Moje macierzyństwo

Poprosiliśmy nasze Czytelniczki z Facebooka, żeby napisały kilka słów od serca o swoim macierzyństwie. “Kilka słów” nierzadko zmieniało się w kilkanaście zdań – mądrych, krzepiących, wzruszających. Czytając niektóre miałam łzy w oczach, w innych odnajdywałam własne przemyślenia czy odczucia. Polecam tę cenną lekturę wszystkim mamom – widać w niej, jak bardzo jesteśmy różne, i jak bardzo – takie same 🙂

Ryszarda Gabrielska:
Trzeba było zostać matką, aby w nauce dbania o dziecko – dostrzec potrzebę zadbania o siebie samą. Potrzeba było zostać matką, aby z miłości do dziecka pokochać również siebie. Potrzeba było zostać matką, aby odkryć co w życiu stanowi prawdziwe wartości, a o co zabiegać nie warto. Potrzeba było zostać matką, aby w końcu zacząć żyć! Nie lekko i przyjemnie, ale prawdziwie – w zgodzie z samą sobą i naturą.

Pati Kordalska:
Moje macierzyństwo, oj bardzo się bałam, zaszłam w ciążę bardzo młodo i nie potrafiłam sobie sama poradzić, dobrze że był przy mnie mój obecny mąż i powoli przyzwyczajałam się do myśli, że będę mamą. po urodzeniu też nie było łatwo, ja młoda matka nie mająca w ogóle żadnego doświadczenia z małymi dziećmi, nagle musiałam sama zaopiekować się takim maleństwem. dzięki wsparciu męża i najbliższych powoli uczyłam się swoich nowych obowiązków. Tak, jak każda mama, miałam chwilę zwątpienia, że się nie nadaję, że nie wiem czemu ona płacze itp. ale wystarczył uśmiech malutkiej i już wiedziałam, że muszę się nią zająć bo mnie kocha i ja ją jeszcze bardziej

Maria Sagan:
Macierzyństwo to najcięższe a jednocześnie najbardziej satysfakcjonujące wyzwanie w życiu 🙂

Katarzyna Moskała-Czernek:
Bycie mamą to dla mnie najważniejsze wydarzenie w życiu. To dla mnie połączenie wielu sytuacji, które razem tworzą niesamowicie wzruszającą całość. To chwile, które są ulotne, ale pozostają w pamięci na zawsze. Jestem mamą 2,5-letniego Kubusia i półrocznego Szymonka, więc wielu rzeczy związanych z macierzyństwem jeszcze muszę się nauczyć.
Jednak przede wszystkim bycie mamą to dla mnie cudowny czas spędzany razem z synkami, ponieważ jestem na urlopie wychowawczym. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej, że ominęłyby mnie najważniejsze momenty w “dorastaniu” chłopców.
Macierzyństwo w moim przypadku to niesamowita radość, gdy zobaczyłam pierwszy uśmiech dzieci, to niesamowite wzruszenie, gdy Kubuś zaczął gaworzyć, raczkować i w końcu chodzić.
To łzy szczęścia, gdy z ust mojego brzdąca wypsnęło się “mamam”, które potem zamieniło się w “mama”. To uśmiech na mojej twarzy, gdy Kubuś mnie rozśmiesza, robiąc głupie miny i popisując się. To niesamowite szczęście, gdy widzę skupienie, powagę, a potem radość na twarzy synka i męża, gdy wspólnie rozpracowują nową zabawkę. To duma, gdy patrzę, jak mój Kubuś się rozwija.

Kurs online: Samodzielne Rodzicielstwo
Wsparcie dla rodziców samotnie wychowujących dzieci

Ale bycie mamą to także smutek i płacz, gdy maluchy chorują i cierpią. To bezsilność, gdy nie wiem, jak im pomóc. To chwile zamartwiania się, czy dzieci dobrze się rozwijają. To jest najtrudniejsze w byciu matką. Wiele razy wydawało mi się, że już nie dam rady, że mam dość, bo sobie nie radzę, bo coś wychodzi nie tak jak sobie zaplanowałam. Często też zastanawiałam się, czy nie przesadzam, pozwalając synowi na samodzielność przy jedzeniu, zabawach, czy poznawaniu nowych rzeczy. Zwłaszcza takie chwile zdarzały się wtedy, gdy spotykaliśmy się z babcią, ciotkami, wujkami, którzy najchętniej nosiliby dziecko cały czas na rękach, bo przecież “chodząc – można się przewrócić, siedząc – spaść, jedząc rękami – pobrudzić, itp.”. Ale nigdy się nie poddawałam i nie zmieniałam swoich metod, ponieważ z natury jestem osobą upartą. I myślę, że wyszło nam to na dobre, bo świetnie się dogadujemy i jesteśmy szczęśliwi, gdy przebywamy w swoim towarzystwie.
Teraz te wszystkie radosne chwile macierzyństwa związane z pierwszym rokiem życie dziecka powtarzają się, gdyż Szymonek rośnie jak na drożdżach, a ja jestem niesamowicie szczęśliwa, że mogę cieszyć się byciem mamą 🙂

