczyznach ludzi, którzy też mają swoje pragnienia, oczekiwania, obawy, lęki. Chociaż jest zbiorem wskazówek dla świeżo upieczonych ojców na takie tematy, jak karmienie, przewijanie, kąpanie, usypianie, zabawa, to sporo miejsca poświęcono również emocjom. Mowa jest o tym, jak budować swoją więź z dzieckiem, jak nasze zachowanie wpływa na rozwój maluszka, jaką funkcję pełni bliskość i czułość.

Co się dzieje, gdy zostajesz ojcem? – odpowiadając na to pytanie, autor nie pomija też tematu związku i wyzwań, jakie go czekają po porodzie. Szczególnie ciekawym elementem książki są historie opowiadane przez ojców. Dotyczą one różnych spraw, znanych chyba większości rodziców. Przeczytamy na przykład o braku czasu dla siebie w związku i znajdziemy podpowiedź, co może być lekarstwem na ten problem, zobaczymy, jak inni sobie z tym radzą. Ponadto historie ojców dotyczą takich wychowawczych kwestii, jak wydatki domowe, dyscyplina, nawyki żywieniowe u dzieci, oglądanie telewizji, problemy z zasypianiem. W ten sposób poznajemy męskie spojrzenie, które przecież może się różnić od naszego. Grunt, by mieć tego świadomość i znaleźć płaszczyznę porozumienia.

Katarzyna Klimek-Michno

 

Autor tekstu : Katarzyna Klimek-Michno

Gwiazdkowe prezenty od 5.10.15.

Zobacz także