Film dla dzieci – Załoga G

Film-dla-dzieci-Załoga-G
📖 Czyta się średnio w 16 min. 🕑

Ten zgrany zespół musi za wszelką cenę powstrzymać pewnego multimilionera, który chce zawładnąć światem za pomocą odpowiednio zaprogramowanego sprzętu gospodarstwa domowego. 

Ubaw w 3 D

– To cudowna zabawa – tworzyć film, opierając się na powszechnie znanych motywach i tematach, nadając im zaskakujący kierunek i obserwować, co z tego wyniknie – tłumaczył swe intencje legendarny producent Jerry Bruckheimer. – Wiadomo, że filmy o tajnych agentach pojawiły się dawno, jeszcze przed epoką Jamesa Bonda. Podobnie rzecz ma się z opowieściami o mówiących i zachowujących się jak ludzie zwierzętach. Ale nie mieliśmy jeszcze ekranowej opowieści o agentach, które po prostu są zwierzętami. A w dodatku mamy tu jeszcze połączenie filmu aktorskiego, animacji oraz efektów 3 D.

Pięciolatek pierwszym scenarzystą

Reżyser filmu, słynny spec od efektów specjalnych, Hoyt H. Yeatman junior, z rozbawieniem i sentymentem wspominał genezę filmu. – Pomysł zrodził się w dość niespotykany sposób. Właśnie przemyśliwałem nad nowym, atrakcyjnym wizualnie projektem. Mój pięcioletni syn przyniósł akurat z przedszkola świnkę morską i zaczął snuć opowiastki o świnkach jako żołnierzach w miniaturowych hełmach. Powiedziałem wówczas: A właściwe dlaczego świnki nie mogłyby być tajnymi agentami? Wszyscy się roześmieliśmy. Ale potem, gdy przeczytałem w Internecie wiele historii o ponoć prawdziwym wykorzystywaniu różnych zwierząt w celach wywiadowczych, stwierdziłem, że to niezły pomysł. Bo koty, delfiny, rekiny i różne gatunki owadów faktycznie znalazły się na służbie. To pobudziło naszą wyobraźnię. Bruckheimer wyraził żywe zainteresowanie, bo koncept wydał mu się świeży i naprawdę oryginalny. – Pomysł, który zrodził się w wyobraźni dziecka, był naprawdę bardzo obiecujący. Najbardziej zdumiewające było w nim to, że choć fantazyjny, okazał się w pewnym sensie bliski realności. Rzeczywiście delfiny szkolono do wykrywania min, a karaluchy do przenoszenia urządzeń podsłuchowych. Postanowiliśmy zatem pójść krok dalej i założyliśmy, że naukowcy mogliby nie tylko szkolić takich specyficznych agentów poprzez wyrafinowane formy tresury, ale naprawdę się z nimi porozumiewać. Wymyślono więc oddział pełnych poświęcenia profesjonalnych szpiegów, w skład którego weszły trzy świnki, kret, chomik i domowa mucha. Są oni zawodowcami – entuzjastami w każdym calu, poświęcającymi się całkowicie swej misji. – Losy świata dosłownie spoczywają w ich łapkach – żartował producent. Aby historia była wiarygodna w ramach tego pomysłu, trzeba było wymyślić sposób porozumiewania się zwierzaków i ludzi. Stworzono w tym celu postać doktora Kendalla, który opracował system komunikacji. Za pomocą specjalnego zestawu słuchawkowego zwierzaki mogą się porozumiewać ze swymi zleceniodawcami. Doktor jest też – podobnie jak M z cyklu bondowskiego – wynalazcą serii niezwykłych gadżetów, które pomagają dzielnym zwierzakom ocalić świat. W skład ich wyposażenia wchodzą między innymi specjalne kule, palmtopy i rakiety, które pozwalają im na przykład bez problemu przedostać się na dach. – Mają naprawdę mnóstwo odjazdowego sprzętu – śmiał się reżyser.