Gina Gee:
Zaskakujące! to chyba najlepsze określenie do “mojego macierzyństwa”… ciężko mi się zupełnie otworzyć, bo jest to dla mnie niezmiernie ważny i jakby … prywatny świat. Bardzo osobisty, indywidualny, ale przede wszystkim piękny i wspaniały. Najpierw podejrzenie… potem pierwsza wizyta i pierwsze usg i ukazała się “fasolka”… przez 9 miesięcy czułam, że wszystko się zmieni, że “coś”:) jest we mnie, ale chodziłam po kruchym lodzie… nastawiałam się, że moje życie się zmieni, że dorosnę, przytłaczała mnie odpowiedzialność już nie tylko za siebie… najpierw dużo czytałam, a potem stwierdziłam, że zgłupieję… i czekałam. Ciąża była wspaniałym czasem Wszyscy mówili, że wypiękniałam, ja sama widziałam ładniejszą twarz, ale znowu tłukłam się z myślami o ciele… ale nadszedł moment, kiedy zobaczyłam Małą… i faktycznie wszystko się zmieniło. Na lepsze. moje pierwsze momenty, pierwsze myśli, a potem wrażenie, że dziecko zmienia na lepsze… że stajesz się delikatny, mądrzejszy, lepszy… teraz patrzę na łóżeczko i plucie smoczkiem, przeżywam ząbkowanie, kupuję nowe śpioszki, sukienkę, czapeczkę i myślę sobie: jak dobrze! I pewnie, że się czasem popłaczę, bo może nie dam rady? Że mam kryzysy i chciałabym po prostu wyjść na kawę… ale zaraz potem patrzę na Nią i myślę, że przecież nic nie jest cenniejsze niż Ona… walczymy i cieszymy się każdym dniem. I naprawdę… świat bez niej – nie byłby taki piękny. Nie byłby mój.

Urszula Podbilska:
A więc i ja…ciąża sama w sobie była nawet miłym przeżyciem – jeden dzień wymiotów a tak naprawdę ok. Długo pracowałam, mąż spełniał moje zachcianki, zaocznie chodziłam do szkoły, później narodziny też nienajgorzej, poród hm… było różnie. ale ogólnie gdy zobaczyłam male oczka patrzące na mnie, wszystko bolesne poszło w niepamięć. Pamiętam małego czochraczka 🙂 Później łobuzek chciał być ciągle bujany a raczej bujana, zamiast na rękach albo w łóżeczku sypiała w bujaczku, a my z nogą przy niej i ciągle kołysanie. Te noce nie miały końca…jak zaczęła siadać i chodzić, zajmowała się sobą, ładnie się bawiła, ja mogłam w domu wszystko zrobić. A dziś Oliwka ma 3 latka –  łobuzuje że ho ho! Czasami mam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok, ale ona wtedy przychodzi,  tuli się i mówi “Kocham Cię”.  I jak tu się złościć?

 

 

Malgorzata Jonczak:
Jestem mamą razy dwa. Obie ciąże były tak nie całkiem planowane, ale obie bardzo chciane. Urodziło się dwóch synów i….
No właśnie i… Nie będę ściemniać nie jest pięknie, cudownie, kolorowo i różowo. Dzieci nie są aniołkami. Poród nie był lekki i przyjemny. Mąż nie pomagał mi zbytnio (brak możliwości nie chęci). Okazało się, że dzieci niszczą, robią szkody, krzyczą… Starszy syn jest uzależniony od mamy. Młodszy od mleka. Okazuje się, że okres przejściowy z pieluchy na nocnik wiąże się z rokiem kup i sików wszędzie, tylko nie tam, gdzie trzeba. Że malowanie po ścianach, zrywanie tapet, zdrapywanie tynku to najlepsze zabawy. Wyciapywanie maminych lakierów do paznokci też jest fajne. Że mama nie jest tak kreatywna jak myślała. Że są nerwy, stres, bałagan, kocioł, rozgardiasz, hałas, dom wariatów ale…
Ale nikt i nic mi nie daje takiego szczęścia, gdy moje dziecko umazane całe kremem czekoladowym wyciąga do mnie rączki szczęśliwe jak nikt na świecie. Jak moje dziecko mówi do mnie “kochanie nie złość się”. Gdy słyszę “mamusiu jesteś cudowna”. Takie jest to macierzyństwo moje. Trochę sfrustrowane, trochę zwariowane, trochę nieporadne, trochę zabawne ale wymarzone i wyśnione 🙂

