Klinika małych zwierząt w Leśnej Górce. Recenzja

Klinika-małych-zwierząt-w-Leśnej-Górce

Gdybym była mamą małego chorego zwierzątka, to bardzo bym chciała, aby moim dzieckiem zajęła się kompetentna i przemiła doktor Łasiczka, albo doświadczony, choć surowy profesor Borsuk. Oboje pracują w Klinice małych zwierząt w Leśnej Górce, opisanej przez Tomasza Szweda.

Tymczasem jestem mamą małej zdrowej dziewczynki, która z wielkim zaciekawieniem słuchała opowieści o pacjentach tejże kliniki, czyli o małych zwierzętach właśnie. Mały suseł się przeziębił i ma zapalenie oskrzeli, wroniątko złamało skrzydło, a obrażenia psa spowodował prawdopodobnie … człowiek. Ludzie nie pojawiają się w tej książce bezpośrednio, ale o opłakanych skutkach ich działań pan Szwed pisze dużo i cierpko. Bóbr uszkodził dziąsło o kolczasty drut, którym człowiek owinął drzewo, ptaki dławią się gumą do żucia wyplutą w lesie przez ludzkie dzieci, a wiele małych zwierzęcych łapek zaplątuje się w sznurki.

Mam nadzieję, że kto czyta dzieciom książki, ten nie śmieci w lesie, ale może po lekturze tej pozycji niektórzy będą jeszcze bardziej dbali o najbliższe środowisko? I na przykład podniosą foliową torebkę, rzuconą przez kogoś, kto nie zdaje sobie sprawy, że pachnąca jedzeniem folia stanowi dla zwierząt łakomy, acz niebezpieczny kąsek.

Lekarze troskliwie zajmują się każdym, kto trafia do ich kliniki i radzą sobie ze wszystkimi chorobami. Każdy mały pacjent poczuje się "zaopiekowany". Medyczny personel potrafi także znaleźć rozwiązanie zagadki wyblakłych tabletek (dostarczanych przez aptekarza, pana Chomika), a nawet poradzić sobie z własnymi słabościami (np. suseł z sennością, sroka z zamiłowaniem do błyskotek).

Książkę pana Szweda czyta się lekko; rozdziały są krótkie, język prosty, bohaterowie budzą sympatię. Mnie w czytaniu nieco przeszkadzała "tytułomania" (ordynator, profesor, stażysta, siostra przełożona), ale może celem autora było oswojenie małych potencjalnych pacjentów ze szpitalną terminologią?

Wielkim atutem książki są ilustracje pani Krelli-Moch. Już sama okładka zachęca do sięgnięcia po tę pozycję. Zwierzęta wyglądają jak prawdziwe i od razu widać, kto jest kim, nawet jeśli występuje w lekarskim fartuchu, czy ma łapę w gipsie. W tle czasem widać wyposażenie medyczne, a czasem naturalne środowisko zwierząt. Miłe pyszczki i ludzka mimika bohaterów spodobają się dzieciom, do których trafi ta opowieść.
Dodatkową zaletą ksiązki jest duża czcionka, która na pewno zachęci początkujących czytelników.

Joanna Bednarczuk

Klinika małych zwierząt w Leśnej Górce
Tomasz Szwed
format: 16,8 x 24 cm
stron 96
wydanie 1
oprawa: twarda
rok wydania: 2010
Wydawnictwo bis

Polecamy również Zwierzaki cudaki. Recenzja oraz Czytam od A do Z. Recenzja

Autor tekstu : Joanna Bednarczuk