Jak wyhodować potwora. Antyporadnik dla rodziców. Recenzja

Jeśli jesteś Rodzicem, popełniasz błędy wychowawcze. Są one wpisane w Twoją rolę i tym trudniejsze do wychwycenia, że każdy rodzic jest inny i każde dziecko też. Dlatego nikt do tej pory nie pokusił się o stworzenie norm zachowania idealnego rodzicielstwa. Takiego szkolnego podręcznika z listą błędów i kanonem właściwych reakcji rodzicielskich w każdej sytuacji. A były podejmowane setki prób. Bardziej lub mniej udanych. Praktycznych i czysto teoretycznych. Czytelnych, jasnych lub zawiłych do granic możliwości. Sięgając po kolejny podręcznik czy poradnik dobrego rodzica, mamy nieodparte wrażenie, że to wszystko już było. Chyba, że do naszych rąk trafi książka „Jak wyhodować potwora. Antyporadnik dla rodziców”.

A gdyby tak wszystko odwrócić? Gdyby pokazać rodzicom, co zrobić, aby unieszczęśliwić dziecko na całe życie i sprawić, aby męczyło bliskich i samego siebie…
Może w tę stronę zadziała? Rodzice są zmęczeni ciągłym moralizowaniem i wytykaniem błędów przez bardzo profesjonalnie wykształconych znawców psychiki dziecięcej. Rodzice potrzebują świeżego spojrzenia i coraz częściej budzi się w nich bunt przeciwko słuchaniu wskazówek i działaniu według narzuconych schematów. I, być może, z czystej przekory zrobią odwrotnie niż doradzi książka.

Podejrzewam, że takie spostrzeżenia kierowały autorką publikacji „Jak wyhodować potwora” wydanej przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Ja książkę czytałam z mieszanymi uczuciami. Jako rodzic i jako pedagog miałam wrażenie pewnego rodzaju „sprzeczności”, a nawet wykluczania się pewnych rodzicielskich racji z racjami nauczyciela. Zdecydowanie łatwiej będzie przyjąć poglądy Autorki rodzicom nie zatrudnionym we współczesnej szkole i nie znającym tematu od zaplecza.

A wnioski są bardzo odważne i bardzo przystające do naszej współczesnej rzeczywistości. Krytyka kultury obrazkowej, wpływu multimediów na rozwój psychiczny dziecka, konsumpcyjnego trybu życia oraz braku czasu wiecznie zapracowanych rodziców, nie jest niczym nowym i nie robi już na nikim specjalnego wrażenia. Ale już poparcie tej krytyki konkretnymi przykładami Jasia, Krzysia czy Mareczka przedstawiającymi spustoszenie jakie poczyniły (być może nieodwracalnie) w ich głowach zaniedbania i szkodliwe czynniki, zaczynają działać na rodzicielską wyobraźnię. I dają do myślenia na temat warunków zdrowego rozwoju dziecka w naszych domach. A to, że książka skłania do refleksji jest jej największą wartością. Zaczynamy się więc zastanawiać nad efektywnością systemu kar i nagród, nad ogromnym kredytem zaufania, jaki otrzymujemy od dzieci i rezultatami nie szanowania jego małych–wielkich tajemnic, wpływami wojen domowych i przepychanek porozwodowych na, nieodporną na ciosy, dziecięcą wrażliwość. Myślimy o tym, że dawanie dzieciom dobrego przykładu pozytywnie zaprocentuje w przyszłości. Bo uczuli dziecko na potrzeby innych (także rodziców!), ułatwi mu podstawowe społeczne kontakty w dorosłym życiu. Tak często zapominamy, że dziecko uczy się cały czas – w większości przez obserwację zachowań najbliższych, a dopiero potem przez przyjmowanie logicznych argumentów i tłumaczenie. Czasem też zapominamy, że każde dziecko to osobowość, charakter, temperament i własne zdanie. „Dopasowanie” go do ogólnie pojętych norm rozwoju czy schematów zachowania, może przynieść więcej złego niż dobrego.

Ukoronowaniem nie najweselszych wniosków i sugestywnych przykładów jest ostatni rozdział, będący gotową receptą na to, jak wyhodować tytułowego potwora. Mimo, że niezachwiana wiara Autorki we własne możliwości, własną nieomylność i jedyny właściwy sposób postrzegania świata, może irytować, to samą książkę czyta się bardzo dobrze, także za sprawą języka pozbawionego specjalistycznych, psychologicznych terminów. Wplecenie przykładów bajek i baśni pozwala łatwiej dostrzec schematy, ale też niekorzystne zmiany, w stronę których podąża współczesne rodzicielstwo.

Po książkę warto sięgnąć. Z kilku powodów. Bo rodzicielstwo przynosi każdego dnia, wciąż i niezmiennie mnóstwo pytań oraz dlatego, że nie powinniśmy poprzestawać w próbach znajdowania na nie odpowiedzi. Bo publikacja pozwala spojrzeć na wiele zwykłych, codziennych, domowych sytuacji z boku i obiektywnie, a nie z perspektywy rodzica. I (a może przede wszystkim) dlatego, żeby zmobilizować się do wyrabiania własnego zdania w kwestiach wychowawczych. A że, być może, nie zawsze będzie ono takie, jak zdanie Autorki? Cóż… Przecież każde dziecko jest inne i każdy rodzic też…

Jak wyhodować potwora. Antyporadnik dla rodziców
Hanna Nikodemska El Tairy
Format: 148mm x 208mm
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Autor tekstu : Anna Perlińska-Supeł