Małe zoo Lucy. Recenzja

„Małe zoo Lucy” to bajka znana z telewizji. Teraz ukazała się w postaci kolorowej książeczki wydanej przez Wydawnictwo Debit. Charakteryzuje się treściami dotyczącymi „wielkich” problemów kilkulatków oraz atrakcyjną szatą graficzną.

Małe zoo Lucy: Zebra Zed
Moja córeczka zna te bajeczki na pamięć i często je przegląda. Jest to bardzo atrakcyjna książka dla dzieci, które nie potrafią czytać lub przygotowują się do nauki czytania, ale i dla tych , które mają 9 lat.
Dzięki wyjątkowym ilustracjom i wyszczególnieniu dużą czcionką niektórych wyrazów książka ta stale jest w użyciu. Motywem przewodnim tych opowieści są relacje z innymi. Ciekawym pomysłem jest nadanie imion wszystkim zwierzątkom serii, które występują w każdej z pojedynczych książeczek. Bohaterowie nie są idealni, popełniają gafy, przechwalają się, wyśmiewają, czasem im coś nie wychodzi, ale uczą się szacunku do siebie. Współpracują i pomagają sobie nawzajem. Oprócz bohaterów, także sceneria się powtarza. Dzięki tym krótkim opowiadaniom dziecku jest łatwiej zaakceptować i przezwyciężyć konflikty, jakie czasem występują między dziećmi.

Opowiadania pomagają w akceptacji siebie, swego wyglądu, odmiennych przyzwyczajenia i zdolności. Dziecko uczy się, że różnice między ludźmi mogą być zaletą, a konflikty można rozwiązywać.

Małe zoo Lucy: Żyrafa Georgina
Świetne ilustracje.
Żyrafa Georgina, która jest bohaterką tej części chce być gwiazdą, organizuje występ dla swoich
przyjaciół. Przechwala się, że jest wspaniała i zostaje za to ukarana. Na jej szyi powstaje węzeł. Przyjaciele śmieją się z niej, a wesołe małpki Chichotek i Łaskotek zaprowadzają ją do lekarza, który przychodzi jej z pomocą. Żyrafa wie, że popełniła nietakt i poznaje prawdziwych przyjaciół, na których może liczyć.

Książka jest idealna dla najmłodszych dzieci i tych, które uczą się czytać. Duża czcionka, wyszczególnione
niektóre wyrazy, lekkie rymy w tekście, wyrazy dźwiękonaśladowcze sprawią, że dziecko z przyjemnością będzie wracać do tej ładnie opowiedzianej i zilustrowanej historii. Przy okazji poznaje zwierzęta z zoo. Są tu: lew, małpy, hipopotam, zebra, struś, kameleon, flamingi, słoń, wąż, nietoperze. Szata graficzna i pomysł edytorski zasługują na uwagę. Książeczka dużo bardziej mi się podoba niż wersja filmowa.
Ciekawe wydanie, a baśniowe ilustracje zachęcają do częstego oglądania.

Małe zoo Lucy: Kangurek Joey
Bohaterem tej części bajki "Małe zoo Lucy", znanej dzieciom z telewizji, jest kangurek Joey. Ciekawym pomysłem autorki – An Vrombaut jest wprowadzenie imion dla wszystkich zwierzątek występujących w opowieści.
Joey, jak każdy kangur musi nauczyć się skakać, bo nie mieści się już w torbie mamy. Wychodzi mu to nieporadnie i staje się przedmiotem żartów przyjaciół, naigrawających się z jego niezgrabności. Rodzice także tracą cierpliwość. Biedne maleństwo idzie nad jeziorko wypłakać się w samotności. Z pomocą, przychodzi mu żabka Ribit, która wypożycza mu swoje buty, na których uczyła się skakać, kiedy była kijanką. Teraz mały kangurek zyskuje pewność siebie i ku uciesze bliskich wygrywa zawody kangurków.

"Skoki pod obłoki". Jest to dyskretna opowieść o uczuciach, które się zmieniają: o smutku i radości. W ten sposób kangurek uczy się wytrwałości i pokonywania przeszkód. Poznaje przyjaciół w biedzie. Myślę, że zwierzątka z Zoo Lucy staną się przyjaciółmi niejednego dziecka. Ta starannie wydana książeczka dla dzieci przyciągnie na długo uwagę malca. Także dzieci, które uczą się czytać odnajdą tu pomoc: dużą czcionkę i wyszczególnione litery.
Baśniowe ilustracje zachęcają do częstego oglądania bajki nie tylko w telewizji.

 
Tekst przysłany na konkurs MiastaDzieci.pl – "Książkowe Pogotowie Ratunkowe".
Agnieszka Bandzińska

Polecamy również Odważny Hipcio. Recenzja  oraz Czytam od A do Z. Recenzja

Autor tekstu : Agnieszka Bandzińska