Cukier dzieci nie krzepi

Cukier-dzieci-nie-krzepi

Codzienna dieta polskich dzieci zawiera zbyt dużo cukru, a to negatywnie oddziałuje na ich zdrowie, jest uzależniające oraz wpływa na sposób odżywiania się w dorosłym życiu. Na rynku wydawniczym ukazała się książka “Cukier dzieci nie krzepi” dr J.Teitelbaum, dr D.Kennedy. Zapraszamy do lektury recenzji książki oraz rozmowy z mgr Hanną Stolińską z Instytutu Żywności i Żywienia.

"Współczesna dieta zawiera znacznie więcej cukru niż kiedykolwiek w historii" – takimi słowami zaczyna się poradnik "Cukier dzieci nie krzepi". Jakie są skutki diety obfitej w cukier? Autorzy przytaczają długą listę, na której jest m.in. ADHD, cukrzyca, zespół jelita drażliwego i osłabiona odporność. Nawet jeśli komuś temat wydaje się wyolbrzymiony, warto przyjrzeć mu się bliżej i dowiedzieć się, w jakich produktach cukier jest "zamaskowany", a my nie mamy o tym pojęcia.

Kilkadziesiąt lat temu cukier uważany był za coś dobrego i wartościowego dla organizmu. Dziś młode matki słysząc opowieści o tym, jak to maczano smoczki w cukierniczce, by dzieci się dzięki słodkiemu smakowi uspokajały albo chciały chętniej jeść – kręcą głowami z niedowierzaniem i robią wielkie oczy. Obecnie przecież cukier nie jest już postrzegany jako coś krzepiącego, a wręcz odwrotnie. Dlatego już z myślą o niemowlętach robione są kaszki, soczki czy owocowe deserki bez dodatku cukru. Specjaliści przekonują, że warto dbać o to, by dzieci nie spożywały w nadmiarze cukru, bo prowadzi to nie tylko do próchnicy zębów, ale również skutkuje nadwagą i rozwijaniem się w dorosłym życiu nadciśnienia czy chorób typu miażdżyca. Jednocześnie na sklepowych półkach goszczą słodkości, o jakich dawniej można było tylko pomarzyć, a do rozmaitych produktów, typu płatki czy jogurty dodawany jest cukier, czego nie zawsze mamy świadomość lub zwyczajnie nie zwracamy na to uwagi podczas zakupów.

Edukacja żywieniowa na temat tego, co jest zdrowe, a co nie, nabrała już w Polsce sporego rozpędu. Adresatami kampanii i akcji społecznych często są właśnie rodzice. Realizowany jest na przykład program Zdrowy Przedszkolak.org, zachęcający przedszkola i rodziców do tworzenia jadłospisów opartych o naturalne produkty, a nie takie, które są wysokoprzetworzone, zawierające konserwanty itp. Z kolei program 1000 pierwszych dni dla zdrowia, zainicjowany przez Fundację Nutricia, ma uświadamiać rodzinom, jak ważne dla rozwoju człowieka są pierwsze trzy lata życia i jak wiele zależy od mądrego, racjonalnego karmienia naszych pociech oraz jak ważne jest kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych właśnie w domu, wśród rodziny. Badania, które przeprowadzono w ramach programu 1000 pierwszych dni dla zdrowia, wykazały, że małe dzieci spożywają za dużo cukru i soli.

