Czym zastąpić niezdrowe dziecięce przysmaki. Zobacz pomysły!

Tak to już jest, że nasze pociechy najbardziej lubią to, co nie zawsze jest dla nich dobre. Niektórzy twierdzą, że smaczne jest wszystko to, co jest niezdrowe. Chociaż istnieje wiele zdrowych i pysznych produktów. Czy znasz rzeczy, których twoja pociecha nie powinna spożywać? Albo sięgać po nie tylko sporadycznie?

Poznawanie i rozwijanie smaków jest bardzo ważne. Dzięki temu dziecko chętniej je różne rzeczy, zaznajamia się z różnymi smakami i ma urozmaiconą, różnorodną dietę. Wprowadzenie zdrowych nawyków żywieniowych nie tylko ułatwi życie dziecka, ale uchroni go przed wieloma chorobami powiązanymi z odżywianiem. Dlatego najlepiej od razu przyzwyczajać dziecko do zdrowego odżywiania się, eliminując złe nawyki, a pielęgnując te dobre.

Gotowe płatki

Płatki dla dzieci stanowią bez mała połowę wszystkich płatków kupowanych przez Polaków, ponieważ niewielka ilość tego przysmaku z dodatkiem szklanki mleka to ulubione śniadanie maluszków i do tego błyskawiczne. Nie powinnaś podawać  malcowi płatków śniadaniowych mocno przetworzonych (dosładzanych, czekoladowych, lepkich od miodu, w postaci kulek, muszelek, które wyglądają jak słodycze). Takie płatki mają bardzo dużo kalorii, niektóre więcej niż pizza. Nie dość,  że są bardzo słodkie, to jeszcze wzbogacane ulepszaczami smaku – solą, tłuszczem. Przetworzone przemysłowo płatki produkowane są nie z pełnego ziarna , ale przeważnie  z grysu, czyli drobnych cząsteczek ziarna.. Wiele z nich zawiera więcej tłuszczu niż np. kanapka z boczkiem. Do płatków dodawane są także inne całkowicie zbędne substancje: tłuszcz trans, mleko w proszku (tłuszcz i cholesterol), konserwanty, emulgatory, sztuczne barwinki i aromaty oraz akrylamid (substancja chemiczna powstająca w naturalny sposób podczas pieczenia, smażenia. Jest rakotwórcza.)

Nie powinnaś również podawać malcowi batoników, w których składzie znajdują się przetworzone płatki.

 Rozwiązanie:

–       Najlepsze są płatki domowe – garstka muesli, otrębów pszennych, kilka rodzynek, orzechów, pokrojone suszone śliwki, świeże owoce, troszkę miodu i oczywiście mleko. Razem stanowi to źródło błonnika, wapnia i minerałów oraz witamin. Ale mieszanka taka jest przeznaczona dla dzieci po drugim roku życia

–       Płatki owsiane

–       Płatki jęczmienne

Napoje słodzone, gazowane

Często nie traktujemy ich jak słodyczy, a przecież są bardzo kaloryczne i słodkie.  W szklance oranżady znajduje się aż 6 kostek cukru. W skład niektórych napojów gazowanych wchodzi kwas fosforowy, który może osłabić wchłanianie wapnia. W konsekwencji  kości naszego malca są słabsze, a przez to w przyszłości bardziej narażone na osteoporozę. Oprócz tego, że napoje  te zawierają konserwanty i barwniki, są też mocno gazowane. A gaz wypełnia żołądek i sprawia, ze maluch traci apetyt. Napoje gazowane oprócz sprzyjaniu otyłości, wywołują także próchnicę zębów.

Niedawno, po 30 latach dyskusji badacze doszli do wniosku, że słodkie napoje sztucznie barwione i aromatyzowane są przyczyną nadpobudliwości u dzieci.

Uwaga na wody smakowe. Zawierają one sztuczne aromaty, nierzadko składniki konserwujące i mnóstwo cukru prawdziwego,  jak  i sztucznego m.in. cyklaminian sodu, aspartam, acesulfam K, które nie są wskazane dla dzieci. Litr takiego napoju może zwierać nawet 200 kcal. Zatem  z wodą nie ma wiele wspólnego.

Rozwiązanie:

–       Niegazowana woda mineralna

–      Soki

–      Domowy kompot

–      Napój mleczny, np. kefir

Fast food

Jest to mocno przetworzona żywność, która sprzyja tyciu ( tłuszcze trans), nadciśnieniu ( sól), napędza apetyt ( cukier ) i powoduje nadaktywność u malców (sztuczne barwniki i benzoesan sodu).