Zobacz galerię zdjęć z filmu –  GALERIA ZAŁOGI G  

  

 

Ach, co za głosy

Bruckheimer powtarzał, że bez pozyskania odpowiednich aktorów, zwłaszcza tych, którzy użyczyli głosów postaciom Załogi, cały ryzykowny przecież pomysł mógł się po prostu nie powieść. Rolę Specklesa, błyskotliwego kreta, zgodził się zagrać Nicolas Cage. To już jego szósty występ w filmie produkowanym przez Bruckheimera. Gwiazdor wielokrotnie deklarował się jako wielki wielbiciel animacji. W dodatku znalazł się w wymarzonej wręcz dla aktora sytuacji. – Jerry pokazał mi obrazki przedstawiające bohaterów filmu i powiedział, że mogę wybrać rolę, jaka najbardziej mi odpowiada – wspominał aktor. – Gdy zobaczyłem Specklesa, coś mi podpowiedziało, że to postać dla mnie. Moim zamiarem było mówić zupełnie innym głosem niż mój, znany i rozpoznawalny. Chciałem nasycić tego bohatera zwariowaną intensywnością. To dało mi radość podczas grania i mam nadzieję, że rozbawi też widzów.

Cage starał się w pewien sposób naśladować (choć oczywiście nie kopiować) jednego ze swych wielkich poprzedników. -Jednym z moich ulubionych aktorów był Mel Blanc – wyznał Cage. – To wybitny aktor charakterystyczny, wspaniale operował głosem. Stworzył takie klasyczne postaci w kreskówkach Warnera, jak królik Bugs, Elmer Fudd, kaczor Daffy czy Yosemite Sam. Tak więc Cage traktował swój nowy występ jako rodzaj hołdu dla tego świetnego aktora.

– Nic dał popis nawiązujący celnie do tradycji lat 30., natomiast Sam Rockwell nie pozostał w tyle, odtwarzając postać szefa grupy, Darwina – zachwalał swe gwiazdy Bruckheimer.
– To było nieco dziwne: stworzyć postać w filmie opowiadającym o dzielnych świnkach. Chciałem, by Darwin był superszpiegiem, kimś przypominającym Steve′a McQueena – tłumaczył swe intencje pamiętny z „Niebezpiecznego umysłu" i „Frost/Nixon" aktor. -Świnki morskie nie są mi obce. Miałem w dzieciństwie Ralpha i do dziś nie jestem pewien, czy mnie lubił. W każdym razie nieraz miałem pogryziony przez niego palec. Muszę przyznać, że Darwin jest o wiele lepiej ułożoną świnką, choć oczywiście lepiej z nim nie zadzierać – śmiał się Rockwell.

Dobry przyjaciel Rockwella, aktor i reżyser Jon Favreau („Swingers", „Cztery gwiazdki", „Iron Man"), użyczył głosu otyłemu i zadowolonemu z siebie Hurleyowi, który trafił do spec grupy ze sklepu zoologicznego. – Jeśli zamierzasz grać świnkę morską, powinieneś się postarać być naprawdę zabawną świnką morską – wykładał swe artystyczne zamierzenia aktor. – Hurley jest przekonany, że Darwin jest jego bratem i chce go olśnić. Poza tym jest wychowany w sklepie, nie miał prawdziwej rodziny, potrzebuje zatem miłości i zrozumienia. Załoga G staje się więc jego rodziną, a Darwin, który nie jest raczej jego bratem, zaczyna pełnić niejako zastępczo tę rolę. Jestem przekonany, że postać, którą odtwarzam, stanowi centrum emocjonalne grupy. Favreau chwalił sobie pracę nad filmem z, można rzec, także pozaartystycznych względów. – Gdy podkładasz głos, odpada wiele uciążliwości związanych z naszym zawodem. Nie musisz się szwendać po hotelach, nakładać sobie makijażu czy charakteryzacji. Poza tym mam troje dzieci i jest mi miło uczestniczyć w czymś, co pewnie obejrzymy sobie razem.

Czarnoskóry komik Tracy Morgan, znany chociażby z serialu „Rockefeller Plaza 30" („30 Rock") czy filmu „The Longest Yard" (DVD: „Wykiwać klawisza"), wcielił się w postać Blastera. – To maniak adrenaliny i spec od broni i ryzyka – opisywał tę postać aktor.

