Dzień Dziecka w Multikinie
UD

Trudne pytania o edukację domową. Rozmowa z mamą uczącą dzieci w domu

Edukacja domowa pytania, wady i zalety nauki w domu z dziećmi
📖 Czyta się średnio w 7 min. 🕑
Rośnie liczba rodzin, które decydują się zamienić tradycyjną szkołę swoich dzieci na nauczanie domowe. Paradoksalnie sytuacja z COVID-19, która psychicznie wykończyła niejednego rodzica usiłującego pogodzić zdalną pracę ze zdalnym nauczaniem, tylko podbiła statystyki. Mimo wszystko taka nietypowa forma nauczania budzi wiele wątpliwości. Postanowiliśmy poszukać odpowiedzi u źródła i zapytaliśmy o edukację domową mamę Asię, która od 7 lat w ten sposób uczy swoje dzieci.

Nauczyciele to ludzie, którzy przez lata przygotowywali się do pracy w szkole. Większość rodziców to laicy w tej dziedzinie. Czy trzeba mieć jakieś przygotowanie, żeby uczyć swoje dzieci i robić to dobrze?

W tym pytaniu zawarta jest teza, z którą można polemizować. Po pierwsze, wielu nauczycieli to osoby, które w czasie studiów wcale nie planowały pracy w szkole, ale z różnych powodów podjęły ją na pewnym etapie życia. Patrząc na sposób, w jaki nauczane są dzieci i młodzież w tradycyjnych szkołach, można nabrać wątpliwości, ile jest w tym autentycznej metodyki, a ile starych przyzwyczajeń przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Oczywiście jest wiele chwalebnych wyjątków, ale obiektywnie dużo się nie zmieniło od czasu, kiedy sami chodziliśmy do szkoły.

Z jednej strony my, rodzice, w większości nie posiadamy przygotowania pedagogicznego, z drugiej mamy jednak w ręku pewne atuty. Po pierwsze, znamy nasze dzieci jak nikt inny. Po drugie – kochamy je bardziej niż nawet najbardziej zaangażowany nauczyciel i mamy z nimi autentyczną, głęboką relację. A ta relacja to podstawa porozumienia i przekazywania jakiejkolwiek wiedzy. Po trzecie, czy tego chcemy, czy nie, i tak jesteśmy pierwszymi i najważniejszymi nauczycielami naszych dzieci. Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, ale nasze postawy i zachowania mają większy wpływ na to, kim będą nasze dzieci, niż całe grono pedagogiczne.

Ponieważ siłą rzeczy zależy nam na efektach, decydując się na taką formę nauki sami zaczynamy poszerzać nasze edukacyjne horyzonty. Żadne formalne przygotowanie nie jest wymagane, ale spontanicznie wiele matek i ojców zaczyna pogłębiać swoją wiedzę, żeby lepiej wspomóc własne dzieci.

Czy wobec tego edukacja domowa jest dla każdego? Trudno sobie wyobrazić dwoje pracujących rodziców, którzy po powrocie do domu mają jeszcze siłę na domową szkołę.

Faktycznie, chociaż w przypadku starszych dzieci (np. w liceum) takie rozwiązanie nie byłoby dla mnie dziwne. W większości rodzin, których dzieci uczą się w domu, jedno z rodziców albo nie pracuje zawodowo, albo pracuje w niepełnym wymiarze godzin, albo (jak ja) pracuje zdalnie niezależnie od tymczasowej sytuacji epidemiologicznej. Z jednej strony w edukacji domowej stawia się na samodzielność i odpowiedzialność ucznia, co w tej formie nauki przychodzi bardzo naturalnie, z drugiej jednak wszystko opiera się na relacji, na byciu razem, wspólnocie rodzinnej, która bez wątpienia zyskuje na takim układzie.

Moim zdaniem rzeczywiście edukacja domowa nie jest dla każdego. Przede wszystkim konieczna jest obopólna chęć (i rodzica, i ucznia). Nie potrafię sobie wyobrazić rodzica próbującego narzucić taką formę dziecku, które dobrze czuje się w szkole, bo trafiło na wychowawcę z powołaniem i ma grupę zgranych kolegów. Drugi warunek to dobra relacja rodzic – dziecko. Jeśli czujemy, że coś na tej linii szwankuje, to raczej nie naprawimy tego przechodząc na edukację domową

OK, w pierwszych latach nauki można to sobie jakoś wyobrazić, ale co później? Nie każdy jest mistrzem fizyki i mało kto pamięta, z czego dokładnie składa się komórka. Jak przekazać tę wiedzę dziecku?

Rzecz w tym, że niekoniecznie musimy. Im starsze dziecko, tym więcej uczy się samo. Dzisiejsze bogato ilustrowane podręczniki i swobodny dostęp do wiedzy, jaki daje internet, to niebo a ziemia w porównaniu do czasów, kiedy chodziłam do szkoły. Nie ma sensu udawać, że jesteśmy omnibusami – lepiej swoją postawą pokazywać dzieciom, że my też wszystkiego nie wiemy; że często sprawdzamy informacje w sieci, że pytamy koleżanki/cioci/znajomego, który na czymś zna się lepiej od nas, oraz że czasem warto dwa razy przeczytać rozdział w podręczniku zanim uznamy, że nie rozumiemy jakiegoś zagadnienia. Ponadto większość znanych mi rodzin ED decyduje się zlecić naukę języka obcego na zewnątrz – w szkole językowej, przez skypa lub korepetytora. Nota bene podobnie robi wielu rodziców w zwykłej szkole, chociaż ta zapewnia przecież nauczyciela przedmiotu.

