Niebezpieczne zabawki

Bezpieczeństwo zabawek

Media coraz częściej donoszą o niebezpiecznych zabawkach. Mebelki Barbie pokryte farbą zawierającą ołów w przekraczających dopuszczalne normy ilościach, działające jak pigułka gwałtu, bardzo popularne koraliki Beendez czy małe laleczki z serii Polly Pocket z wypadającymi magnesami, które łatwo mogą zostać połknięte przez dziecko, to tylko kilka głośniejszych przypadków z polskiego rynku zabawek.

Wnioski z kontroli Inspekcji Handlowej przeprowadzonej w zeszłym roku na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, są bardzo niepokojące – u 36 proc. przebadanych zabawek stwierdzono nieprawidłowości.

Jak ochronić najmłodszych przed szkodliwymi produktami? Przede wszystkim, zanim kupimy zabawkę, warto dokładnie się jej przyjrzeć.

Podstawą jest znak CE – oznacza on, że produkt spełnia wymagania dyrektyw obowiązującyh na terenie Unii Europejskiej. Jego brak mówi nam, że produkt jest nieatestowany i w żadnym razie nie powinnien trafić w ręce żadnego malucha. Producentowi, który wprowadza na rynek produkty bez znaku CE, grozi kara w wysokości 100 tys. zł.

Oprócz obowiązkowego znaku CE, na opakowaniu zabawki znajdują się czasem loga różnych instytucji certyfikujących, z których najbardziej znaną w branży jest Instytut Matki i Dziecka, bądź związków producentów. To dodatkowa gwarancja, że produkt jest bezpieczny.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nakłada na producentów i dystrybutorów zabawek normy, które rodzicowi łatwo zweryfikować – każda zabawka ma posiadać informacje zawierające nazwę i adres producenta lub importera zabawki. Na pudełku lub metce powinniśmy też znaleźć wskazówki o przeznaczeniu zabawki, stosowne ostrzeżenia – a w szczególności: czy jest odpowiednia dla dzieci poniżej trzeciego roku życia (wraz z informacją o szczególnym ryzyku z nim związanym), i czy jest przeznaczona do użytku pod nadzorem osoby dorosłej.

Wymaganym standardem jest instrukcja obsługi w języku polskim, instrukcja i ostrzeżenie o umiejętnościach koniecznych do korzystania z zabawek, oraz informacja o sposobie konserwacji .

Na swojej stronie internetowej, UOKiK ostrzega – „brak właściwych oznaczeń, instrukcji obsługi lub konserwacji może stanowić realne zagrożenie dla zdrowia i życia dzieci”.

Szukając prezentu na dzień dziecka trzeba zachować czujność. Najczęściej spotykane mankamenty zabawek to ostre, mogące kaleczyć krawędzie i zbyt drobne części, łatwe do połknięcia przez małe dziecko. Pewne ryzyko może też stwarzać zbyt długa linka przy niektórych produktach lub zbyt cienka folia opakowania. Niefortunnie wykorzystane przez dziecko w zabawie, mogą udusić. Przy okazji warto przypomieć, że małe dzieci nie powinny samodzielnie rozpakowywać zabawek – w przypadku skaleczenia się przez dziecko np. zszywką przytrzymująca drobniejsze zabawki naprawdę niesposób mieć pretensji do producenta… Przy zabawkach z dźwiękiem, należy wypróbować je przed zakupem i ocenić czy zastosowana akustyka nie drażni zbyt intensywnie bębenków słuchowych.

Warto pamiętać, ze niektóre zabawki sa niebezpieczne nie ze wzgledu na wady produkcji – wystarczy przypomnieć sobie zestaw do tańca na rurze proponowany w internetowym dziale zabawek Tesco w Wielkiej Brytanii. Ta zabawka, obśmiana w mediach, została wycofana przez Tesco ze sprzedaży – z pewnością jednak wiele podobnych potworków może zalegać na półkach sklepów. (http://www.wprost.pl/ar/122770/Lozko-dla-dzieci-Lolita-wycofane-z-rynku/)

Oczywiście, jeżeli w czasie oglądania potencjalnego prezentu dla malucha, odkryjemy jakieś wady, naklepiej zawiadomić Inspekcję Handlową, która podda podejrzany produkt badaniom laboratoryjnym. Jeżeli testy potwierdzą, że zabawka zagraża dzieciom, zostanie wycofana ze sprzedaży.

Na ujawnionych w zeszłym roku aferach z jakością zabawek, oprócz dzieci, ucierpiał znacząco chiński rynek, czyli główny dostawca produktów dla firm zabawkarskich, również tych renomowanych. W związku z tym, podobnie jak na Zachodzie, w Chinach podniosły się standardy jakości produktów dla dzieci. UE dokonała przeglądu kontroli bezpieczeństwa w krajach członkowskich i zapowiedziała ściślejszą współpracę z Chinami, gdzie rozpoczęto prace nad stworzeniem systemu na podobieństwo europejskiego RAPEXu – systemu szybkiej wymiany informacji o niebezpiecznych produktach. To optymistyczna wiadomość, biorąc pod uwagę, że większość zabawek w naszych sklepach ma napis „made in China”.

Warto pamiętać, że bezpieczna zabawka łatwo może zmienić się w szkodliwe narzędzie. Zepsute, połamane zabawki należy bezwzględnie wyrzucić mimo ich wartości sentymentalnej.Oczywiście, nie dotyczy to rozdartego misia, którego łatwo zszyć czy tekturowej planszy do gry, którą można po prostu podkleić taśmą . W przypadku jednak plastikowych zabawek ostre krawędzie powstałe po „kontuzji” mogą ranić a ze środka zepsutej zabawki wypadać małe elementy, które nawet starsze i pozornie rozsądne dziecko może połknąć w nagłym ataku głupawki lub z ciekawości. Jeżeli zepsuciu uległa ulubiona i zupełnie wyjątkowa zabawka dziecka – a nie da się jej naprawić lub dyskretnie odkupić można w drodze wyjątku umieścić ją w wyeksponowanym lecz niedostępnym miejscu dopóki dziecko nie obdarzy „uczuciem” kolejnego ulubieńca.

Czy więc na każde zakupy powinniśmy zmieniać się w Sherlocka Holmesa i każde opakowanie oglądać przez lupę węsząc bubel? Niekoniecznie. Warto natomiast nie kupować zabawek w przypadkowych miejscach (bazar, kiosk), omijać zabawki w brzydkich, prowizorycznych opakowaniach – jeżeli producent nie zadał sobie trudu by opakowanie minimalizowało np. uszkodzenie zabawki w transporcie – niekoniecznie zadbał też o walory samego produktu. Zabawka to produkt, który bedzie szczególnie intensywnie użytkowany – dlatego nie warto kierować się niską, okazyjną ceną. Tak jak przy zakupie akcesoriów sportowych, tak w dziale zabawek warto pamiętać o starym przysłowiu „kiedy za tanio coś sprzedają – uważaj, bo cię oszukają”.

 

Poczytaj także: Pomysły na zabawki dla dziecka oraz Zabawka przyjazna dziecku , Modne zabawki

 

Autor tekstu : Małgorzata Klejn



ZOBACZ TAKŻE:prezentyzabawki