Yeatman bardzo się cieszył, że do roli seksownej mistrzyni walk wschodu udało się pozyskać Penélope Cruz. – O ile wiem, to jej pierwszy występ w filmie animowanym, ale ten zmysłowy aksamitny głos to było to, czego nam było trzeba. Juarez to ktoś, kogo nie da się pokonać – komentował.

– Bucky to zabawny, rozzłoszczony chomik. Któż by go mógł zagrać jak nie Steve? – żartował Bruckheimer na temat Steve′a Buscemiego, świetnego aktora charakterystycznego, pamiętnego z dziesiątków filmów, jak chociażby „Wściekłe psy" („Reservoir Dogs") Quentina Tarantino czy „Barton Fink" braci Coen. – Bucky pojawił się podczas pracy nad scenariuszem, jako jeden ze sklepowych zwierzaków; to postać oparta na skrajnych emocjach – opowiadał reżyser. – Steve pracował już przedtem w animacji i był po prostu świetny.

 

Kultowe gwiazdy i zawodowcy w każdym calu

Jeśli chodzi o obsadę ról aktorskich, zdecydowano się na śmiałe połączenie młodych, obiecujących talentów z powszechnie cenionymi i znanymi od lat profesjonalistami. Do tej pierwszej grupy należy Zach Galifianakis odtwarzający rolę doktora Kendalla. Jest to komik, który zdobył wręcz kultowy status występami klubowymi i popisami w Internecie, a niedawno umocnił swą pozycję, grając w wielkim przeboju „Kac Vegas" („Hangover", reż. Todd Phillips). Bruckheimer wspominał: – Gdy po raz pierwszy zobaczyłem Zacha w akcji, wiedziałem, że jest niezwykle oryginalny. A oryginalności i inteligencji potrzebowaliśmy, by rola doktora Kendalla wypadła naprawdę wiarygodnie. Aktora czekała ciężka praca nad rolą, także pod względem czysto fizycznym. – Wiem, że aktorzy często się tym chwalą, ale naprawdę porządnie przytyłem do tej roli, jakieś 35 funtów. Na początku zdjęć stosowaliśmy sztuczki z charakteryzacją, potem już nie było to potrzebne. Trenowałem trzy razy dziennie pompki a oprócz tego objadałem się w barach sieci Cliff. Potem przenosiłem się do sieci Balance Bars, gdzie koncentrowałem się zwłaszcza na bekonie.

Will Arnett (serial „Bogaci bankruci" – „Arrrested Development") wcielił się w pozbawionego poczucia humoru agenta Kipa Killiana, który bardzo serio traktuje swą pracę. – To formalista, który pilnuje, by wszystko odbywało się jak należy. Irytują go wszelkie odstępstwa od normy. Dlatego dąży do zamknięcia eksperymentalnego programu autorstwa Kendalla – opowiadał aktor.

Brytyjczyk Bill Nighy („Wierny ogrodnik", „To tylko miłość", seria „Piraci z Karaibów") ze zwykłym dla siebie humorem opowiadał o pracy nad kluczową dla filmu rolą Leonarda Sabera. – Można długo i zawile wyjaśniać, w jakim przedsięwzięciu biorę udział albo po prostu powiedzieć: gram w filmie o świnkach morskich – i sprawa jest jasna. Chyba jednak nie do końca, bo wszyscy pomyślą, że jestem jedną ze świnek, gdy tymczasem gram pewnego przemysłowca, który ma plan zapanowania nad światem.

Młoda aktorka Kelli Garner („London", „Taking Woodstock" Anga Lee) wcieliła się w postać Marcie Hollandsworth, lekarza weterynarii, opiekującego się Załogą. – Marcie to wcielenie macierzyńskich instynktów – komentowała swój występ.

Świnki w trzech wymiarach

Hoyt H. Yeatman junior nie bez powodu znalazł się za kamerą. Ten wielce ceniony spec od efektów specjalnych od lat współpracował z Bruckheimerem. – Zaczęło się od „Karmazynowego przypływu". Razem zrobiliśmy „Twierdzę", „Armagedon" i „Kangura Jacka". Jerry zawsze lubił działać na krawędzi, przekraczać ograniczenia i bariery. Nigdy nie poprzestawał na tym, co znane i sprawdzone.

