Odważny Hipcio. Recenzja

Odważny-Hipcio

Katolicka Oficyna Wydawnicza Vocatio oddała w ręce czytelników cztery książki „ku doskonaleniu charakterów”. Ta, która trafiła w me ręce – „Odważny Hipcio”, w zamyśle autorów, jak po samym tytule można już się domyślić, ma służyć wzmacnianiu u dzieci odwagi rozumianej, nie jako brawura, siła fizyczna a postępowanie „właściwe i sprawiedliwe”.

Oparta na biblijnych, a jednocześnie przecież uniwersalnych wartościach książka ma stanowić pretekst do rozmowy z dziećmi (są dołączone cenne zwłaszcza dla osób wierzących – "przewodnik dla rodziców" i "pytania do rozmowy z dziećmi", mocno osadzone w tekstach i przekazach biblijnych, z odwołaniami do konkretnych fragmentów). Sam tekst opowieści jest uniwersalny – dostrzegłem wyłącznie jedno odniesienie do modlitwy: rodzina wspólnie modli się o odwagę dla syna. Książka została bardzo bogato, w sposób myślę, że przemawiający dla dzieci zilustrowana.

Poruszony został, jakże powszechny, problem odrzucania przez grupę rówieśniczą dzieci wydających się mniej atrakcyjnymi ( w tym wypadku grubego hipopotama, który taki był, ponieważ … kto widział szczupłe hipopotamy?). Zwierzęta przezywają Hipcia i drwią z niego, ponieważ załamała się pod nim szkolna ławka. Można wyobrazić sobie ten potworny wstyd małego zwierzaka! Wycofuje się, nie może nawet jeść… Nikt z personelu szkolnego nie przychodzi mu w książce z pomocą.

Otuchy dodaje tatuś. Ciepło została ukazana relacja syna z tatą – ojciec Hipcia, mimo że był marynarzem i prawdopodobnie pracował często poza domem, nie stracił kontaktu z synem i w prostych słowach, pełnych uczucia pokazuje synowi co to znaczy być odważnym. Zachęca go, by wrócił do szkoły, mimo że doświadcza w niej przykrości, bo pokona wtedy strach i jeśli będzie miał "prawe i odważne serce" – wzbudzi szacunek innych. Wspierające słowa taty prowadzą Hipcia do szkoły, gdzie w końcu ma okazać się, że jest odważny. Jeszcze musi znieść kilka tygodni drwin, by pokazać innym na co go stać.

I tu … pojawiają się moje wątpliwości. Bo przekaz jest taki: zawiedli dorośli, gdy szajka łobuziaków pod przewodnictwem Nosorożca zaczęła zagrażać zgromadzonym w szkole zwierzakom. Zawiedli dorośli, bo nauczycielka – Pani Żyrafa "nie wiedziała co robić", "też się bała Nosorożca", woźny Orangutan "gdzieś się schował ze strachu przed bandą". Klapa na całej linii. Na dodatek – Pani Żyrafa wypuściła bojące się zwierzątka same do domów ("zwierzątka zupełnie nie wiedziały jak wrócą do domu")

I oto dzielny Hipcio – dziecko jednak – wchodzi w konfrontację z nieobliczalnymi zwierzakami ("nawet lwy uciekają przed kimś takim w popłochu"). W konfrontację bardzo niebezpieczną – twarzą w twarz, chociaż na szczęście wychodzi im naprzeciw "grupowo", bo inne zwierzątka przyłączyły się – szukając jednak pomocy, a nie solidarnie wspierając się ("poszły za nim jak pod osłoną tarczy"). One przecież powinny być ochronione przez dorosłych, od Pani nauczycielki można oczekiwać konstruktywnych działań, zwłaszcza, że "najważniejszym punktem w regulaminie było bezpieczeństwo dzieci w szkole i w jej pobliżu". Nie chciałbym, by moje dziecko zdecydowało się na taki krok i oczekiwałbym, by mogło znaleźć oparcie w placówce, której je powierzyłem… To odwaga zbyt niebezpieczna. Wolałbym też, by w książce był zawarty inny pomysł – na to, co mogłyby zrobić dzieci w takiej sytuacji (np. zwrócić się do nauczycielki, wezwać rodziców, może jakąś ochronę, policję).

Owszem, kolejny krok Hipcia był bardzo odważny – uratował prześladowców, wyciągając nie umiejącego pływać Nosorożca z wody. I może wystarczyłoby, by to świadczyło o jego odwadze? Czyn godny i wartościowy – dopiero teraz zwierzątka zrozumiały co jest w drugim najważniejsze i zwróciły się ku bohaterowi. Jego postępowanie zostało też pochwalone przez dorosłych – dyrektora Słonia i rodziców "uratowanych" zwierzaków. Historia kończy się dobrze, tusza Hipcia przestaje mieć znaczenie. To przesłanie dla odrzucanych dzieci, że każde ma w sobie coś, czym może zaimponować, wzbudzić sympatię, podziw…

Arkadiusz Lubowicki

Odważny Hipcio 
Autorzy: Piotr Haraszewski, Justyna Wacławik
Ilustracje: Jakub Kuźma i Andrzej Chalecki
Przewodnik dla rodziców: Stormie Omartian
Format: 225 mm x 225 mm
Oprawa: twarda, lakierowana
Ilość stron: 32
Oficyna Wydawnicza VOCATIO

Polecamy również  Jak Dwie Krople Wody. Recenzja oraz Kotek, który merdał ogonem. Recenzja