Kardiolodzy ze Stanów Zjednoczonych przebadali tętnice dzieci otyłych i z nadwagą w wieku 6 -19 lat. Przypominały one naczynia krwionośne osób 45-letnich.

Niedawno  dowiedziono, że organizm ludzki nie potrafi rozłożyć zawartych w nim tłuszczy trans, które zalegają w naczyniach krwionośnych jak niezniszczalne stosy plastykowych butelek na wysypiskach śmieci. Zwiększają one ryzyko wystąpienia różnych chorób, od choroby Alzheimera po autyzm. Podnoszą poziom cholesterolu, zwiększają ilość płytek miażdżycorodnych w tętnicach, co w późniejszym wieku prowadzi do zawału. Mimo to wielu rodziców podaje dzieciom pizzę, frytki, zapiekanki itd.

Kurs online: Zrelaksowana Mama
Praktyczna i mądra pomoc w wychowaniu dzieci

W fast foodzie znajdują się węglowodany, cukier, tłuszcz i sól. Łatwo i szybko się go przyrządza. Jeśli wypełnisz nim jedną miskę malca, a drugą warzywami, to po spałaszowaniu śmieciowego jedzenia za godzinę nasz maluszek będzie głodny. Z miski z warzywami zje tylko trochę i starczy mu to na wiele godzin. Dlaczego tak się dzieje? Fast food  gwałtownie podnosi poziom cukru we krwi, co powoduje nagły wyrzut insuliny, a to napędza apetyt. Jeśli podasz malcowi zieleninę czy pełne ziarno, insulina we krwi pojawi się powoli, dopiero po kilku godzinach maluch poczuje głód.

Rozwiązanie:

–      Możesz  zrobić sama domowy fast-food. Zamiast mielonki mięsnej użyj fileta z kurczaka, zamiast majonezu jogurtu naturalnego, np. z czosnkiem. Do tego wszystkiego porcja warzyw  z dipem.

–     Możesz również podać w domu malcowi hot doga z parówką. Parówkę wystarczy włożyć do ogrzanej bułeczki. Odrobina keczupu nie zaszkodzi – ale nadmiar jest niezdrowy bowiem zawiera sztuczne dodatki.

Chipsy

Są bardzo tłuste, słone, pełne sztucznych dodatków i konserwowane chemicznie. To wszystko sprawia, że tak naprawdę nigdy nie powinny gościć na stole i malucha, i starszaka. Chipsy sprzyjają nadwadze, powodują zaparcia, a niektóre badania wskazują nawet, że mogą spowodować ujawnienie się nowotworów. Poza tym zawierają masę sodu, który niepotrzebnie obciąża nerki naszego malca.

Wiele chipsów produkuje się nie z ziemniaków, tylko z suszu ziemniaczanego, mąki ziemniaczanej (skrobi), mączki roślin strączkowych rozmieszanych z wodą i innymi składnikami chemiczno- przemysłowymi, które dzięki specjalnej technologii pozwalają na uformowanie z nich cienkich płatków typu ,, Prażynki”.

Na wielu opakowaniach chipsów możemy zobaczyć gwiazdy sportu. Ale jest to oszustwo. Sportowcy takiej żywności unikają, ponieważ są na specjalnych, zdrowo zbilansowanych dietach, w których nie ma miejsca na tego typu artykuły. Wszystkie gwiazdy sportu, które kiedykolwiek brały udział w takich reklamach powinny się bardzo wstydzić. Otyłość jest jednym z największych problemów zdrowotnych naszych czasów, a one biorą pieniądze od koncernów wpychających naszym dzieciom bezwartościowe, a wręcz szkodliwe jedzenie.

Regularne jedzenie chipsów zwiększa ryzyko chorób serca. Zawieraj one duże ilości akrylamidu, związku rakotwórczego, który jest także trucizną dla układu nerwowego. Wywołuje przewlekłe stany zapalne w organizmie dziecka, co przyczynia się do rozwoju miażdżycy w późniejszym wieku. Po zjedzeniu paczki chipsów przez dzieci  w ich organizmie będzie więcej toksycznego związku niż w organizmie dorosłego mężczyzny, który waży około 90 kg.

Rozwiązanie:

–       Proponuj malcowi suszone owoce (możesz zrobić je sama) lub specjalne zdrowe chipsy – np. marchewkowe, buraczkowe lub chrupki kukurydziane.

