Lulu. Recenzja

Czy jakakolwiek książka przeczytana wcześniej z dzieckiem zrobiła na mnie tak duże wrażenie? Szczerze mówiąc nie pamiętam. To jedna z niewielu pozycji, która dosłownie szarpnęła struny mego serca.

Kiedy po raz pierwszy trzymałam książkę w ręku, miałam co do niej mieszane uczucia. Podczas przeglądania w głowie od razu pojawiła mi się myśl, że będzie to raczej album mamy zapatrzonej w swoją pociechę. Na takie skojarzenia naprowadziły mnie zdjęcia zamiast ilustracji czy rysunków, które wypełniały całą książeczkę. Była to dla mnie zupełna nowość, zwłaszcza że pozycja jest dedykowana dzieciom.

Po raz kolejny mogę powiedzieć, że nie ocenia się zawartości po okładce, gdyż takim osądem można zrobić “krzywdę”. 

Książeczka “Lulu” Anety Ryfczyńskiej zaskakuje wszystkim. Nie tylko samą sztywną i bajeczną okładką, ale również przepięknymi i chwytającymi za serce zdjęciami, a co najważniejsze – niesamowitym tekstem. Jest on mocny, głęboki i daje naprawdę dużo do myślenia. Pogrubiony miejscami przyciąga uwagę czytelnika na istotne kwestie.

Całość przyczynia się do tego, iż nie można zakończyć czytania bez emocji w sercu. Nie można zamknąć ostatniej strony i zapomnieć o tym, co się przeczytało. Nie można odłożyć książki na półkę i wrócić do codziennych spraw.

Niestety. Bohaterka Lulu zmusza do myślenia i zastanowienia się nad swoim życiem. Czyż nie o to chodziło autorce?

Nie od dziś wiadomo, że dzieci inaczej postrzegają świat. Potrafią dostrzec o wiele więcej, gdyż kierują się oczami serca i duszy. Lulu nie jest wyjątkiem. Przyglądając się dorosłym potrafi ona zauważyć ich zamiłowania, hobby i niespełnione marzenia. Niestety w którymś momencie swojego życia poddali się i zrezygnowali z dążenia do wymarzonego celu zajmując się codziennością.

Dziewczynka dobrze wie, że realizacja ich marzeń dałaby im satysfakcję i radość w życiu.

Dlatego też dostrzega to, co jest niewidzialne dla naszych oczu, np. zauważa sąsiada z czerwoną gitarą na plecach czy tatę Juli, który ma kucharską czapkę na głowie i drewnianą łyżkę w tylnej kieszeni, choć tak naprawdę wyglądają normalnie. Lulu zaś kocha tańczyć i chciałaby być baletnicą, dlatego też nosi tutu całymi dniami i o każdej porze, chociaż spódniczkę widzi tylko ona sama i czasami jej mama. To daje jej ogromną satysfakcję i spełnienie. Dorośli, których spotyka na swojej drodze są inni, wyjątkiem jest Pan Franciszek – przyjaciel babci Lulu, który jest pisarzem. Patrząc na niego dziewczynka nie zauważa żadnych niewidocznych rzeczy np. gitary czy drewnianej łyżki. Jako jedyny spośród wszystkich kocha to, co robi.

Książka jest niezwykle wartościowa i nadaje się zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Uświadamia nam wszystkim, że tak naprawdę na realizacje swoich marzeń nigdy nie jest za późno, w każdym wieku możemy podjąć o to walkę.

Osobiście uważam, że warto jest ją mieć w swojej domowej biblioteczce, gdyż będzie doskonałym tematem do podjęcia rozmowy z dzieckiem.

Katarzyna Jakuszko

Lulu
autorka: Aneta Ryfczyńska
ilustracje: Daria Dróżdż
28 stron
oprawa twarda
format 230×230 mm
Wydawnictwo CoJaNaTo

Zapraszamy do działu recenzji Miasta Dzieci!