Tupcio Chrupcio – Nowy samochodzik

Tupcio Chrupcio i nowy samochodzik
Tupcio miał nowy wyścigowy samochodzik! I to nie byle jaki! Pojazd był w kolorze czerwonym i jeździł naprawdę szybko. Nawet pani Magda to zauważyła.
– Masz świetne autko, Tupciu! – powiedziała.
– Wiem! – Malec pokraśniał z zadowolenia i zrobił jeszcze jedno okrążenie na dywanie.
Tupcio Chrupcio bawi się samochodzikiemDo Tupcia podszedł Borys.
– Jejku, jaki ekstra wóz! – zawołał z podziwem. – Mogę się nim trochę pobawić?
Tupcio był tak zaaferowany swoją zabawką, że nie dosłyszał prośby przyjaciela. Borys jednak powtórzył: – Dasz mi go na trochę?
– Tak, ale za chwilę – zgodził się z ociąganiem  Tupcio. – Obiecuję!

Tego popołudnia Borys jeszcze wiele razy pytał o samochodzik. Za każdym razem Tupcio odpowiadał „później!” albo „jeszcze nie teraz”. Mała myszka była bardzo zajęta zabawą nowa wyścigówką – nawet na chwilę nie wypuściła jej z łapek.

Dzień w przedszkolu minął bardzo szybko i po dzieci przyszli rodzice. Rozbawiony Tupcio podbiegł do taty. Na odchodne ledwo rzucił Borysowi: – Na razie!
– Cześć! – mruknął mały borsuk i ruszył w stronę domu.
Tupcio Chrupcio borsuk idzie do domu
– Dlaczego Borys jest nie w humorze? – spytał tata.
– Nie wiem! – odpowiedział Tupcio.
– Nie pokłóciliście się? – dociekał tata.
– Nie… – Tupcio się zawahał. – Miałem mu dać pobawić się wyścigówką, ale zabrakło czasu. To nic takiego!
Tata jednak był innego zdania: – Synku, należy zawsze dotrzymywać słowa!

W domu Tupcio pochłonął obiad. Bardzo się spieszył, bo zaraz po posiłku miał bawić się z tatą w tor wyścigowy. Tata mu to obiecał! Tupcio nie mógł się doczekać, kiedy rozpędzi na torze swój nowy samochodzik. Nagle… Drrrrryń! Zadzwonił telefon. Dzwonili z pracy taty.
– Zaraz do ciebie przyjdę, tylko dowiem się, o co chodzi – powiedział do Tupcia tata.
Malec nie tracił więc czasu. Popędził do salonu, żeby z klocków zbudować najwspanialszy tor wyścigowy na świecie! Z pomocą Misia Tediego praca szła bardzo sprawnie!

Wtem Tupcio usłyszał, jak w kuchni tata rozmawia z mamą o tym, że musi pójść do biura…
– To nie w porządku, Tedi – poskarżyła się myszka swojej przytulance. – A co z obietnicą?
Okazało się jednak, że tata pójdzie do pracy, ale później.
– Najpierw się pobawimy, Tupciu. Dałem ci przecież słowo – uśmiechnął się tata. – Jesteś gotowy do wyścigu?

Nagła myśl sprawiła, że Tupcio się zawstydził.
– Eeee… właściwie to chyba mam inny plan – powiedział po chwili zastanowienia.
– A jaki? – zdziwił się tata.
– Dałem Borysowi słowo i powinienem go dotrzymać. A w wyścig pobawimy się wieczorem, zgoda?

Tupcio odnalazł Borysa na łące. Mały borsuk bawił się samolotem – to był naprawdę wspaniały samolot.
– Ale super! Dasz mi go na chwilę? – spytał nieśmiało Tupcio.
– Pewnie! – odpowiedział Borys. – Dzięki, że przyniosłeś wyścigówkę!
Przyjaciele się roześmiali i zaczęli wspólną zabawę.
– Wziuuuum! – Szybował samolot. – Bruuuum! – Pędził samochód.

Więcej fantastycznych historii Tupcia Chrupcia znajdziesz w książeczkach dostępnych w sklepie ksiazeczkibajeczki.pl

 

501 ocen
4.99
dodaj ocenę
×
zapis na newsletter - prezent
Zapisz się na cotygodniowy newsletter z wydarzeniami w Twoim mieście i odbierz eBook za darmo! wybierz eBook dla siebie
zapis na newsletter - prezent