W małej wiosce na skraju rozległego lasu mieszkała dziewczynka o imieniu Lila. Była ciekawska i miała dobre serce. Jej najlepszym przyjacielem był wierny pies Bury, który towarzyszył jej we wszelkich wędrówkach. Pewnego dnia, podczas spaceru po lesie, Bury zaczął gwałtownie węszyć i biec w głąb drzew. Lila pobiegła za nim i ku swojemu zdumieniu zobaczyła wśród paproci lśniącego jednorożca o srebrnej grzywie i głębokich, mądrych oczach.

Jednorożec wzdrygnął się i odsunął, ale nie uciekł. Bury usiadł spokojnie, jakby chciał powiedzieć Lili, że nie ma się czego bać. Dziewczynka powoli przykucnęła i cicho powiedziała:

– Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy.

Jednorożec patrzył na nią uważnie, a potem skoczył i  zniknął w głębi lasu.

Od tego dnia Lila codziennie wracała w to miejsce, siadała na polanie i opowiadała cicho o swoim dniu. Wiedziała, że jednorożec ją obserwuje, choć pozostawał ukryty. Z czasem zaczął wychodzić z cienia i słuchać jej słów. W końcu, gdy przywykł do spokojnej i nienachalnej obecności dziewczynki zaczął także odpowiadać – nie słowami, ale gestami i cichymi westchnieniami wiatru. Przekazywał jej swoją mądrość o lesie, zwierzętach i tajemnicach natury. W jego opowieściach drzewa rozmawiały ze sobą, a rośliny kąpały się porannej rosie szepcząc do przechodzących zwierząt. Dzięki jego opowieściom poznawała inny świat, spokojny i cichy, tak różny od gwarnego i pełnego sporów życia wioski w której mieszkała.

Pewnego dnia, podczas jednej ze swoich leśnych wędrówek, Lila i jednorożec znaleźli ranną sarnę. Leżała skulona wśród liści, ledwie oddychając. Dziewczynka nie wahała się ani chwili pobiegła po jedzenie i wodę. Codziennie przychodziła do niej i doglądała jej i mówiła do niej cicho, by czuła się bezpiecznie. Jednorożec pochylał się nad sarną i  gdy jego róg zaświecał się jasnym blaskiem, rany sarenki goiły się w mgnieniu oka. Z każdym dniem sarna stawała się silniejsza, aż w końcu pewnego dnia o zachodzie słońca podniosła się na nogi i spojrzała na swoich opiekunów. Przez chwilę stała w bezruchu, a potem jednym susem wpadła między drzewa i zniknęła.

Tamtego wieczoru jednorożec uznał, że Lila jest gotowa, by zobaczyć coś niezwykłego. Gestem zachęcił ją, by wsiadła na jego grzbiet. Dziewczynka z drżeniem serca usiadła na jego grzbiecie trzymając mocno w dłoniach miękką grzywę, a jednorożec ruszył przed siebie – lekki jak wiatr, cichy jak noc. Lecieli przez las aż dotarli do bagien, gdzie w półmroku pośród mgieł tańczyły błędne ognie. Ich niebieskie i zielone płomienie unosiły się nad wodą jak duchy, tworząc widowisko pełne magii. Lila wstrzymała oddech, nie mogąc uwierzyć w to, co widzi. Wiedziała, że jest świadkiem czegoś, co niewielu miało szansę zobaczyć.

Lila uśmiechnęła się do jednorożca. Wiedziała, że dzięki niemu nauczyła się troski, cierpliwości i wiary w magię świata. Jednorożec spojrzał na nią ciepło i lekko skłonił głowę, jakby chciał powiedzieć: „Teraz już wiesz”.

Od tego dnia Lila często wracała do lasu, wiedząc, że jej niezwykły przyjaciel zawsze gdzieś tam jest. Może ukryty między drzewami, może śledzący ją z oddali, ale zawsze czuwający nad tym, by nigdy nie zapomniała o magii, którą zobaczyła i której się nauczyła.

421 ocen
5.00
dodaj ocenę
×
zapis na newsletter - prezent
Zapisz się na cotygodniowy newsletter z wydarzeniami w Twoim mieście i odbierz eBook za darmo! wybierz eBook dla siebie
zapis na newsletter - prezent