Rodzice, obudźcie się zanim będzie za późno! Rozmowa z nastolatkiem na temat gier i elektroniki

Rodzice obudźcie się! Gry komputerowe oczami nastolatka

Mam na imię Maciek, mam 17 lat. Za rok piszę maturę, a już za kilka miesięcy będę pełnoletni. Chciałbym opisać swoje doświadcznia i spostrzeżenia na temat dzieci i urządzeń elektronicznych. Mam nadzieję, że będą on tak mocne jak esspresso o poranku, przebudzą  was rodziców i zmuszą do refleksji.

Jestem z pokolenia które zobaczyło smartfona dopiero gdy szło do gimnazjum. Oczywiście w domu stał komputer, ale mam rozsądnych rodziców i mogłem korzystać z niego tylko przez godzinę dziennie i to po wszystkich zajęciach. Muszę też wspomnieć o tym, że było to już po dwunastym roku życia.

Tak więc, gdy dorastałem bardziej powszechna była zabawa z wyobraźnią, niż z urządzeniami.

Od zabaw w rycerzy i budowania mieczy, po grę w piłkę nożną. Nigdy nie doceniałem tego co miałem i tego, że mogę się w ten sposób bawić z moją starszą siostrą i kolegami. Wtedy zazdrościłem kolegom, którzy nie mogli przyjść się pobawić, bo sprawdzali opcje nowego Nintendo, lub grali w strzelanki. Teraz jednak po całym tym czasie jestem niezmiernie wdzięczny moim rodzicom, że byli twardzi i nie pozwalali mi na nadmierny kontakt z urządzeniami. Skąd taka refleksja u osoby z mojego pokolenia?

Opiszę teraz sytuację, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Działo się to zeszłego lata, na obozie żeglarskim. Akurat tak się złożyło, że mój pokój znajdował się niedaleko pokoju młodszych chłopaków, więc przez całe wieczory słyszałem emocjonujące rozmowy o tym np. jaki jest najlepszy sposób na zabijanie ludzi w GTA, albo jakiej broni trzeba używać by zombii wybuchały, a nie umierały po strzale. I tak bez końca. Dzieci nie miały innych tematów, niż temat gier. Słysząc to zastanawiałem się … jeżeli takie są rozmowy dwunastolatków, to w jakim świecie będziemy żyli? Jest to przerażające. Zacząłem się temu bardziej przyglądać. Okazuje się że większość chłopaków do 15 roku życia nie ma innych tematów do rozmów niż gry. I wiem, że to może brzmieć jak przesada, ale uwierzcie rodzice, że wiem o czym piszę.

Drodzy rodzice, jeżeli dotrwaliście do tego miejsca artykułu, to sprawdźcie ile razy odpowiedzie TAK na następujące pytania:
– wasze dziecko ogląda youtuberów grających w gry
– bez przerwy ogląda filmy, seriale lub filmiki na  youtubie
– bez końca prosi o możliwość używania telefonu lub komputera (kolejna odmowa, ponowne pytania dziecka)
– pytane co lubi robić w wolnym czasie odpowiada mówiąc o elektronice
– opowiada o następnych gadżetach elektronicznych (lub grach), które można by kupić
– gdy zaprasza kolegów to siedzą i grają, albo coś oglądają zamiast się bawić
– nie potrafi się bawić samo (cały czas mówi, że mu się nudzi)

Przerażające, prawda?

Nawiązując do ostatniego punktu:  otóż uważam, że elektronika jest główną przyczyną zabijania kreatywności dzieci. Uważam że gry zabijają wyobraźnię, czyli najcenniejszą rzecz, jaką może mieć dziecko. Spotkałem wielu chłopców w wieku 6+ lat, którzy nie potrafią już sobie wymyślać zabawy, ich mózgi są na tyle uszkodzone elektroniką, że nie potrafią wyzwolić swojej kreatywności. Normalna zabawa patykami będzie ich nudzić, bo są przebodźcowani grami.

Żyjemy w świecie, w którym młode pokolenia, które urodziły się po 2005 roku mają już od małego kontakt z ekranem.

Czy jest to ekran telewizora na którym lecą bajki, czy też  telefon, na którym grają w ‚gry dla maluszków’. Większość rodziców pomimo tego, że są teoretycznie „świadomi” ulega proszącym oczom swoich pociech i pozwala na dostęp do elektroniki. Czasami nie są to “słodkie oczka” tylko celowe przeszkadzanie i rozrabianie, dzięki czemu dziecko dostaje telefon czy też inne urządzenie, aby otoczenie mogło mieć na chwilę spokój.

Nauka mówi, że w okresie dorastania u dzieci tworzą się połączenia mózgowe. Małe dzieci są jak gąbka, chłoną to, z czym mają kontakt. Każdego dnia się uczą i rozwijają. Czego się uczą? Kontaktów z ludźmi? Zabawy? Świata? Nie. Uczą się grać w gry.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o tym jak chłopcy uzależniają się od grania.

W młodym wieku rzeczą naturalną u chłopców jest wyznaczanie sobie wyzwań i pokonywanie ich. Kiedyś to były wyzwania wyznaczane przez ojca oraz zabawy z rówieśnikami, które były związane ze zdrową rywalizacją. W dzisiejszym świecie wzięcie Pada do ręki i przejście „misji” jest prostsze. Gra stymuluje mózg młodego chłopca i wyzwala emocje, dzięki którym czuje się dobrze. Jest to jednak bardzo złudne i może prowadzić do agresywnych zachowań, które ze smutkiem muszę przyznać, często widuję. Nie mówiąc już o zaburzeniach koncentracji i innych skutkach ubocznych.

Kolejną rzeczą którą często widuje to zaburzona umiejętność nawiązywania relacji, zabawy w grupie – to dotyczy obecnie nie tylko dzieci ale nawet młodzieży w moim wieku.

Opisuję te rzeczy gdyż przeraża mnie wizja przyszłości z dorosłymi, którzy mają papkę z mózgu.

Jakie ja widzę rozwiąznie tej sytuacji?

Otóż uważam, że dziecko nie powinno mieć kontaktu z telefonem, telewizorem (nie mówię o rodzinnym oglądaniu filmów), komputerem, nintendo, PS4 i innymi sprzętami, do momentu, w którym nie potrafi samodzielnie dysponować swoim czasem oraz samemu się kontrolować i powiedzieć sobie np. „O już gram godzinę, dobra kończę..” Taki wiek mniej więcej nadchodzi w wieku 13-14 lat.

Reasumując – jeżeli chcecie mieć inteligentne dzieci, o fajnym kontakcie ze światem, lepiej kupić im sztalugę i farby, niż PS4 czy smartfona.

Markus Żamojda

Markus Żamojda

17-letni syn szefowej miastadzieci.pl, a więc osoba, która portal zna od podszewki, a raczej od wczesnego dzieciństwa. Autor niezliczonych zabaw z naszego działu zabaw i profesjonalny tester róźnych produktów i usług dla dzieci, o których pisaliśmy na przestrzeni lat. Uczy się w szkole demokratycznej Fundacji Bullerbyn. Od niedawna zajmuje się modelingiem. 
www.instagram.com/markus_zamojda



ZOBACZ TAKŻE:komputer