– Decyzją Hoyta było, by nasze komputerowo animowane zwierzaki wyglądały jak prawdziwe, a nie jak umowne stworki. Hoyt zdobył Oscara – otrzymał techniczną nagrodę od Akademii, a za „Wielkiego Joe" dostał nominację – mówił producent. – Bardzo słusznie, bo udało mu się tam stworzyć najbardziej wiarygodne, wygenerowane w komputerze zwierzęta. Zawsze idziemy dalej, więc ośmieliłem Hoyta, by szedł pewnie drogą, którą obraliśmy.

Yeatman postawił sobie za cel, by wykorzystać najnowocześniejsze techniki komputerowe, ale nie w sposób mechaniczny. – Miały służyć naszym postaciom, a głównym celem było to, by widzowie nie odróżniali świata wykreowanego w komputerze od tego sfilmowanego w sposób tradycyjny – tłumaczył swą koncepcję reżyser. Nawiązano więc owocną współpracę ze słynną z zaawansowanych technik grafiki komputerowej firmą Sony Pictures Imageworks. Zdaniem Yeatmana osiągnięto efekty tak naturalne, jakich do tej pory w kinie jeszcze nie było. – Uważam, że naszym wielkim osiągnięciem jest to, że nasze postaci naprawdę sprawiają wrażenie, że wychodzą z kadru, nie są w nim uwięzione, jak bywało dotąd – mówił reżyser. – Trafiają niemal na kolana widzów.

Scott Stokdyk, ze wspomnianej firmy, odpowiadał za efekty specjalne. – Nasza firma pracowała nad takimi animowanymi filmami jak „Sezon na misia", „Ekspres polarny" czy „Beowulf". Tym razem jestem przekonany, że mamy do czynienia ze zdecydowanym skokiem jakościowym. Harmonijne połączenie filmu aktorskiego i animacji trójwymiarowej to zupełnie inne wyzwanie.

Jeden z szefów wspomnianej firmy, Buzz Hays, mówił: – Technika trójwymiarowa rozwija się w Hollywood od lat 50., ale w ciągu ostatnich lat dokonała prawdziwego skoku, pokonała kolejne technologiczne bariery. Bez fałszywej skromności przyznam, że mieliśmy w tym swój całkiem spory udział. Rob Engle z tejże firmy dodawał: – Impuls do rozwoju kina trójwymiarowego dały zaawansowane techniki komputerowe oraz cyfrowy sposób projekcji. Mówiąc w uproszczeniu, trójwymiarowość polega na tym, że kręcimy jeden film dla lewego, a drugi dla prawego oka. Wspomniane nowinki powodują, że jak nigdy dotąd otrzymujemy naprawdę przekonujący efekt. Mamy na to wiele przykładów w naszym filmie: chociażby w scenach, gdy zwierzaki jeżdżą na swych kulach czy otrząsają futerka z wody. Wrażenie jest naprawdę takie, jakbyśmy znaleźli się tuż obok nich.

Stokdyk dodawał: – Cały czas pamiętaliśmy, że kluczową kwestią jest to, by nasze świnki i reszta zwierzaków wyglądały jak najbardziej naturalnie, a jednocześnie miały bardzo silnie podkreślone indywidualne, niepowtarzalne cechy. Mieliśmy po prostu stworzyć osobowości nie do podrobienia.

Z punku widzenia zwierzaka

Zadaniem operatora Bojana Bazellego było stworzenie takich innowacyjnych technik operatorskich, by zgodnie ze scenariuszem dużą część akcji widz śledził z punktu widzenia zwierząt. – W mojej pracy bardzo pomogły mi doświadczenia z kręcenia reklam. Tam mieliśmy do czynienia z wieloma zaawansowanymi elementami animacji komputerowej oraz z nowatorskimi rozwiązaniami w fazie postprodukcji – opowiadał. – Moim i Hoyta założeniem było kręcić film tak, jakby bohaterowie byli całkowicie realni. Yeatman zaproponował użycie HDRI Cam, kamery zwanej „klaszczącą", od odgłosu, który wydaje podczas pracy. – Można nią filmować w kącie 360 stopni przy każdym rodzaju naświetlenia, co doskonale da się zgrać z efektami komputerowymi – zachwalał ten sprzęt operator. Była też druga 35-milimetrowa kamera z szerokokątnym obiektywem, idealna do kręcenia z punktu widzenia muchy.