Monika Halarewicz:
Hmm… jestem aktualnie w 5 miesiącu ciąży (pierwszej), wszystko jest dla mnie takie nowe, inne… 🙂 Wiadomo – jestem szczęśliwa, że już niebawem będzie z nami nasz upragniony i wyczekany skarb, ale jednocześnie jestem pełna obaw związanych z macierzyństwem. Począwszy o tak rutynowych spraw jak przebieranie i kąpanie bobasa po trudniejsze jak dobre wychowanie dziecka i wpojenie mu odpowiednich wartości. Wszyscy w kolo powtarzają nie martw się zobaczysz jakie to proste… ale ja jakoś nie mogę w to uwierzyć:) Mam nadzieję jednak że podołam wyzwaniu i będę taka wspaniałą matką jaka jest moja mama 🙂

Anna Śniosek:
Swoje macierzyństwo mogłabym opisywać długo, bardzo długo. Jeśli ma się dwoje dzieci, to i słów potrzeba wiele. Ale postaram się moje przeżycia zamieścić w kilku: radość – gdy są zadowolone, smutek, strach – gdy są chore, satysfakcja–gdy nowe umiejętności zdobywają, duma—gdy trudności pokonują, szczęście – gdy mówią słowa kocham cię, tęsknota – gdy ich nie widzę, nie mogę ich przytulić, dotknąć, poczuć. Długo mogłabym opisywać, ale żadne słowa tak wielkich, różnorodnych uczuć nie zobrazują.

Ilona Głodzik:
Leżałam na sali z dwiema szczęśliwymi mamami. Przyszedł fotograf, żeby zrobić dzieciom zdjęcia do lokalnej gazety. Spytałam czy na OIOMie też może zrobić zdjęcie. Odmówił. I tak się zaczęło moje macierzyństwo. Filigranowe, zielonkawe dziecko, owinięte przedziwną aparaturą. Przytuliłam syna, gdy miał równo dwa miesiące. Dusił się poza inkubatorem, musiałam mu podawać tlen i pobudzać do oddychania, żeby nie umarł mi na rękach. Nie wiem, co to znaczy mieć pięknego, różowego bobasa, co znaczy karmić piersią. Ale wiecie co? Mam cudownego syna, który wyszedł z ciężkiej niepełnosprawności i obecnie trudno po nim poznać, jak ciężką drogę przebył. Było dramatycznie ciężko, ale jestem dumna ze swojego dziecka. Bardzo ciężko pracował na to, by mieć to, co inne dzieci dostają w pakiecie od losu. I osiągnął to wszystko, choć dziw bierze, że w ogóle żyje. Mówi, że kocha nas “nad zicie”. Czego chcieć więcej???

Ewa Bronicka:
Moja Zośka nie jest właściwie “moja”. Ona najbardziej na świecie jest po prostu “swoja”. I choć zwiedziła już w swoim czteroletnim życiu wielki kawał świata to tak naprawdę ma swój własny świat, do którego mnie czasem zaprasza. Zrozumienie tej całkowitej odrębności i decyzyjności Małego Człowieka było i jest wyzwaniem mojego macierzyństwa.Wydaje się czasem, że okiełznanie wszystkich żywiołów rządzących zosinym światem jest niemożliwe tak jak niemożliwe jest opanowanie powietrza, wody i ognia.. Wygląda na to, że w moim życiu pojawiło się niewysokie Tsunami 😉

Sylwia Rakowska-Sabastyn:
Nie planowałam mieć dzieci kiedy to nastąpiło. Był to najtrudniejszy okres w moim życiu. Straciłam bliskich, moje plany na karierę musiały się zmienić, stałam na krawędzi. Wtedy zjawił się ON i kolejno moja cała 4 to dla nich stałam się silna, i dzięki nim jestem teraz tym kim jestem. Macierzyństwo uratowało mnie przed wielkim smutkiem.

