Nie liż tej książki. Recenzja książki

Nie liż tej książki recenzja książki dla dzieci

Nie dotykaj! Nie liż tego! Nie wkładaj do buzi tego patyka! Wyjmij palec z buzi! Znacie to? Ja aż za dobrze, z domu i z pracy. Dzieci poznają świat zmysłami, buzią też. Na pewnym etapie życia głównie buzią, ale nam dorosłym, marzy się, by ten okres dość szybko minął. Tymczasem możemy tłumaczyć, że wszędzie są wirusy, bakterie i inne ustrojstwa. Dziecko kiwa głową i już rozgląda się za czymś, co by mogło spokojnie polizać.

Kiedy książka do nas trafiła, starsza córka przeczytała tytuł i zaczęła się śmiać. Oczywiście, miała na myśli młodszą siostrę, która mimo statusu przedszkolnego średniaka, nadal się zapomina. Obie natychmiast stwierdziły, że lekcje poczekają, sprzątanie, a nawet deser też. Książka o tak intrygującym tytułem czekać nie może.

Tak poznałyśmy Mina, mikroba. Dowiedziałyśmy się, że mikroby żyją wszędzie. Ten konkretny natomiast żyje w czytanej właśnie przez nas książce. I nie jest to bynajmniej metafora. On tu jest, na kartce książki. Naprawdę. Każdy niedowiarek może go sobie obejrzeć, siedzącego na zdjęciu papieru w bardzo dużym powiększeniu elektronowym mikroskopem skaningowym. Jednak samo oglądanie byłoby nudne, co innego zabrać Mina na wycieczkę. Wystarczy tylko położyć palec na kartce, unieść go i położyć na swoich zębach. Wtedy dołączy do niego Strepka – paciorkowiec. Wędrują razem dalej, znów na palcu, na koszulkę. Tu była masa śmiechu i radości, ale gdy przyszedł czas na przeniesienie małych podróżników na pępek, dziewczynki poczuły pewien opór. Niby czysty, dzisiaj myty, a jednak… Potem wszyscy wracają do książki, która ma już więcej mieszkańców. To znaczy miały wrócić, ale dziewczynki jednak nie zdecydowały się na kontynuację podróży. I mimo że na tylnej okładce znajdziemy specjalne, pokryte folią miejsce z podpisem Miejsce, w którym jednak możesz polizać tę książkę. Jeśli naprawdę musisz. Pozostało ono nietknięte. To oznacza jedno: mam w rękach cudowne antidotum na lizanie, obcałowywanie, wkładanie do buzi brudnych przedmiotów. I tylko pies na tym ucierpiał, bo troszkę mniej czułości spotyka go ze strony małych właścicielek.

Świetny pomysł na książkę, zarówno pod względem atrakcyjnej szaty, walorów edukacyjnych, jak i zapewnienia dobrej zabawy w trakcie lektury.

nie liz tej ksiazki ilustracjaNie liż tej książki
Autor: Idan Ben-Barak
Ilustrator: Julian Frost
Oprawa: twarda
Objętość: 32 strony
Format: 215×215 mm
Wydawnictwo: Kinderkulka

Marta Sikorska

Marta Sikorska

Nauczyciel wychowania przedszkolnego, autorka scenariuszy dydaktycznych. Prywatnie adeptka karate kyokushin, oraz mama dwóch uroczych córeczek, razem z którymi pochłania metry sześcienne literatury dziecięcej i nie tylko. Swoją pasją do czytania dzieli się innymi polecając najciekawsze pozycje w swoich recenzjach. Prowadzi bloga ksiazkawdzieci.blogspot.com

Zobacz także