Zdrowa kuchnia dla dzieci. Recenzja

Jeśli jesteś dość zamożną, lubiącą indywidualność osobą, która nie przepada za mięsem i umie oprzeć się pokusom tego świata, a także ma na tyle silną wolę, żeby odmówić dzieciom słodkich przyjemności to ta książka jest właśnie dla Ciebie.

Opisuje ona bowiem, jak należy zdrowo odżywiać siebie i dzieci już od dnia ich narodzin, znajdują się w niej naukowe informacje potwierdzone badaniami, są także przepisy i porady.

Mnie jednak nie przekonuje. Nie ujmuję wiedzy i doświadczenia autorce, ale jestem przekonana, że na rynku znajduje się wiele książek, w których także naukowo potwierdzone są informacje zupełnie inne niż w “Zdrowej kuchni dla dzieci”. Są zwolennicy jedzenia mięsa, bo dzięki niemu ludzie w zamierzchłych czasach w ogóle zaczęli się rozwijać, są zwolennicy jedzenia wszystkiego i ci, którzy uważają, że należy spożywać tylko wybrane grupy produktów. Każdy przekonuje do swoich racji, każdy przytacza informację i badania naukowe, a moim zdaniem najważniejszy jest zdrowy rozsądek i umiar.

Autorka zniechęciła mnie do książki już na wstępie, rozwodząc się jak zdrowe i pełnowartościowe jest spożywanie przez dziecko mleka mamy.

Podkreślając, że mleko nawet najgorzej odżywionej mamy, nie dbającej o siebie jest lepsze od sztucznych mieszanek. Chcąc więc być dobrą mamą, dbać o swoje dziecko i jego zdrowie należy przez 6 miesięcy karmić tylko i wyłącznie mlekiem. Ja także jestem przekonana, że mleko mamy jest wyjątkowo zdrowe, ale jeszcze bardziej jestem przekonana, że najważniejsze dla dziecka jest, aby było najedzone i kochane i aby jego mama czuła się szczęśliwa, a przez takie stawianie sprawy, przez takie opisy w wielu cudownych młodych mamach rośnie przekonanie, że się nie nadają, że nie potrafią dać swoim dzieciom tego co najlepsze, bo z różnych względów nie mogą karmić…

Następnie autorka wielokrotnie podkreśla, że produkty należy kupować w małych lokalnych sklepach, a najlepiej ekologicznych, a te niestety  są znacznie droższe i wielu mam na to nie stać…
i znów dostają one informację, że nie robią dla swojego dziecka tego co powinny, ponieważ kupując taniej narażają je na pestycydy i inne niezdrowe substancje.

Pani Anna Kłosińska twierdzi, co oczywiście jest prawdą, że cukier, słodycze, białe pieczywo, sól i inne rzeczy są bardzo niezdrowe i dzieci w ogóle nie powinny ich dostawać. Następnie jednak zachęca, abyśmy dając dziecku brązowy makaron mówili mu, że to czekoladowy makaron (ale nie wiem skąd dziecko ma znać smak czekolady, która nie jest dozwolona), a ciemny razowy chleb, że to pierniczkowy chlebek i wówczas każde dziecko będzie się tymi zdrowymi rzeczami zajadało…

Autorka przekonuje nas, że dziecko samo wie co dla niego najlepsze, gdy wybiera owoce i warzywa, ale to że sięga po makaron już nie oznacza jego mądrych wyborów, bo makaron biały jest niezdrowy. Należy pozwolić dziecku nie jeść mięsa (bo tego nie potrzebuje), ale gdy dzieci lubią tylko mięso, a warzyw nie, to należy je przekonywać do zjadania warzyw.

Takich nieścisłości w książce jest sporo, choć są tam także cenne informacje.

Coraz więcej mówi się o tym, jak zdrowe są kasze, które na wiele lat zniknęły ze stołów, coraz częściej podkreśla się wartość owoców i warzyw, a szkodliwość słodkich przekąsek i dosładzania potraw. Zgadzam się ze wszystkim. Staram się swoje dzieci odżywiać zdrowo, akceptuję to, że starsza nie przepada za mięsem (niestety uwielbia nabiał, który wg Anny Kłosińskiej jest bardzo niezdrowy), zgadzam się jednak także na to, że młodsza lubi mięso. Mam w sobie także zgodę na słodycze i kolorowe napoje od czasu do czasu i na hot-doga, gdy jedziemy na wakacje, ponieważ jestem głęboko przekonana, że najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek. Moje dzieci mają znać smak wszystkich potraw, decydować co jest lepsze i umieć wybierać mądrze i z rozwagą.

Joanna Srebnicka

Zdrowa kuchnia dla dzieci
Anna Kłosińska
Format: 145 x 205 mm
Oprawa: miękka
Ilość stron: 144
Więcej informacji: Oficyna Wydawnicza VOCATIO

Zapraszamy do działu recenzji Miasta Dzieci!