Agnieszka Dargiel:
Macierzyństwo to dawanie siebie, swojej miłości, troski, czasu.Macierzyństwo to radości, ale i troski, to lęki i obawy, które są każdego dnia wynagradzane słodkim, szczerbatym uśmiechem, blaskiem radości w oczach. Rodzicielstwo to piękny dar…

Marta Sikorska:
Macierzyństwa nie da się opisać w paru słowach, wytłumaczyć komuś, kto sam nie przeżywa tego błogosławieństwa. Dla mnie poza ogromem czułości, to świadomość, że nie istnieje więź silniejsza, piękniejsza. Rozpierająca duma z każdego osiągnięcia, poczucie spełnienia wynikające z samego faktu bycia rodzicem. Budzenie się ze świadomością, że ona jest. A bycie mamą to stan ducha a nie zawód czy misja.

Joanna Zygadlewicz:
Macierzyństwo to codzienne wyzwania, codzienne ocieranie łez z policzka ,walki z kolką i ząbkami, tulenie na dobranoc, czuwanie w chorobie itp.. Także duma z postępów malucha, magiczne pierwsze słowo “mama” i wyciągnięte rączki w moją stronę- wtedy wiem, że jestem potrzebna, że ten trud i nie przespane noce nic nie znaczą wobec, tych gestów które mówią “kocham cię mamo”.

Joanna Hałuszkiewicz:
Po raz pierwszy moja córeczka oznajmiła, że ma swój “charakterek”, gdy byłam w piątym miesiącu ciąży. Nie znaliśmy jeszcze płci maleństwa, ale korciło mnie, by wybierać już imię 🙂 Mąż na początku próbował zasugerować, by poczekać do następnego USG itd., ale w końcu dał za wygraną… Wtedy jeszcze nie wiedział, że z dwiema kobietami i tak szans nie ma 😉 W każdym bądź razie zaczęłam wymieniać różne imiona – zarówno męskie, jak i żeńskie i wtedy nagle przy imieniu “Zosia” poczułam niesamowitego kopniaka, którego zaserwowała mi córeczka 🙂 Od tego czasu inne imię nie wchodziło w grę… Zosia dała mi nieźle “popalić” podczas porodu, ale gdy tylko ja zobaczyłam moją pierwszą myślą było: “ile ona się namęczyła i ile zdążyła przejść już w swoich pierwszych minutach życia”. Już wtedy wiedziałam, że dla mnie samej już nie liczę się JA ale właśnie ONA. Każdy uśmiech jest jak najjaśniejszy promyk słońca. To ona zarzucając rączki na moją szyję sprawia, że “wszystko musi się jakoś dać”. To Ona idąc pierwszego dnia do przedszkola (mając niespełna 3 latka) powiedziała: “mamusiu, jak dzieci będą płakać, to ja się nimi zaopiekuję”… To Ona sprawia, że rozumiem odrębność (w tym też posiadanie własnego zdania, upór itp.) nie tylko Jej, ale każdego – nawet tego maleńkiego – człowieka…

 

Agnieszka Wieczorek:
Dla mnie macierzyństwo to spojrzenie na moją mamę moimi oczami. Zawsze dużo mi pomagała, tłumaczyła i wspierała mnie. Gdy ja uważałam, że nic mi nie grozi ona mnie przestrzegała i zaklinała ;] Teraz już wiem o co jej chodziło. To prawda, że człowiek poznaje swoje życie dopiero po tym jak urodzi swoje dziecko. Na dzień dzisiejszy nie zrobiłabym wielu rzeczy które zrobiłam w przeszłości. I mogę tylko rzecz, że miałam dużo dużo szczęścia 😀 Człowiek uczy się na błędach, mój syn będzie się uczył na moich.