Prawdziwe i wirtualne

Zabieram dzieci z sieci

Kurs dla rodziców cyfrowych dzieci

Nauka zdalna spowodowała, że twoje dziecko nie odchodzi od komputera nawet w wolnym czasie? Czujesz się bezsilny jako rodzic? Nie wiesz, gdzie wytyczyć granice i jak je egzekwować? Chciałbyś nawiązać z dzieckiem konstruktywny dialog na temat używania mediów elektronicznych?

Ten kurs jest właśnie dla ciebie!

Zadaniem scenografów, na których czele stali Deborah Evans i Ramsey Avery, było jak najbardziej precyzyjne połączenie prawdziwych miejsc zdjęć z wirtualnymi, wykreowanymi w komputerach. „Szwy" powinny być praktycznie niedostrzegalne. W tym celu najpierw większość dekoracji zaprojektowano w komputerach, z myślą o tym, by jak najlepiej można było rozegrać w nich sceny akcji. Następnie stworzono szczegółowe storyboardy, a dopiero potem przystąpiono do budowy dekoracji.

Największa dekoracja to siedziba laboratorium doktora Kendalla – Biological Intelligence Lab. Powstała na przedmieściach Los Angeles. Wykorzystano budynki starej parowozowni. Laboratorium składa się z części stworzonej przez Kendalla, wojskowych kontenerów oraz urządzeń aeronautycznych. Osobno stworzono kwatery Załogi przypominające pudełka oraz salę treningową z różnymi urządzeniami i centralną salę kontroli. Wykorzystano autentyczne pneumatyczne rury służące do przesyłania poczty, które w filmie służą Załodze do natychmiastowej ewakuacji.

– Cały świat Załogi to przede wszystkim kontenery – opowiadała Evans. – Sala gimnastyczna Darwina i Juarez powstała na przykład z metalowych części i zużytych komponentów urządzeń elektronicznych. Do budowy siedziby Brylusa, który wielką wagę przywiązuje do komunikacji i techniki, wyzyskaliśmy stare budki telefoniczne i telefon. Walczak, który uwielbia rocka, ma u siebie rockowe plakaty, magnetofon kasetowy oraz potężny odbiornik telewizyjny.

Dom Kendalla jest też zbudowany ze starych kontenerów. Ekipa odnalazła idealną, autentyczną siedzibę na słynnej kalifornijskiej plaży Redondo i tam właśnie powstały zdjęcia. Kontrastem jest rezydencja Leonarda Sabera. Zagrała ją luksusowa rezydencja Sharp na terenie Lucky Dog Ranch w Somis w Kalifornii. Fasadę sklepu zoologicznego Elia′s Shop, gdzie rozgrywa się część akcji, zagrał autentyczny sklep Elia′s we wschodnim Los Angeles. Wnętrze zaprojektowane przez Evans zbudowano w Culver Studios. Tam powstały też wnętrza rezydencji Sabera, domowe laboratorium Bena, wnętrze mobilnego centrum dowodzenia, dom Goodmana, gdzie Juarez i Walczak byli czasowo adoptowani, oraz ulica w Pasadenie. Natomiast scenę nocnego chaosu na podmiejskiej ulicy nakręcono na terenie Stevenson Ranch na północ od Los Angeles.

Lepsi od Bonda

– Nasi bohaterowie mają wszystko. Sprzęt, jakiego nie powstydziłby się Bond – są pod tym względem nawet lepsi od niego. James naprawdę powinien być zazdrosny! Mają spadochrony, pochodnie sygnałowe, cały system komunikacji. Mucha jest najnowszym krzykiem w technice inwigilacji – mówił Bruckheimer. Ten sprzęt skonstruował doktor Kendall, mający łobuzerską i awanturniczą żyłkę. To właśnie jemu Załoga zawdzięcza swe oszałamiające wyposażenie. Rząd by go pewnie nie skonstruował, być może koszty byłyby za duże. – Tak więc nasi bohaterowie mają do dyspozycji niezwykły środek lokomocji Rapid Deployment Vehicle oraz militarną wersję kul, w których poruszają się chomiki. Wykorzystaliśmy je chyba nieźle w scenach pościgu -mówił reżyser.