Produkty typu instant

Większość gotowych dań i przypraw składa się głównie z soli , niezdrowych tłuszczów trans, które naukowcy nazywają tłuszczami zabójcami, ponieważ są groźniejsze nawet od smalcu oraz z ulepszaczy smaku i zapachu, dodatków chemicznych, szczypty suszonych ziół i warzyw.

Niektóre warzywa w gotowych przyprawach, np. cebula, czosnek, pasternak są konserwowane chemicznie dwutlenkiem siarki.

Maggi ulubiona przyprawa Mam dodawana do rosołu maluszka to czysta chemia z glutaminianem sodu i solą w roli głównej.

Sos sojowy to nic innego jak niebezpieczny dla zdrowia ulepszacz smaku – glutaminian sodu rozpuszczony w wodzie.

Kostki rosołowe nawet w ponad 50% składają się z niezdrowej soli. W takiej kostce suszonego mięsa jest bardzo mało, zwykle około 0,5 – 2 %. Ponadto znajdują się  w niej tłuszcze roślinne trans, sprzyjające miażdżycy i jak ostanio dowiedli naukowcy, tyciu. Zawiera ona tylko 1-2 % suszonych warzyw, czyli nie ma żadnych wartości odżywczych.

Rozwiązanie:

–       Najlepsze dla malca są takie przyprawy jak: natka pietruszki, szczypiorek, koper, czosnek oraz zioła, jak choćby bazylia, majeranek czy oregano. Początkowo każdą z nich podawaj ostrożnie. Mogą uczulać, chodź dzieje się to na szczęście bardzo rzadko.

–       Wybieraj przyprawy w słoiczkach, w torebkach szybciej wysychają

–       Bulion ugotowany w domu możesz zamrozić i stosować jak kostkę rosołową

–       Również zamiast kostki rosołowej możesz używać bukiety jarzyn mrożonych

–     Świeże zioła także można zamrozić.. Umyj je, pokrój i daj lekko obeschnąć. Zamróź w pudełku. Innym sposobem jest mrożenie rozdrobnionego ziela w kostkach lodu.

Słodycze

Tłumaczymy malcom, że są niezdrowe, że niszczą zęby, a sami jako rodzice potrafimy spałaszować tabliczkę czekolady. Dość takiej hipokryzji. Słodycze w niewielkiej ilości , najlepiej dwie kostki gorzkiej czekolady dziennie można podać dziecku. Szkodliwy jest nadmiar.

Według badań rodzice nie są bez winy, ponieważ  wiele cukru w diecie naszych pociech pochodzi z domowych cukierniczek . Słodkie jak ulepek herbaty, dosładzanie deserów owocowych i zup mlecznych. Od lat przeraża pytanie wielu młodych mam: czy lepiej posolić czy posłodzić dziecku pierwszą kaszkę. A malcowi wystarczy naturalny smak..

Sami jako rodzice często nabieramy się na reklamy i kupujemy dzieciom np. cukierki z witaminami, jogurty z mnóstwem cukru w środku, batony pełne mleka. Wszystkie te produkty są za słodkie, zbyt kaloryczne i nie mają zdrowego działania. Lizaki, krówki, twarde cukierki, np. landrynki, groszki – poza cukrem prostym i kolorowymi chemicznymi dodatkami nie dostarczają żadnych wartości odżywczych. Rozpuszczają się powoli w ustach, oblepiają zęby. Na tej słodkiej pożywce rozwija się próchnica.

Wafelki i ciastka zawierają  mniej tłuszczu i cukru niż batony. Nie mają  jednak prawie żadnych wartości odżywczych.

Żelki, galaretki, puchate poduszeczki to tylko cukier i sztuczne dodatki.

Po landrynki, cukierki, czekoladę nie mogą sięgać maluchy z zaburzeniami koncentracji, roztrzepane, cierpiące na nadpobudliwość ruchową. Nagły  napływ cukru we krwi zwiększa ich aktywność i rozkojarzenia.

Rozwiązanie:

·        Batony zbożowe z pełnego przemiału – uwaga, niektóre z nich zawierają utwardzone tłuszcze roślinne, których nie powinny jeść małe dzieci, koniecznie musisz czytać etykiety.

·        Czarna czekolada – możesz ją serwować maluchowi po dwie – trzy kostki dziennie. Im więcej ma kakao  a mniej cukru, tym zdrowsza. Dostarcza wapnia, magnezu i żelaza.

·        Desery mleczne  (lody, koktajle, budynie) – owszem podajesz malcowi cukier, ale też wapń, minerały i witaminy

Twarożki homogenizowane, słodkie jogurty i desery mleczne o długim terminie ważności

Słodkie jogurty czy desery mleczne nie powinny być jadane za często z uwagi na wysoką zawartość cukru.