Aleksandra Polaczek:
Mam czwórkę dzieci. wiele radości, kupa miłości, trochę smuteczków. dzieci nadały sens mojemu życiu, przezywam je dużo intensywniej. A okres przedświąteczny to chyba najcudowniejszy okres w takiej dużej rodzinie. Już się cieszę!:):)

Agnieszka Kędziora:
Ciąża dla mnie była upragniona i wyczekana, udało Nam się tak jak wszystko po cichutku planowaliśmy, marzyłam zawsze by urodzić w maju i dać Mężowi najwspanialszy prezent urodzinowy. I udało się, zaszłam w ciążę w pierwszym cyklu, i w maju urodziłam córeczkę,Mąż był przeszczęśliwy kiedy po 6h porodu ujrzał naszą Księżniczkę która wyskoczyła ze mnie 😉 Teraz Zuzia ma prawie 1,5 roczku..sprawiła że cieszę się każdym drobnym szczegółem dnia,zawsze rano wstaję z uśmiechem na twarzy ona dodaje mi niesamowicie dużo siły, a kiedy widzi że jestem smutna przychodzi i się tuli do mnie 🙂

Aneta Szczycinska:
Czy można opisać coś co jest każdego dnia inne, nieznane, zaskakujące. Już nam się wydaje, że wszystko jasne a tu nagle zwrot akcji i kolejny. Myślałam, że po dwójce dzieci opieka nad trzecim nie będzie niczym nowym, że już wszystko się wydarzyło. A tu znowu niespodzianka. I największe moje chyba odkrycie, że każde dziecko jest inne, jest innym człowiekiem i trzeba o tym pamiętać, trzeba to pielęgnować i szanować. Dla mnie macierzyństwo nie jest jedno, ma (na razie) trzy wymiary, każdej z moich córek. Mierzę się z moim macierzyństwem każdego dnia, każdego dnia weryfikuję swoje wyobrażenia i mierzę je z rzeczywistością. Banalnie to zabrzmi, ale nie jest banalne, że to doświadczenie jakiego nie da się porównać z niczym innym. Bycie mamą jest piękne! Pozdrawiam wszystkie mamy!

Gosia Kienitz:
Niedawno usłyszałam od córki: “Jestem wolnym człowiekiem!” i wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że nasze rozmowy, dyskusje, spory właśnie wydały owoce:) Od pierwszych chwil ich życia czułam się za nich odpowiedzialna. Nie tylko nakarmić, ubrać, wykształcić…, chciałam dać im szansę na samodzielne myślenie, wolność, świadome dokonywanie wyborów, ale stawiam też na spontaniczność:) Wiem, że wszystko co mówię i robię wskazuje moim dzieciom co jest dobre, co złe. Kiedyś tylko słuchały, teraz chcą już długich dyskusji z przedstawieniem argumentów 😉
Rodzicielstwo to odpowiedzialność.

Agnieszka Panek:
Moje macierzyństwo jest moją wielką pasją… spełnieniem… wyzwaniem… rozwojem… szczęściem!!!!