Szkoła to nie tylko lekcje. Czy dzieci w edukacji domowej nie są samotne? Co z t.zw. socjalizacją?

Powiedziałabym, że tu dużo zależy od konkretnego dziecka i jego potencjału na starcie. Z moich obserwacji wynika, że dzieci towarzyskie pozostają towarzyskie  w ED. W tej formie nauczania mają więcej czasu na kółka zainteresowań, zajęcia dodatkowe, zbiórki harcerskie i czerpią z tych kontaktów pełnymi garściami. Indywidualiści i wrażliwcy, którym nawiązywanie relacji zawsze przychodziło z trudem, lepiej czują się w mniejszych grupach i starannie wybranych relacjach, które trzeba pomagać im pielęgnować, niż wrzuceni do jednej sali z 30 innymi osobami.

W szkole wielu uczniów czuje się samotnie mimo grupy rówieśniczej, do której zostali przypisani. Zdarza się, że relacje w klasie wnoszą więcej złych niż dobrych emocji i wcale nie pomagają otworzyć się na drugiego człowieka, a zamiast empatii podsycają rywalizację i agresję. Z całą pewnością dzieciaki z ED w społeczeństwie funkcjonują co najmniej równie dobrze jak te, które korzystają z tradycyjnej szkoły.

Wielu rodziców narzeka, że ich dzieci nie chcą się uczyć. Boją się, że w edukacji domowej, bez codziennego straszaka w postaci kartkówek, ich motywacja byłaby jeszcze niższa i przestałyby się uczyć w ogóle.

Każde dziecko, które rozpoczyna naukę w domu, wie, że warunkiem tej możliwości jest zdawanie corocznych egzaminów z każdego przedmiotu. Dla tych, które w szkole znienawidziły naukę jako taką, można to sformułować w ten sposób: albo nauczysz się na tyle, żeby zdać te egzaminy, albo wracasz do szkoły. Tym razem to od Ciebie zależy jak i  kiedy będziesz się uczyć, pracujesz na swoich warunkach na swój własny sukces. My, Twoi rodzice, zrobimy wszystko, żeby Ci w tym pomóc, ale to Twoja praca jest najważniejsza.

Przyzwyczailiśmy się, że na lekcję trzeba być przygotowanym z 3 ostatnich tematów,  na klasówkę z kilku więcej. Na myśl o zdawaniu egzaminu z całego roku człowiek dostaje gęsiej skórki.

To tylko pokazuje jak mało skuteczna bywa nauka w szkole. Wydaje się, że wciąż obowiązuje zasada „zakuć, zdać, zapomnieć”. A chyba nie o to chodzi w nauce. Zdarza się, że nawet dla rodziców ważniejsze są oceny na świadectwie niż to, co faktycznie zostaje w głowie. Coroczne egzaminy w szkołach przyjaznych edukacji domowej (a jest ich coraz więcej) są przeprowadzane w miłej atmosferze i bez stresu, że zaraz zadzwoni dzwonek. Nie trzeba zdawać wszystkiego naraz. Większość uczniów decyduje, że np. w listopadzie zda biologię, w grudniu geografię, a w innym miesiącu np. 2 przedmioty za jednym podejściem. Egzaminy są przekrojowe i stawiają na rozumienie zagadnień, a nie na podchwytliwe pytania. To nie znaczy, że nie obejmują szczegółowej wiedzy, ale z naszego rodzinnego doświadczenia (a mieliśmy do czynienia z 3 różnymi niezwiązanymi ze sobą placówkami na różnych etapach kształcenia) wynika, że nie trzeba być ekspertem, by zdać egzamin na ocenę dostateczną czy dobrą. Naturalnie na piątkę lub szóstkę trzeba wykazać się znacznie większą znajomością przedmiotu, ale miejmy nadzieję, że to nie ocena będzie celem, a konsekwencją zainteresowania i zaangażowania. Edukacja domowa daje szansę i czas, żeby faktycznie odkryć i zagłębić się w to, co nas naprawdę ciekawi.

Dziękujemy za rozmowę.

160 ocen
4.96
dodaj ocenę
×
Joanna Engel

Joanna Engel

Osoba o wyjątkowo dobrym widzeniu peryferyjnym. Projektując i rysując zerka, co robi czwórka jej dzieci. Poszukiwacz piękna w codzienności i niestrudzony wędrowiec, który z wózkiem lub przyczepką rowerową przemierza lasy i bezdroża.

asia@miastodzieci.pl

zapis na newsletter - prezent
Zapisz się na cotygodniowy newsletter z wydarzeniami w Twoim mieście i odbierz eBook za darmo! wybierz eBook dla siebie
zapis na newsletter - prezent