Tata i ja. Recenzja

Uwaga, książkowi ojcowie wychodzą z macierzyńskiego cienia i pokazują, że ważna jest również ich relacja z dziećmi. Takich przygód, jakie ma Milenka i jej ojciec i takiego pełnego pasji zaangażowania w rodzicielstwo można życzyć wszystkim czytelnikom książki “Tata i ja”.

Wizerunek mamy promowany jest w literaturze od dawna, natomiast o ojcach zwykło się wcale nie mówić lub tylko niewiele. Na szczęście systematycznie zmienia się obyczajowość i układ ról w rodzinie – ojcowie coraz aktywniej uczestniczą w opiece i wychowywaniu swoich latorośli, co zaczyna mieć też odzwierciedlenie na rynku czytelniczym. Takich książek, jak Tata i ja powinno być więcej, bo stanowią doskonały dowód na to, że nie tylko mamy mogą sobie świetnie radzić i że bycie rodzicem świadomym, zaangażowanym, obecnym naprawdę w życiu swojego dziecka może być niesamowitą przygodą i niezwykle ubogacającym doświadczeniem. To, jak wiele zyskuje dzięki temu dziecko, najlepiej widać po głównej bohaterce książki – Milence, która jest szczęśliwym dzieckiem. Szczęśliwym, bo kochanym, docenianym i obdarowywanym tym, co najcenniejsze, czyli czasem i rodzicielską uwagą.
Tatę Milenki poznajemy dzięki dziecięcej narracji. To właśnie córka snuje pełną werwy i humoru opowieść o tym, jak miło spędza czas w towarzystwie swojego ojca. Pokazanie punktu widzenia małego człowieka nadaje książce wyjątkowej wartości. Typowa dla dziecka spontaniczność, bezpośredniość wyznań i otwartość w mówieniu o emocjach sprawia, że lektura wzrusza i wywołuje uśmiech na twarzy.

Tata to dla córeczki bohater, superman i czarodziej. Niewątpliwy, niepodważalny wzór. "Bo mój tata wszystko potrafi", "mam najlepszego tatę na świecie", "nikt nie ma takiego taty jak ja" – powtarza z rozbrajającą szczerością i przekonaniem Milenka. Któż nie chciałby usłyszeć takich pochwał z ust swojej pociechy? Ale tata Milenki niewątpliwie na te peany sobie zasłużył. Co prawda nie zasypuje córki drogimi prezentami, nie ma w książce mowy o rzeczach materialnych. Za to jest wspólne czytanie książek, śpiewanie piosenek, spacery, wędrówki po lesie, wyprawa do planetarium i ogrodu botanicznego. Do tego pobyt nad jeziorem i wakacje nad morzem, wycieczki za miasto i zwiedzanie ruin średniowiecznego zamku. Czasu na nudę nie ma, za to są ciągle nowe, ekscytujące przygody i niezapomniane wrażenia. Tata Milenki nawet w obliczu opresji jest niezawodny, pełen pomysłów i energii; zawsze można na nim polegać. Bo trzeba powiedzieć, że przygody, jakie spotykają tę rodzinę, są nieprawdopodobne. Tata na przykład walczy ze smokiem, uwalnia Dzikiego Jednorożca za pomocą zestawu śrubokrętów, pomaga ufoludkowi naprawić układy scalone, opiekuje się syrenką. Jest dzielny, odważny, kreatywny, ma umiejętności majsterkowicza, kierowcy, pływaka. Nie ma dla niego sytuacji bez wyjścia. No po prostu jest najlepszy.

Tata i ja to książka dla dzieci, ale nam, dorosłym uzmysławia, jak ważną rolę odgrywamy w życiu naszych pociech, jak bardzo nasze zdanie i nasza postawa rzutuje na ich rozwój, nastawienie do świata, budowanie własnych wzorców, hierarchii wartości. Jak wiele od na zależy i jaka odpowiedzialność na nas spoczywa. Nasze dzieci nas obserwują, nieustannie, nawet, gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy. Najdrobniejsze rzeczy, gesty, słowa mogą mieć na nie wpływ. Milenka przepełniona jest ciepłymi uczuciami, bardzo pozytywnymi emocjami, dużo w niej radości i pogody ducha. A to dlatego, że czuje się bezpieczne i ma poczucie zaufania.

Treść książki idealnie uzupełniają duże, kolorowe ilustracje, na których śledzimy zabawy i przygody głównych bohaterów. Uśmiechnięta twarz dziewczynki, miny oraz zabawny wyraz twarzy jej ojca, pokazanego na wesoło, z przymrużeniem oka wprawiają czytelników w pogodny nastrój.
W książce pojawia się zdanie: „my zapracowani ojcowie musimy trzymać się razem". No właśnie. Tata Milenki też jest zapracowany, czasem zmęczony, śpiący, a jednak…czego nie robi się dla swojego dziecka!

Katarzyna Klimek-Michno

Tata i ja
Agnieszka Stelmaszyk
Format: 165×240 mm
Objętość: 72 str.
Oprawa: twarda
Wydawnictwo Skrzat

Autor tekstu : Katarzyna Klimek-Michno