Akwarium Gdyńskie

akwarium-gdynskie

Dla wielbicieli cudów przyrody chciałam polecić Akwarium Gdyńskie. Natknęłam się na nie przypadkiem, zwiedzając Port ze swoją rodziną. Kupiliśmy bilety (dość drogie, ale warto!) i zatopiliśmy się w tym fantastycznym miejscu, na prawie dwie godziny.

Moglibyśmy spędzić tam jeszcze więcej czasu, ale najmłodsza córeczka miała już dość. Z racji jej młodego wieku – ośmiu miesięcy, to zrozumiałe, że nawet w tak ciekawym miejscu można się nieco znudzić. Zwłaszcza, że chociaż można było podziwiać, a na koniec nawet pogłaskać prawdziwą rybę, to nie można było jej na przykład ugryźć, albo chociaż się z nią pobawić…
… a niemowlaczki oceniają świat przeważnie na podstawie smaku.

W Akwarium zwiedzający mogą zobaczyć bardzo wiele gatunków ryb, płazów i gadów. Jest tu też wiele różnych makiet naukowych o morzu, budowie różnych organizmów, zdjęć, rekwizytów. Szczególnie zainteresowani, poza oglądaniem żywych stworzeń, mogą skorzystać nawet z warsztatów i szkoleń.

Miejsce to przyjazne jest dzieciom i osobom niepełnosprawnym. Bez problemu wjechaliśmy do środka wózkiem i zwiedziliśmy dokładnie każde piętro. W łazience jest przewijak, w kawiarence specjalne krzesełka dla niemowląt.
Zwiedzanie jest płynne i przebiega bez przykrych niespodzianek, gdy przestrzega się prawostronnego kierunku poruszania i jeszcze kilku innych zasad. W Akwarium można robić zdjęcia, należy tylko wyłączyć flesz. Trzeba też zachowywać się cicho, co niestety nie jest już takie łatwe, zwłaszcza dla dzieci. Widok tylu wspaniałych okazów, chcąc nie chcąc wyzwala w dzieciach takie emocje, że muszą od czasu do czasu choć pisnąć z radości, zachwytu lub strachu. Córka (5 lat) zmykała z krzykiem, gdy za szybą poruszył się ogromny pyton, a syn (7 lat) nie mógł powstrzymać okrzyku zachwytu na widok ośmiornicy. Oboje nie mogli stać spokojnie i cicho przy wielkich akwariach pełnych kolorowych rybek i koralowców.

Na szczęście, takie okrzyki emocji są dozwolone, bo nikt nas nie przegonił, ani nawet nie skarcił.
Tyle tam widzieliśmy wspaniałych okazów, że nie potrafiłabym ich zliczyć.
Były tam takie dziwne morskie robaczki, których nazwy nie pamiętam, a które wyglądały tak jakby rosły sobie na dnie morza. Jak na przykład marchewki albo pietruszka. Naprawdę bardzo śmieszne stworzenia. Były również żółwiki, małe rekiny, kraby, meduzy (przeróżne), niesamowite czarne iglaki oraz wiele, wiele gatunków ryb.
I masa innych dziwnych stworzeń, których nigdy wcześniej nie widziałam, ani też o których istnieniu nie wiedziałam i nie słyszałam.

Niektóre z nich nas rozbawiły (jak te robaczki, o których wcześniej pisałam), inne zaciekawiły, a jeszcze inne wzbudzały grozę.

Na koniec zwiedzania skierowano nas do sali, gdzie można dotknąć pływające ryby. Dzieci trochę się bały, ale miały dużo radości i satysfakcji, gdy w końcu odważyły się pogłaskać taką śliską rybę.

Obiekt ten znajduje się w centrum Gdyni przy alei Jana Pawła i jest ze wszystkich stron otoczony morzem!

Ceny biletów
Dla całych rodzin przewidziane są atrakcyjne rabaty, a dzieci do lat 4 mają wstęp wolny.

Nie zapomnieliśmy też o pamiątkach: świecąca piłeczka z rybką w środku i statek w butelce – wszystko na temat.
Serdecznie polecam to miejsce.

Adres:
Akwarium Gdyńskie MIR – PIB
al. Jana Pawła II 1
81-345 Gdynia

Więcej informacji na stronie: www.akwarium.gdynia.pl/

Akwarium Gdyńskie zwiedzała Danuta Miszczak. 

Zapisz się na cotygodniowy newsletter z wydarzeniami w Twoim mieście i odbierz eBook za darmo!

wybierz eBook dla siebie
ZOBACZ TAKŻE:rodzinaweekendwyjazdy

Zobacz także