Małgorzata Piszczek:
Dwie kreseczki na teście ciążowym, z jednej strony wielka radość, z drugiej obawa… Najpierw dziewięć miesięcy ciągłej huśtawki nastrojów, niekończącego się apetytu, spuchniętych nóg, nabrzmiałych piersi i bolącego kręgosłupa…, o rosnącym brzuchu nie wspominając. Później poród, którego na szczęście już nie pamiętam (chwała Panu za to, że akurat pod tym względem obdarzył kobietę pamięcią krótkotrwałą). Później tysiąc siwych włosów na głowie, albo i więcej- nie wiem. Już dawno przestałam na nie zwracać uwagę. Pamiętam tylko, że pierwszy pojawił się, gdy urodziłam synka. Milion rozstępów na brzuchu na pamiątkę pierwszej ciąży… Tak tłumaczę synowi gdy pyta dlaczego mam taki brzuszek 😉 Niezliczona ilość uniesień i spadków ciśnienia, jakie funduje mi mój urwis… Żadnymi słowami nie da się opisać tych uczuć. Od skrajnej nerwicy po nieustającą euforię.
Bycie mamą to wielkie zmartwienie…
Martwienie się o to czy dziecku nie jest zbyt gorąco czy byt zimno. Martwienie się o zatkany nosek czy kichniecie. Martwienie się, kiedy boli brzuszek. Martwienie o każdy kolejny ząbek, czy nie boli, gdy się wyżyna? To także martwienie się o pierwsze kroczki- czy się nie przewróci? A gdy dziecko już jest starsze, to jest martwienie się o to jak sobie poradzi w szkole, czy będzie lubiane, czy sprosta wymaganiom nowego otoczenia?
Bycie mamą to też duma…
Duma z pierwszych słów, sylab, wyrazów wypowiedzianych przez małego człowieka. Duma z pierwszych osiągnięć, na przykład, gdy trafia klockiem do pudełka. Duma z pierwszej udanej próby korzystania z nocnika. Duma z samodzielnego jedzenia łyżeczką (to nic, że wszystko wkoło jest upaprane) Duma z pierwszych koślawych literek napisanych przez niewprawną jeszcze rączkę. Duma z pierwszych dobrych opinii w szkole, z pierwszych ról aktorskich w szkolnych przedstawieniach. Duma, że to właśnie MOJE dziecko jest takie zdolne 🙂
Bycie mamą to również radość.
Radość z pierwszego spojrzenia, którym dziecko obdarowało tuż po porodzie, gdy bezradne leżało zmęczone na piersi. Radość z pierwszego uśmiechu. Radość z każdego kolejnego ząbka. To także radość z pierwszych kroczków. A gdy dziecko już jest starsze, to jest radość, że świetnie radzi sobie w szkole, że jest lubiane, że wszystko mu się udaje.
Bycie mamą jest ogromnym szczęściem, jakie tylko mogło mi się przytrafić.
Szczęściem, że jest na świecie istota, która kocha mnie bezwarunkowo, i którą ja też kocham. To szczęście, że mam się, o kogo martwić, że mam się, o kogo troszczyć i z kogo mogę być najdumniejsza. To szczęście patrzeć jak zdrowo rośnie i świetnie się rozwija. To szczęście tulić w ramionach małego człowieka, który ufa mi bezgranicznie. To szczęście móc uczyć pierwszych słów, pomagać stawiać pierwsze kroki, czytać bajki na dobranoc i śpiewać piosenki, kiedy jest smutne. To szczęście, że przychodzi ze szkoły i opowiada, co dziś zmajstrował z kolegą i za co pani go okrzyczała, że zwierza mi się ze swoich problemów, że opowiada o swoich marzeniach…
Od ośmiu lat jestem największą szczęściarą na świecie, bo mam syna, który przysparza mi tych wszystkich wrażeń. A od niedawna jestem podwójną szczęściarą, bo mam jeszcze córeczkę, która już teraz daje mi nieskończoną ilość wzruszeń.
Ale największym wyróżnieniem dla mnie jest to, że mogę patrzeć jak moje dzieci uczą się świata. Jak starszy syn czyta malutkiej siostrze bajki, jak dba o nią i czule opiekuje. Jak zabawia i wytrwale tłumaczy różne rzeczy, mimo iż mała jeszcze nic nie rozumie. Jak wozi ją w wózku, gdy idziemy razem na spacer, a ona odwdzięcza mu się za to uśmiechem. On liczy te uśmiechy i cieszy się, kiedy zobaczy każdy następny.
Bycie mamą- bezcenne!
Za nic na świecie nie zamieniłabym tych wszystkich chwil. Nie wyobrażam sobie życia bez moich dzieci. Chociaż czasami mam dość i czuję, że wysiadam, wystarczy jeden maleńki całus od syna, uśmiech lub spojrzenie córeczki i wszystko wraca do nomy.
🙂

Natalia Salamon:
To niesamowite przeżycie 🙂 bardzo chcieliśmy mieć dziecko.. nie udawało się to z początku więc uznaliśmy, że może za szybko chcemy i lepiej poczekać.. i wtedy zaszłam w ciążę 🙂 jaka to była radość 🙂 miałam kilka komplikacji.. leżałam w szpitalu z krwawieniem.. miałam wrażenie, że cały świat się wali! Ale wierzyłam, że moja kruszynka da radę i wytrzyma wszystko 🙂 i wytrzymała 🙂 dużo rozmawialiśmy jak mały był jeszcze w brzuszku 🙂 lubiłam do niego mówić, śpiewać i głaskać 🙂 mąż dzielnie mi towarzyszył przy porodzie 🙂 a jak mały się urodził.. to był jeden z tych najcudowniejszych momentów 🙂 był taki bezbronny.. kochaniutki 🙂 jak tylko go dostałam przestał płakać 🙂 wszystko się zmieniło od tej chwili. Strasznie go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego! 🙂 zdarzają się dni, kiedy nie mam siły.. ale jak zawoła mama i spojrzy swoimi niebieskimi oczami.. 🙂 albo zacznie się tulić… serce zaraz mięknie.. 🙂 i cieszę się, że spotkało mnie takie szczęście 🙂 cieszyłam się jak dziecko kiedy pierwszy raz powiedział MAMA 🙂 kiedy zrobil pierwszy kroczek 🙂 i sam wziął łyżkę do ręki 🙂 wiem, że przede mną jeszcze wiele wyzwań i wiele radości.. dopiero poznajemy świat 🙂 dziękuję mężowi, że jest ze mną i bardzo mi pomaga 🙂 mam wielkie szczęście mając przy sobie tak ważne osoby 🙂 macierzyństwo daje mi wielką radość 🙂 cieszę się każdego dnia widząc mojego łobuziaka 🙂 macierzyństwo to jest najpiękniejsza rzecz jaka może spotkać kobietę 🙂