Na temat zdrowego żywienia można przeczytać w internecie, ale również wziąć do ręki fachową literaturę i specjalistyczne poradniki, których oferta jest bardzo bogata. Jeśli chcemy skupić się szczególnie na "słodkim" wątku, możemy sięgnąć po pozycję pt. Cukier dzieci nie krzepi. Dzięki niej dowiemy się, jak walczyć z nadmiarem cukru w diecie. To poradnik zawierający bowiem praktyczne wskazówki, w jaki sposób dzień po dniu eliminować z posiłków duże ilości cukru. Mamy więc tutaj różne tabele, wykazy produktów, przeliczniki, przykładowe przepisy kulinarne. Dowiemy się m.in. jak przygotować zdrową przekąskę czy smaczny u zdrowy deser, w którym "gwiazdą przedstawienia" będzie owoc, nabiał albo produkt z pełnego ziarna i co jest kluczem do zdrowego śniadania. Autorzy pokazują na konkretnych przykładach, w jakich produktach jest "zamaskowany" cukier, dają recepty, jak np. ograniczać spożycie soków czy eliminować z diety napoje gazowane i wody smakowe. Tłumaczą, jak uczyć dziecko czytać etykiety produktów i uświadamiają za pomocą tzw. poradnika zakupowego. Książka zawiera arkusze celów, które można samodzielnie uzupełnić, po skorzystaniu z porad i zastosowaniu ich w praktyce. Znajdziemy tutaj połączenie teorii i fachowej wiedzy z konkretnymi zadaniami, propozycjami zmian oraz instrukcjami, jak dążyć do zbilansowanej diety. Zaletą publikacji jest również to, że daje odpowiedzi na nurtujące rodziców pytania i uwzględnia najczęściej pojawiające się trudności w promowaniu pozytywnych nawyków żywieniowych. Na przykład znajdziemy tutaj sugestie, co robić, gdy dziecko chce coś, co zobaczyło w telewizji.

Katarzyna Klimek-Michno: Kiedyś uważano cukier za coś dobroczynnego, dziś traktowany jest jako szkodliwy dla zdrowia. Skąd tak duże rozbieżności w poglądach na przestrzeni lat? Dlaczego obecnie już wiadomo, że cukier nie krzepi? Do czego może doprowadzić jego nadmiar w diecie?

mgr Hanna Stolińska: Musimy sobie najpierw wyjaśnić co to znaczy cukier. Węglowodany czyli cukry dzielimy na proste (szybko przyswajalne) i złożone (wolno przyswajalne). Te drugie również przekształcają się na drodze metabolizmu w cukry proste, które zostają wchłaniane do organizmu, jednak proces ten jest długotrwały dzięki czemu energia uwalniana jest stopniowo. Te "dobre" węglowodany znajdziemy przede wszystkim w pełnoziarnistych produktach zbożowych. Za "złe" przyjmujemy właśnie cukry proste, których kiedyś dzieci nie spożywały tak często, gdyż nie były szeroko dostępne i rozpowszechnione w takich ilościach jak obecnie. Sposób żywienia różnił się znamiennie w szczególności jeżeli chodzi o ilość warzyw w jadłospisie. Dlatego można było bez żadnych konsekwencji od czasu do czasu zjeść coś słodkiego bo przecież cukier też może być pomocny. Chociażby nasz mózg czerpie energię jedynie z glukozy i podczas intensywnej pracy umysłowej można się wspomóc czymś słodkim, ale mimo wszystko lepiej pozyskiwać energię na stałym poziomie przez cały dzień co gwarantuje utrzymanie koncentracji. Do głównych źródłem węglowodanów prostych zaliczamy przede wszystkim cukier, którym dosładzamy herbatę. Jednak największym problemem są tu przetworzone produkty zbożowe- płatki śniadaniowe, białe pieczywo, makarony, ryż, drobne kasze pozbawione witamin i błonnika pokarmowego, który opóźnia wchłanianie cukru do komórek. Dodatkowo soki i napoje, słodkie desery mleczne, owoce spożywane w nadmiarze i oczywiście typowe słodycze. W obecnych czasach mamy nieograniczony dostęp do rosnącej puli przetworzonych produktów, a co za tym idzie cukru spożywamy zdecydowanie w nadmiarze, czego konsekwencja jest przede wszystkim nadwaga, otyłość, cukrzyca i inne choroby wynikające z tych zaburzeń metabolicznych. Dodatkowo zaburzenia wchłaniania witamin, próchnica zębów oraz spadek odporności. Wykazano również wpływ nadmiaru cukru w diecie na problemy behawioralne, nadpobudliwość, wzmożony niepokój oraz zespół chronicznego zmęczenia.

