Statek Noego. Recenzja

Statek-Noego

Pada i pada. Wokół coraz więcej wody. Noe w asyście Pingwina cesarskiego odliczają ostatnie, wchodzące na statek zwierzęta. Decyzja zapadła – nadchodzi pełne zanurzenie. Zgodnie z wytycznymi nie można nikogo pominąć; to przecież niezwykła wyprawa – rejs ku przetrwaniu gatunku, ku ocaleniu życia i świata…

Wyruszająca na bezkresne wody Arka jest pływającym tyglem zwierzęcej różnorodności. Zaokrętowani wybrańcy stanowią mieszankę najróżniejszych gatunków ale i odmiennych temperamentów, osobowości, cech. Na pokładzie aż wrze – każde zwierzę przeżywa tę wyjątkową podróż przez pryzmat własnej wiedzy, doświadczeń, problemów. Czytelnicy, pochylając się nad książką Sally Altschuler "Statek Noego" przeżyją ją z niecodziennej jak na opowieść o potopie perspektywy: marudnego, wiecznie niezadowolonego nosorożca.

Przezabawne ilustracje Svena Nordqvista w mgnieniu oka przeniosą nas na statek – w sam środek wielkiej ulewy i burzy nastrojów. Kolejne strony uginają się od natłoku hipnotyzujących zwierzaków. Od pierwszego spojrzenia na ten barwny tłum bardzo chcemy rozłożyć go na czynniki pierwsze, poświęcić choćby krótką chwilę każdemu zwierzęciu z osobna, zatrzymać się nad każdą indywidualną emocją. Świetny rysunkowy humor i bogactwo szczegółów, za którym przepadają dzieci sprawią, że na poszczególnych stronach zatrzymamy się znacznie dłużej aniżeli wynikałoby to z długości teksu czytanego.

Wspomniany już nosorożec od samego początku cały jest na nie. Źle znosi stanie w kolejce, a kiedy już tylko jego brakuje by podnieść trap przekornie postanawia, że nie popłynie, bo nikt go nie lubi. Podstępnie wciągnięty na pokład przez Noego uprzykrza podróż współtowarzyszom: buja statkiem, marudzi i parska, co chwilę kogoś potrąca. Powtarza jak mantrę, jak bardzo jest nielubiany i podkreśla, że cokolwiek zrobi i tak będzie źle. Atmosfera robi się nie do zniesienia, deszcz nie przestaje padać, a biedny stary Noe dwoi się i troi, by opanować humorzasty zwierzyniec! Prawdziwe kłopoty mają jednak dopiero nadejść… Dzięcioł, chcąc wykuć sobie przytulną dziuplę wydziobuje w ładowni dziurę i statek zaczyna przeciekać. Mrożący krew w żyłach okrzyk hieny: toniemy!!! staje się punktem zwrotnym akcji. Oto, dzięki pomysłowości Noego, wybawicielem Arki staje się… nosorożec. Swoim rogiem zatyka dziurę w burcie tamując napływ wody. W jednej chwili gruboskórny, niesympatyczny złośnik staje się ulubieńcem tłumu i bohaterem! Wiwaty i czułe gesty okazują się miodem na jego samotne i pełne goryczy serce. Nie jest już nieznośnym outsiderem, a jednym z nich, dodatku tym podziwianym, wychwalanym. Na twarzy zwierzaka pojawia się uśmiech, a na niebie tęcza. Dla nosorożca i dla świata rozpoczyna się nowa era!

„Płyń, płyń Noe płyń i żyj, a utop to kim byłeś. Płyń, płyń Noe płyń i żyj, jak nawet nie śniłeś” śpiewa Lao Che. Książka wydawnictwa Czarna Owieczka przypomina, że każdy zasługuje na kolejną szansę: Noe, nosorożec i my wszyscy. Czujnie obserwujmy znaki na niebie, ziemi i podążajmy za zwrotami akcji, by nie mijać obojętnie szans na nowe otwarcie. 

Ania Maschke 

Statek Noego
Autor: Sally Altschuler
Tłumaczenie: Bogusława Sochańska
Ilustracje: Sven Nordquist
Wydanie: I
Ilość stron: 32
Format: 215×290
Premiera: 7 listopada 2012
Wydawnictwo Czarna Owieczka

 

Autor tekstu : Ania Maschke