Czy jogurt o składzie: mleko pasteryzowane, wsad  owocowy ( kiwi 9%, cukier, skrobia kukurydziana modyfikowana, zagęstnik E440, regulator kwasowości : E 331, E 330, E 333, E 524, aromaty, barwniki naturalne: koncentraty roślinne , E411) cukier, odtłuszczone mleko w proszku, bakterie jogurtowe, to jest jeszcze jogurt, który można dać malcowi? W wykazie prawdziwego jogurtu powinny figurować mleko i bakterie. Wielu producentów dodaje mnóstwo dodatków, głównie mleko w proszku ( czyli wysokokaloryczny cukier mleczny i cholesterol), zagęstniki, żelatyny, skrobia modyfikowana, sztuczne barwniki i zapachy.

Zagęstniki E 412( guma guar), E1422 ( skrobia) i E 440 ( pektyny) nie należą do substancji szkodliwych, ale po co faszerować nasze maluchy zbędnym składnikami.

Jogurtów słodzonych aspartamem nie powinny jeść nasze dzieci, u których sztuczne środki słodzące mogą wywołać biegunkę.

Deser jogurtowy to nie to samo co jogurt. Ma on tylko dodatek, który ginie w mnóstwie innych składników.

Uważaj na napisy ,, idealny jogurt dla dzieci”, ,”jest dla młodych konsumentów źródłem świetnej zabawy”, w rzeczywistości takie jogurty zawierają mnóstwo cukru, sztucznych substancji, kolorowe groszki  a mleka znajduje się tyle, ile kot napłakał.

Pamiętaj że “jogurt truskawkowy” nie oznacza tego co ,” jogurt o smaku truskawkowym”.  Pierwszy ma prawdziwe owoce, drugi może zawierać wyłącznie syntetyczne aromaty.

Rozwiązanie:

–       Najlepiej jogurt przyrządzić w domu, wkrawając  do jogurtu naturalnego truskawki , maliny, jabłka czy gruszki

–       Jeśli masz dostęp do świeżego mleka , zagotuj je i ostudź. Dodaj do niego kilka łyżek jogurtu naturalnego i umieść na 6- 8 godzin w ciepłym miejscu, a otrzymasz pełnowartościowy posiłek z cennymi szczepami bakteryjnymi.

–        Koktajle  owocowe robione w domu

Kakao rozpuszczalne

Aksamitny i pyszny smak poprawia humor naszym pociechom. Problem jednak tkwi w tym, że rodzice kupują łatwe do przyrządzenia na zimno i na gorąco kakao rozpuszczalne lub gotowe w kartoniku, w którym jest więcej niezdrowego cukru, tłustego mleka w proszku, emulgatorów, lecytyny sojowej i sztucznych aromatów niż prawdziwe kakao. Tymczasem same kakao jest bardzo zdrowe. Oprócz białka i tłuszczu, zawiera dużo potasu, fosforu, magnezu, cynku oraz teobrominę, która jest odpowiedzialna za pobudzenie układu nerwowego, działa regenerująco, odprężająco po wysiłku fizycznym.

Szklanka mleka z łyżeczką prawdziwego kakao i łyżeczką cukru to około 135 kcal, a takie kakao wypite na drugie śniadanie i zagryzione  owocem zapewni uczucie sytości dla naszego malca na następne klika godzin . Dla porównania  szklanka rozpuszczalnego kakao z mlekiem kryje w sobie około 200 kcal i zawiera więcej cukru, bo, żeby miał napój miał smak, trzeba wsypać aż 2- 3 łyżeczek ciemnego proszku.

Co z tego, że kakao produkowane z myślą o dzieciach jest wzbogacane wapniem, witaminami A,D czy B skoro zawiera mnóstwo cukru, a tak naprawdę ważne są witaminy i mikroelementy występujące naturalnie, bo te sztuczne organizm naszego malca słabo przyswaja.

Rozwiązanie;

–       Naturalne kakao

Jak błyskawicznie przygotować kakao niebłyskawiczne?

Kakao  jest tłuste, dlatego słabo rozpuszcza się w zimnym mleku. Wymieszaj łyżeczkę kakao z łyżeczką cukru, dolej  jedną trzecią szklanki mocno podgrzanego mleka, wymieszaj trzepaczką do ubijania piany. Dodaj zimnego mleka, gotowe.