Marzena Marciniak:
Macierzyństwo: strach, radość, smutek, ból, a potem wieczna praca i uśmiech na twarzy i to spełnienie, że jest ktoś kto kocha nas bezgranicznie 🙂

Anna Kopaczewska:
Mam rocznego synka. Do dziś słowo “macierzyństwo” dziwnie dla mnie brzmi.Jakby dotyczyło kogoś obok a nie mnie;) Każdego dnia oswajam się z myślą, że jestem mamą dla tego małego człowieczka, że ja jestem mamą dla kogoś. Abstrakcja:) Jak zawsze są dwie strony medalu. Jedna to taka, że jestem tylko człowiekiem i czuję czasem zmęczenie, roztargnienie. Moje samopoczucie wpływa na to, jaką jestem wtedy mamą. Jest mi wstyd za moje słabości, np. gdy ulegam zirytowaniu kiedy po raz setny płyty lądują na podłodze a butelka ląduje w muszli itp.Bywa ciężko, kiedy w pracy czeka mnie dużo obowiązków, w domu stęsknione dziecko żąda bliskości i uwagi a ząbkowanie funduje nieprzespane noce. Wtedy naprawdę irytuje mnie, że media atakują nas sloganami pt. “macierzyństwo jest piękne”, jakby nie było tej ciemniej strony bycia mamą. Na szczęście zawsze jest też druga strona medalu. I ona jest fascynująca. Uwielbiam, gdy mój synek chwyta mnie za dłoń i prowadzi ku zabawkom, gdy przytula się mocno do mnie i gdy mogę słyszeć jego głośny śmiech. Piękne jest to, że motywuje mnie do bycia lepszym człowiekiem. Chcę pokonywać moje słabości i rozwijać się, żeby być dla niego dobrym przykładem. Ta odpowiedzialność za to, jakim będzie człowiekiem przeraża, ale i dodaje siły. Myślę, że nie da się krótko i zwięźle określić, czym jest macierzyństwo. To słowo wywołuje mnóstwo różnorodnych emocji. To prawdziwy wulkan uczuć:) Jedno jest pewne: kiedy myślę o moim dziecku, na moich ustach od razu pojawia się uśmiech 🙂

Gosia Wu:
Mi rekompensuje 9 miesięcy niedogodności, zakochałam się w byciu mamą i w moim mężu jako tacie 😉

Alicja Lizer Molitorys:
Uważam, że bycie matką to najtrudniejsze zadanie w moim życiu, mimo rozwijania kariery (wymagającej sporo czasu). Jest to zadanie tym trudniejsze, że niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność (aby wyszli na dobrych ludzi). Ale cóż za radość kiedy widzę efekty moich starań i zabiegów. Uśmiechnięte buźki synów i słowa “kocham cię mamo” dodają skrzydeł- dosłownie 😉

Doro Ta:
Wierszyk anatomiczny

Dziecko składa się: z pieluszki,
Główki, rączek oraz buźki,

Brzuszka, noska, krzywych nóżek,
Odstających dwojga uszek,

Bardzo ostrych ząbków mlecznych,
Różnych czynności koniecznych,

Ogromnego bałaganu,
Przeciekającego kranu,

Poplamionego ubrania
Zabaweczek rozrzucania

Pisków, krzyków, marudzenia,
Domagania się noszenia,

Domagania się bujania,
I rodziców niewyspania.

…………………………………….

I z miłości, takiej pierwszej,
Że aż mama pisze wiersze.

Barbara Cecylia:
Moje macierzyństwo to okres pełen ciepła, Miłości, bliskości, a także wyzwań i ewolucji na każdym poziomie egzystencji. Każdy dzień to święto, bowiem nowe życie w moim domu to błogosławieństwo!

 

Autor tekstu : Nasze Cztelniczki