Pogoda dla Puchaczy. Recenzja książek dla dzieci

Pogoda dla puchaczy. Zima

Niech Was nie zmyli fakt, że recenzuję jesień. Nie znajdziecie w księgarni ani wiosny, ani lata. Startujemy od jesieni właśnie i nawet mi się to podoba. Schemat złamany i już.

Marcin Kozioł, polski pisarz dla dzieci i młodzieży, którego powieść trafiła do kanonu lektur uzupełniających, zwarł szyki z prezenterem pogody, Bartkiem Jędrzejakiem. Dzięki tej współpracy w nasze ręce trafiły dwie książki: „Pogoda dla Puchaczy. Jesień” i „Pogoda dla Puchaczy. Zima”.

Od razu wiadomo, że nudno nie będzie, choćby za przyczyną świetnych ilustracji Małgorzaty Osieleniec (Córka bajarza, Nieustraszony strach na wróble, Co przyniesie noc).

Autorzy dołożyli wszelkich starań, by na czytelnika czekało wiele niespodzianek: kolorowe kartki do samodzielnego ozdabiania, wyjustowane kolorem fragmenty tekstu, rysunki ilustratorki, zdjęcia, strony wyjaśniające zjawiska przyrodnicze i pogodowe oraz specjalne kody, dzięki którym na stronie pogodadlapuchaczy.pl można obejrzeć dodatkowe filmiki. Są to bardzo ciekawe uzupełnienia tradycyjnej lektury.

Bohaterami książek są członkowie rodziny Puchaczy. W pierwszej części: Tata Puchacz, Mama Puchaczowa, Bubisia – największa z rodzeństwa, Bubel – rozrabiaka jakich mało, Dubbo – puchacz, który każdą wypowiedź zaczyna od „bo” oraz narrator, Bubuś – najmniejszy, a przy tym najbardziej wygadany z rodzeństwa. Dobrze im w gnieździe, w którym mama rządzi całą rodziną. Biedna – jest na diecie, ale jeszcze bardziej nieszczęśliwy będzie tata, który zgodnie z jej życzeniem zaakceptuje ten fakt i nie przyniesie na podwieczorek tłuściutkiego chrząszcza.

Jednak sielankę czwórki rodzeństwa przerywają właśnie rodzice, uświadamiając dzieci, że najwyższa pora na to, by znalazły swoje własne miejsce na ziemi, z dala od rodzinnego gniazda. I tak cztery puchacze opuszczają rodziców i wyruszają na poszukiwanie takiego miejsca, w którym mogłyby zamieszkać, a potem założyć rodzinę.

Jako pierwszy Bubbo poczuł, że znalazł się w odpowiednim miejscu. Tak kończy się pierwsza część, by za chwilę płynnie przejść w fabułę „Zimy”, chyba jeszcze ciekawszej. Dziewczynki podczas lektury śmiały się, zastanawiały i zadawały dużo pytań, chętnie oglądając uzupełniające filmiki.

Chcecie sprawdzić, czy kolejne sowy znalazły swój dom? Dowiedzieć się, jak zrobić z sowy wielką kulę śnieżną (na własną odpowiedzialność)? Pogłębić wiedzę na temat pogody, zawiei, zamieci, zorzy polarnej? Dowiedzieć się, jak powstaje śnieg? I czy można chodzić po chmurach?

Jeśli tak, zapraszam do lektury. A jeśli już to wiesz, to i tak zapraszam do śledzenia przygód puchaczowej rodzinki.

Książki są przemyślanym i dopracowanym małym dziełem, zarówno pod względem fabuły, lubianych przez małych czytelników dialogów, jak i ilustracji. Aż chce się czytać, czytać i czytać.

Pogoda dla Puchaczy. Jesień
Pogoda dla Puchaczy. Zima
Bartek Jędrzejak, Marcin Kozioł
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 

Marta Sikorska

Marta Sikorska

Nauczyciel wychowania przedszkolnego, autorka scenariuszy dydaktycznych. Prywatnie adeptka karate kyokushin, oraz mama dwóch uroczych córeczek, razem z którymi pochłania metry sześcienne literatury dziecięcej i nie tylko. Swoją pasją do czytania dzieli się innymi polecając najciekawsze pozycje w swoich recenzjach. Prowadzi bloga ksiazkawdzieci.blogspot.com

Zapisz się na cotygodniowy newsletter z wydarzeniami w Twoim mieście i odbierz eBook za darmo!

wybierz eBook dla siebie

Boże Narodzenie z 5.10.15.

Zobacz także