Cukier

To, że cukier jest niezdrowy ,wiedzą nawet dzieci. Psuje zęby, napędza apetyt, odkłada się postaci tłuszczyku. Tylko co z tego, jak większość naszych pociech nie może bez niego żyć. Cukier jest produktem przemysłowym, otrzymuje się go z buraków cukrowych lub trzciny cukrowej. Poza kalorycznością i energią cukier niczego wartościowego nie dostarcza do organizmu dziecka. Może brązowy cukier jest zdrowszy? Nic  z tego. Jego barwa pochodzi z dodawanej do  cukru niewielkiej ilości melasy. To ona nadaje mu tylko smak i kolor i nie ma wpływu na jego wartości odżywcze.

Cukier jest ulubionym przez producentów ulepszaczem smaku. Ukryty jest w różnych wyrobach: płatkach śniadaniowych, dżemach, sokach, jogurtach.

Najlepiej nie podawać cukru maluchom ponieważ cukier uzależnia. Nagła  rezygnacja z niego wywołuje symptomy odwykowe: zmęczenie, znużenie, rozdrażnienie.

Nie ma znaczenia czy kupujesz malcowi cukier brązowy, trzcinowy, demerara, muscovado, kandyzowany, w kostkach czy puder. Choć wszystkie różnią się smakiem, każdy z nich jest zbędny dla dziecka.

Rozwiązanie:

–      Miód – jest zdrowszy, nieco mniej kaloryczny i bogaty w witaminy  oraz mikroelementy. Musisz koniecznie uważać, ponieważ herbata nim  posłodzona nie powinna być zbyt gorąca, bo jego cenne składniki giną w wysokiej temperaturze. Miód należy do najczęstszych alergenów pokarmowych.

–       Stewia – jest bardzo słodka, ale porównaniu z cukrem bezkaloryczna.

–       Syrop klonowy – zawiera mniej kalorii niż cukier i dodatkowo takie składniki jak : magnez, żelazo, tiamina, wapń. Ma duże ilości manganu.

Sól

Nie tuczy, ale jedzona w nadmiarze zabija.

Dlaczego? Bo nerki dziecka niezbyt dobrze radzą sobie z dużą ilością soli – razem z nią jest wchłaniana też woda, której nadmiar zatrzymuje się w organizmie. Nadmiar soli w diecie ma też związek z powstawaniem nadciśnienia tętniczego i chorób serca.

W upodobaniu do solenia potraw duże znaczenie ma przede wszystkim przyzwyczajenie, dlatego im szybciej zdasz sobie sprawę z tego, że główną przyprawą w twojej kuchni jest sól, tym lepiej dla całej rodziny.

O ile w przypadku niemowlaków o soleniu potraw w ogóle nie ma mowy (soli nie zawierają i nie powinny zawierać także gotowe produkty przeznaczone dla niemowląt), o tyle w przypadku starszych dzieci sprawa nie jest już taka prosta. Ilość soli zalecana dzieciom w wieku przedszkolnym wynosi 3 g dziennie, czyli ok. pół łyżeczki.

Nie wszyscy zdają sobie jednak sprawę z tego, że kontrolowanie spożycie soli odnosi się nie tylko do zwracania uwagi na to, ile soli dodajemy do potraw w trakcie gotowania – sól jest także składnikiem wielu gotowych produktów (oprócz wzmacniania smaku, sól ma również właściwości konserwujące), w tym m.in. chleba, sera czy płatków śniadaniowych.

Nie ma znaczenia jaką sól kupujesz – koszerną, morska czy kuchenną. Każda szkodzi tak samo.

Rozwiązanie:

–      Schowaj solniczkę i zacznij podawać malcowi przyprawy: świeże i suszone zioła, kolorowy pieprz, paprykę, gałkę muszkatołową, czosnek

–       Odkryj egzotyczne dodatki: imbir, kardamon, kumin

–       Sięgaj po oleje z pestek dyni, orzechów włoskich, oliwę  aromatyzowaną bazylią

–       Nawet zwykła natka pietruszki, koper czy szczypior wzbogaci smak potrawy naszej pociechy.

Aneta Strelau

Aneta Strelau

Dietetyk kliniczny z wieloletnim doświadczeniem, wspomaga osoby potrzebujące pomocy w ustaleniu zbilansowanej diety dla osób borykających się z nadwagą, niedowagą czy chorobami dieto-zależnymi. Zajmuje się również poradnictwem dla dzieci objętymi opieką specjalistycznych poradni zaburzeń neurorozwojowych na terenie Warszawy: www.strelau.pl