Bojowa pieśń tygrysicy. Recenzja

Gdzie jest granica pomiędzy pomaganiem dziecku a uszczęśliwianiem go na siłę? Czy rodzicielski upór i konsekwencja zawsze popłaca? A może czasem warto odpuścić?

Jak wychować dziecko szczęśliwe, jak zapewnić mu dobry start w dorosłość, ukierunkować i rozwinąć w nim pasje oraz zainteresowania, nie ograniczając przy tym jego własnych wyborów i wolności? Tego typu pytania często kotłują się w głowach rodziców. A w ślad za nimi pojawiają się kolejne: o metody wychowawcze, styl postępowania wobec dziecka, budowanie relacji.

Amy Chua, autorka bestsellera "Bojowa pieśń tygrysicy", urodzona w USA córka chińskich imigrantów, profesor prawa na Uniwersytecie Yale, opowiada na przykładzie swojego życiorysu o wychowywaniu dzieci na chińską modłę. Model ten zderza z kulturą zachodu i wskazuje między nimi różnice.

"Chińska matka" niekoniecznie jednak musi być z Chin. To matka surowa, wymagająca, silna i ambitna. To tygrysica, walcząca o swoje, momentami drapieżnie bezwzględna i władcza. Do bólu konsekwentna perfekcjonistka. Zawsze ma ostatnie słowo. Ba! Jej zdanie jest w domu najważniejsze i niepodważalne. Według Amy Chua, jest to jednak oznaka miłości wobec swoich latorośli, która pozwala zapewnić dzieciom to, co najlepsze i rozwijać w nich talenty oraz pewność siebie. Wymagając od dzieci czy nawet krytykując je, pokazujemy bowiem, że je doceniamy, wierzymy w nie i umacniamy ich poczucie własnej wartości. Autorka twierdzi, że to dzięki pracowitości, determinacji i konsekwencji chińskich matek, Chiny szczycą się tak szerokim gronem geniuszy matematycznych i muzycznych.

Dzieciństwo córek Amy, Sophii i Louisy, jest więc pełne pracy. Już od najmłodszych lat dążą do perfekcji w nauce gry na fortepianie i skrzypcach. Lista rzeczy, których nie mogą robić jest całkiem spora. Nie wolno im m.in. nocować u koleżanek, ani też się tam bawić, oglądać telewizji i grać w gry komputerowe, dostawać oceny niższe niż szóstka czy decydować o wyborze kółek zainteresowania. Za to ćwiczą non stop grę na instrumentach muzycznych. Zmęczenie, niechęć, święta, wakacje – nic to! Nie ma zmiłuj się. Pot, łzy, brak siły, chwile słabości – cena jest wysoka, ale wysiłek się opłaca. Coś za coś. Dziewczęta wyprzedzają rówieśników, odnoszą sukcesy, zdobywają uznanie i nagrody. Amy z uporem nad wszystkim czuwa, maksymalnie się angażuje, pilnuje, by dzieci wykorzystywały efektywnie czas na naukę, ćwiczy razem z nimi, zawozi na zajęcia itp.

"Dobre wyniki w szkole świadczą o dobrym wychowaniu" – czytamy na jednej z kart książki. Matki chińskie stawiają więc naukę na pierwszym miejscu. Czego – zdaniem Amy Chua – nie można powiedzieć o rodzicach zachodnich, którzy często idą na łatwiznę, nie wymagają dużo od swoich dzieci i chodzą na paluszkach wokół problemu, bojąc się, że wpędzą dziecko w kompleksy. W trosce o psychikę dziecka utwierdzają je w przekonaniu, że jest cudowne i że sobie świetnie radzi, mimo że właśnie odniosło porażkę. W myśl chińskich reguł, dzieci są dłużnikami rodziców i muszą okazywać posłuszeństwo. Co więcej – to rodzic decyduje, bo wie, co jest dla dziecka najlepsze, nie pytając go nawet o opinie. Indywidualne wybory, przestrzeń dla niezależności, pole do dyskusji? Nie w chińskim modelu wychowawczym. "Grubasie musisz schudnąć" – takie słowa chińskiej matki do dziecka są czymś naturalnym. Nie ma owijania w bawełnę.

"Bojowa pieśń tygrysicy" to zderzenie dwóch kultur i rodzicielskich mentalności. Bardzo trudno jednoznacznie ocenić postawę Amy. Na podziw zasługuje jej oddanie i poświęcenie. Z pewnością imponuje zaangażowanie się we wspólną, systematyczną naukę i mnóstwo ofiarowanego czasu. Czy nie wygodniejszym rozwiązaniem dla niektórych jest posadzić dziecko przed telewizorem, darować sobie regularne ćwiczenia w natłoku codziennych spraw i na skutek zmęczenia lub po prostu zdać się na osobę trzecią typu niania, która dopilnuje, by zadanie zostało odrobione? Z drugiej strony zachowanie Amy może momentami szokować, budzić kontrowersje, czy nawet przerażać. Metody egzekwowania posłuszeństwa czy zachęcania do większej staranności potrafią być niekiedy skrajne. W swoim czasie Amy jednak przekona się, że, nie zawsze możemy mieć nad wszystkim kontrolę. Bunt będzie miał twarz jej, nastoletniej już, córki.

Warto sięgnąć po „Bojową pieśń tygrysicy”, by poznać różne oblicza słowa: wychowanie. Wciągająca, napisana lekkim językiem, dzięki zabawnym scenom i poczuciu dystansu daje dawkę humoru, a jednocześnie zawiera poważne przemyślenia oraz skłania do refleksji na temat rodzicielskiego poświęcenia, kompromisów i poszukiwania złotego środka.

Katarzyna Klimek-Michno

Bojowa pieśń tygrysicy
Amy Chua
Tytuł oryginału: BATTLE HYMN OF THE TIGER MOTHER
Format: 125 mm x 195 mm
Oprawa miękka
Liczba stron: 280
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Autor tekstu : Katarzyna Klimek-Michno