Czy warto zamiast białego, rafinowanego cukru stosować jego zamienniki, które ostatnimi czasy są dosyć modne? Mam na myśli na przykład cukier  trzcinowy, syrop klonowy, syrop z agawy, miód…Czy może efekt jest zawsze podobny?

Nasz organizm nie rozpoznaje jakiego rodzaju cukier dostał. Cukier to cukier, a końcowy efekt jego działania jest zawsze taki sam. Korzystając z zamienników typowej sacharozy możemy dostarczyć do organizmu pewne witaminy i odrobinę błonnika zawarte np w melasie, jednak cukier hamuje wchłanianie witamin (głównie z grupy B) co skutkuje błędnym kołem. Zamienniki takie jak np cukier trzcinowy mają niższą wartość energetyczną i indeks glikemiczny od standardowego cukru co może stanowić profilaktykę otyłości i cukrzycy. Sama osobiście polecam stewie- naturalny słodzik, roślina 300 razy słodsza od cukru, która nie zawiera w ogóle kalorii. Mimo wszystko jednak jestem zdania, że ten słodki smak należy dozować dziecku w każdej postaci, niezależnie od jego źródła.

Jaki wpływ ma cukier na dzieci? Czy podawanie go już w okresie niemowlęcym, jak to dawniej czyniono, może faktycznie oddziaływać na zdrowie w dorosłym życiu?

O konsekwencjach nadmiaru cukru w diecie dziecka wspominałam już wcześniej, ale chciałam zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny problem. Po spożyciu czegoś słodkiego stężenie glukozy bardzo szybko rośnie do góry co skutkuje nadpobudliwością, a czasem nawet agresją. Tak samo jak szybko wzrosło stężenie glukozy tak samo szybko spada. Wówczas dziecko robi się apatyczne, zmęczone i osłabione , zaś objawy te niweluje szybko przez ponowne dostarczenie sobie cukrów prostych. Nazywamy ten proces huśtawką cukrowo- insulinową. Tak naprawdę programowanie metaboliczne zaczyna się już w łonie matki. Dlatego tak ważne jest jak odżywia się matka w czasie trwania ciąży. Pierwszym smakiem jakie poznaje dziecko jest właśnie smak słodki z mleka kobiecego. Kojarzy się on przez to z poczuciem ciepła, bezpieczeństwa i bliskości. Jednak w czasie wprowadzania nowych pokarmów już od maleńkiego należy przyzwyczajać dziecko do urozmaiconego pożywienia i gamy wszystkich smaków co zaprocentuje podczas nauki wyboru zdrowych produktów.

Czy rzeczywiście nawyki kształtowane w dzieciństwie mają przełożenie na nasze dorosłe życie? Czyli jeśli nauczymy dziecko ograniczać cukier, to nie będzie go tak bardzo potrzebować, gdy będzie starsze?

Oczywiście, nawyki, które zostały zdobyte w czasie dzieciństwa są najsilniejsze i decydują o wyborach w wieku dorosłym. Przecież większość naszych zachowań również tych żywieniowych wynosimy z rodzinnego domu. Przecież bez problemu można żyć bez cukru- nie dosładzać, nie pić słodkich napojów i nie jeść słodyczy i to jeszcze z większą korzyścią. Potrzeba cukru pojawia się w przypadku nieregularnego spożywania posiłków i oczywiście trzeba to powiedzieć w przypadku uzależnienia od tej substancji o co nie trudno zarówno u dzieci jak i dorosłych. Do 7 roku życia dziecko czerpie przykład głównie z mamy, zaś później z taty, natomiast do 10 roku życia istnieje możliwość zmiany nawyków żywieniowych dziecka. Ale po co walczyć z dzieckiem o jedzenie zdrowych posiłków jak można wyrobić w nic ten nawyk od maleńkiego w dwojaki sposób. Po pierwsze poprzez zakup zdrowej żywności oraz własne nawyki żywieniowe. Póki dziecko jest małe nie myślimy o konsekwencjach zdrowotnych złego jedzenia, ale właśnie nie zadbanie o dietę w tym okresie stanowi progresję chorób, zwłaszcza cywilizacyjnych w wieku dorosłym.