Każdy z członków Załogi ma swoje ulubione gadżety; w przypadku Darwina są to między innymi zmodyfikowane gogle czy plazmowy nóż, Walczak dysponuje skuterem wodnym, ale także zdalnie sterowanymi samochodami-zabawkami. Juarez posługuje się sprzętem do nurkowania i niezwykłym nożem. Brylus ma swój komputer, a Plujka swą niezawodną nano-kamerę.

Yeatman opowiadał: – Pamiętaliśmy o detalach. Na przykład Brylus jest przecież kretem i ma pazury. Dlatego jego komputer ma specjalną ergonomiczną klawiaturę.

Za gadżety Załogi odpowiedzialna była Evans. Ona też projektowała (wraz z gronem współpracowników) niezwykłe i niebezpieczne sprzęty domowe, za pomocą których Saber chciał podbić świat: lodówki, suszarki, miksery i inne, wyposażone w zaskakujące i niebezpieczne funkcje. -Nawiązaliśmy do klasycznego designu i nadaliśmy im lśniący metalowy wygląd – mówiła. Avery dodawał: – Nasz pomysł polegał na tym, by każde z tych urządzeń, gdy zaczyna działać, przypominało dzikie zwierzę. Toster na przykład zachowuje się jak goryl, kawiarce wyrastają nogi i zaczyna poruszać się w sposób podobny do monstrum Frankensteina.

Znaleziono też zajęcie dla kaskaderów – mogli się oni popisać podczas szturmu FBI na rezydencję Sabera oraz podczas niezwykłego pościgu pomiędzy agentami Carterem i Trigstadem, poruszającymi się SUV-em oraz Darwinem, Kędziorem i Juarez w ich specjalnym wehikule. – Pościg samochodowy jest nieodzownym elementem kina akcji. Ale trzeba wymyślać ciągle coś nowego. Popeye ani Bullitt nie mieli okazji ścigać świnek morskich – żartował Bruckheimer.

– Myślę, że nasz film jest skierowany do całej rodziny. Mamy tu elementy kina akcji i zwierzaki, których trudno nie pokochać – podsumowywał Yeatman.Polska wersja językowa

Obsada:

Brylus (Speckles) Arkadiusz Jakubik
Darwin Andrzej Zieliński
Juarez Anna Przybylska
Walczak (Blaster) Jarosław Boberek
Kędzior (Hurley) Grzegorz Pawlak
Bysio (Bucky) Tomasz Steciuk
Ben Cezary Żak
Saber Miłogost Reczek

Oraz:

Agnieszka Judycka, Monika Węgiel, Wiktoria Gąsiewska, Tomasz Kozłowicz, Wojciech Rotowski, Karol Wróblewski, Mirosław Zbrojewicz, i inni.
Reżyseria: Wojciech Paszkowski

Dialogi polskie: Jan Wecsile

Opracowanie wersji polskiej:

STUDIO SUN A/S ODDZIAŁ W POLSCE

Dźwięk i montaż: Anna Żarnecka, Jarosław Wójcik

Kierownictwo produkcji: Beata Jankowska,

Urszula Nowocin
Opieka artystyczna: Mariusz Arno Jaworowski

Produkcja polskiej wersji językowej:

DISNEY CHARACTER VOICES INTERNATIONAL, INC.

Premiera światowa: 24.07.2009

Premiera w Polsce: 14.08.2009

Dystrybucja w Polsce: Forum Film Poland

Dozwolony od lat: 6

 Polecamy również Film dla dzieci – Tajemnica Rajskiego Wzgórza oraz LUCKY LUKE na Dzikim Zachodzie

755 ocen
4.98
dodaj ocenę
×

Autor tekstu : KW

zapis na newsletter - prezent
Zapisz się na cotygodniowy newsletter z wydarzeniami w Twoim mieście i odbierz eBook za darmo! wybierz eBook dla siebie
zapis na newsletter - prezent