Wyznania upiornej mamuśki. Recenzja

Po latach opowieści o bujaniu na różowej chmurce i błogiej sielance macierzyństwa w literaturze, prasie i Internecie obserwujemy w tym temacie przejmujący zwrot w stronę realizmu, hermes replica handbags szczerości i kobiecej solidarności. Mamy z różnych i niezależnych światów czują potrzebę odarcia macierzyństwa ze zbędnego lukru; opowiedzenia innym własnej, słodko-gorzkiej historii, podzielnia się nieoczekiwaną prawdą jakiej doświadczyły stając się mamami.

Wyznania upiornej mamuśki to głos prawdy Jill Smokler, mamy trójki dzieci, która zmagając się z trudami macierzyństwa doszła do przekonania, że rodzic nie musi być doskonały, a mamy idealne i perfekcyjne dzieci po prostu nie istnieją. Wnioski niby oczywiste, mało odkrywcze, a jednak będąc mamą książkę Jill czyta się przez łzy. Płaczemy przede wszystkim ze śmiechu, bo ubrana w słowa codzienność dalekiej od doskonałości mamy jest terapeutyczną wręcz dawką humoru. Ale płaczemy także czując ulgę wynikającą z odkrycia, że wszystkie mamy mają w głowach podobne koszmary, myśli i emocje wykraczające poza wszelkie standardy i ramy przyzwoitości. W głębi serca łkamy nad własną matczyną niemocą, nad pułapką niespełnienia, w którą złapały nas fałszywe obietnice kolorowych magazynów, stereotypy i wielopokoleniowe tabu. W Wyznaniach upiornej mamuśki można się przejrzeć jak w lustrze.

Jill Smokler szukając utraconej na rzecz dzieci autonomii i odskoczni od wszechogarniającego macierzyństwa zaczęła pisać internetowy dziennik www.scarymommy.com. Ku zaskoczeniu autorki blog w krótkim czasie zdobył ogromną popularność i stał się tętniącą życiem społecznością rodziców. Na jego podstawie powstała książka, która poraża szczerością i autentycznością, obnaża prawdę o macierzyństwie nie tylko Jill Smokler, ale i wielkiej, globalnej społeczności matek niedoskonałych. Z wirtualnej rzeczywistości na książkowe karty trafiło 25 esejów poruszających tematy z top listy rozważań każdej mamy, zajdziemy tam myśli wyjęte wprost z naszych głów i sytuacje będące kalką naszej codzienności. Ponadto każdy rozdział poprzedza wzmacniający poczucie wspólnoty i realizmu dodatek – komentarze pozostawione na blogu Jill przez anonimowe, niczym nieskrępowane mamy internautki. Czytając podobne w tonie świadectwo wielu osób, nabieramy kojącego przekonania, że to jest właśnie prawdziwy świat, że zamiatanie problemów i niedoskonałości pod dywan nie sprawi, że będziemy bliżej perfekcjonizmu. Udręczone samotną walką z tym, że sobie nie radzimy, że nie jesteśmy wystarczająco dobrymi mamami odrzucamy naturalne koło ratunkowe zrozumienia i bliskość drugiego człowieka. Tymczasem nawet te uśmiechnięte, świetnie wyglądające i kipiące energią mamy, które mijamy zazdrośnie na spacerowych ścieżkach też nie ze wszystkim sobie radzą !!! Tyllko ciii, nie wypada o tym mówić, by nie zaprzepaścić swej pozycji w rankingu Supermam… Jill Smokler pokazuje, że właśnie mówiąc szczerze i tak głośno jak nas całe to mamowanie boli możemy nabrać bezcennego dystansu, który doda naszemu macierzyństwu lekkości i spokoju i nie będzie to miało nic wspólnego z przyznaniem się do porażki!

Książka Wyznania upiornej mamuśki zawiera zaskakujące, szokujące, intymne i wstydliwe wyznania, opisuje zachowania na granicy dobrego smaku, bywa okrutna i odpychająca. Nie ma jednak na celu obrzydzenia, odwiedzenia czytelników od macierzyństwa raczej dobitnie pokazuje, że wychowywanie dziecka jest arcytrudnym zadaniem i że dążenie do doskonałości akurat w tym projekcie może dać efekt przeciwny z zamierzonym. Jill Smokler jest kochającą, oddaną mamą, ni mniej ni bardziej UPIORNĄ niż my wszystkie. Znalazła sposób, by jednocześnie być zdrową psychicznie, promieniejącą, spełnioną kobietą, zamknęła tę receptę w słowa i oddaje nam, mamom w potrzebie, w postaci pamiętnika. Wg Jill tajemnica przetrwania to szczerość, dystans wobec siebie samych i złota zasada, by od czasu do czasu głęboko zaczerpnąć powietrza i przypomnieć sobie o radości. Kiedy zmęczenie nie pozwala zebrać myśli, głowa pęka od wrzasków, a dom tonie w chaosie trudno docenić wagę tych słów, ale nawet wtedy intuicyjnie przeczuwamy, że o to właśnie w rodzicielstwie chodzi: o czystą radość, o to by cieszyć się chwilą, bo jest to wyjątkowy czas, za którym będziemy tęsknić i wracać od niego myślami przez całe życie.

Z pewnością nie są to wyżyny literackie, raczej zwykły blog pisany potoczystym, codziennym językiem ale szczerze polecam książkę wszystkim mamom, tym które zabrnęły w rodzicielski kozi róg, które czują, że rzeczywistość wymyka im się spod kontroli i szukają  oddechu, nowego otwarcia. Polecam ją też tatom, którzy nawet nie zdają sobie sprawy w jakiej żyją nieświadomości i jak czarne chmury kłębią się w głowach żon pozostawionych w domach z dziećmi. Obawiam się, że dla przyszłych mam większość wyznań będzie tak abstrakcyjna, że trudna do przyswojenia – dla spokoju ducha odczekałabym z lekturą… Czy marząc o dziecku można zrozumieć np. taką pokusę: …zapisałam się na fitness, żeby korzystać z darmowej opieki dla dzieci. Zostawiam je, a sama siedzę w szatni, czytam czasopisma i blogi. Albo takie zachowanie mamy: Codziennie rano całuję na pożegnanie swoją wychodzącą do szkoły humorzastą i naburmuszoną nastolatkę. Zamykam za nią drzwi i pokazuję jej środkowy palec. U obu rąk.

Ania Maschke

Jill Smokler
Wyznania upiornej mamuśki
Data wydania: 02.08.2012
Format: 125mm x 195mm
Liczba stron: 192
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 

Autor tekstu : Ania Maschke