Są rodzice, którzy w ogóle zabraniają dzieciom jeść słodyczy. Osobiście uważam, że nie tędy droga, bo wszystko jest dla ludzi, również słodycze. Sukces – moim zdaniem – polega na wyrobieniu nawyku, dzięki któremu dziecko będzie umiało sięgać po słodycze, ale w rozsądnych ilościach, a oprócz tego będzie lubić warzywa i owoce i je również traktować jako przekąskę. Myślę jednak, że nauka takich nawyków jest dużo trudniejsza i wymagająca niż wprowadzenie prostych zakazów. Co może Pani poradzić rodzicom w tej kwestii?

Zgadzam się z Panią i dlatego uważam, że edukacja jest najważniejsza. Jeżeli zabronimy dziecku zjeść cos słodkiego zrobi to po kryjomu co stanowi prostą drogę do nadwagi i zaburzeń odżywiania. Najważniejsze jest wytłumaczenie dziecku czym grozi jedzenie nadmiaru cukru teraz i w przyszłości. Należ edukować zarówno dzieci, już w wieku przedszkolnym, jak i rodziców, opiekunów, wychowawców. Dziecko powinno spożywać zdrowe posiłki zarówno w szkole, przedszkolu jak i po powrocie do domu. Jeżeli nauczymy dziecko zdrowych wyborów, gdy dostanie pieniążki żeby kupić sobie coś w sklepiku, sukces będzie wtedy jeżeli świadomie samo nie wybierze czegoś słodkiego. Rodzice sami powinni dawać przykład i nie spożywać słodyczy lub robić tego po kryjomu. A jeżeli dieta dziecka będzie urozmaicona, bogata w warzywa, pełnoziarniste produkty to spokojnie raz na jakiś czas może ono zjeść coś słodkiego. Najlepiej umówić się z dzieckiem na jedzenie słodyczy dwa razy w tygodniu np środę i niedzielę i w te dni idziemy na lody lub kupujemy czekoladę z bakaliami. Przecież dziecko też musi mieć jakieś przyjemności w życiu. A tą przyjemnością dodatkowo może być coś zarazem słodkiego i zdrowego. Przygotowujmy razem z dziećmi owsiane ciasteczka, batoniki, galaretki, a do słodzenia stosujmy świeże i suszone owoce.

– Zdarza się również, że rodzice traktują słodycze jako narzędzie szantażu, sposób nagradzania dziecka. Jakie konsekwencje mogą mieć takie metody?

Przede wszystkim konsekwencje wychowawcze. Po co prowadzić z dzieckiem wieczną walkę o zdrowe żywienia jeżeli można rozmawiać i edukować od najmłodszych lat. Szantaż słodyczami to pierwszy krok do uzależnienia od cukru. Natomiast nagradzanie może prowadzić z biegiem czasu do wzrostu oczekiwań co do nagrody. Dzieci należy wynagradzać przy wyjątkowych sytuacjach, nie gdy posprzątało pokój czy zjadło kolacje. Taką nagrodą może być pójście na spacer, obejrzenie filmu czy upieczenie wspólnego ciasta. Bo przecież słodycze kojarzą się z miłymi okazjami i podczas uroczystości bez problemu można pozwolić zjeść dziecku kawałek tortu.

 

Autor tekstu : Katarzyna Klimek-Michno