Jak umocnić związek z dzieckiem

Bliskość matki i dziecka

Ostatnio miałam okazję przeczytać książeczkę, która zainspirowała mnie do napisania tego artykułu. Jej tytuł: „Sztuka rozmawiania z dziećmi”, autorką jest Daniela Liebich. Książeczkę warto przeczytać w całości, natomiast poniżej chcę podzielić się kilkoma spostrzeżeniami, które może zainspirują Was do refleksji i przemyśleń.

Z pewnością każdy, kto ma częste kontakty z dziećmi, zastanawia się czasem, jak rozmawiać z młodym człowiekiem, by docierało do niego to, co powinno (np. że powinien odrabiać lekcje, ubierać się ciepło, zdrowo się odżywiać, zachowywać odpowiednio w towarzystwie innych osób, być pomocnym, posłusznym, nie obracać się w podejrzanym towarzystwie).

Pozwolę sobie zauważyć na wstępie, że już samo takie podejście może być mało skuteczne i powodować napięcia we wzajemnych relacjach.

Dlaczego?

Dlatego, że ta wymieniona wyżej przykładowa lista powinności, świadczy głównie o chęci sterowania drugą osobą. Zdaję sobie sprawę z tego, że dbanie o bezpieczeństwo dziecka jest bardzo ważne (i konieczne), ale nie na zasadzie wcielania się w rolę policjanta, czy komendanta w wojsku, który wydaje polecenia i rozkazy.

Pomyślcie, co sami czujecie, gdy ktoś pomija słowo „proszę” i mówi do Was w formie wydawania polecenia: przyjdź tu, zrób to, pokaż mi to!

Co mają w takiej sytuacji czuć dzieci, gdy nierzadko nieustannie słuchają komend i tego co powinny robić?

Nikt bardziej niż one nie potrzebuje poczucia bycia traktowanym jako równowartościowa osoba. To oczywiste, że są fizycznie słabsze, zależne od rodziców, podporządkowane. Pokazywanie im tego, przy każdej nadarzającej się okazji, jest niezwykle destrukcyjne. W przypadku bardzo małych dzieci taka forma może się jeszcze sprawdzać (wynika to z potrzeby jasnych i krótkich komunikatów), ale nie u dzieci, z którymi można prowadzić już całkiem poważne rozmowy.

Dochodzi do tego często jeszcze zabójcza dla poczucia własnej wartości komunikacja (wyzwiska, ośmieszanie, cynizm, uogólnianie, przesłuchiwanie) i, nic dziwnego, że dziecko dorastając może czuć się coraz bardziej osamotnione. Poczucie, że jesteśmy zależni od kogoś, kto nie pragnie naszego dobra, bardzo zasmuca, przygnębia, prowadzi do zwątpienia i często agresji.

Ktoś może powie: ależ ja wszystko co robię w stosunku do mojego dziecka, robię dla jego dobra! Jakim cudem ono może pomyśleć, że nie zależy mi na nim??!

Takim cudem, że to co nam wydaje się dobre dla dziecka, niekoniecznie takie dla niego jest. Poza tym forma komunikacji (w której wyraźnie brakuje serdeczności, uprzejmości, czułości) mówi sama za siebie!

Dziecko jest na nią bardzo czułe. W odbieranych komunikatach koncentruje się mniej na treści, a bardziej na emocjach, które są przekazywane. Komunikacja stanowi bardzo ważny element udanych relacji!

Na zakończenie chcę przytoczyć słowa autorki, które zawierają kwintesencję tego, o czym była mowa i stanowią jedną z ważniejszych myśli zawartych w książce: „Związki wzrastają i rozkwitają przez wspólne pozytywne doświadczenia, a przede wszystkim przez odpowiednią, pomocną komunikację. […]

Natomiast związki psują się lub rozpadają przez nieliczne albo negatywne wspólne doświadczenia (np. kary) i uczucie opuszczenia. Jednak głównym zagrożeniem jest dla nich pozbawiony szacunku, poniżający, agresywny sposób rozmawiania ze sobą.”

Takiej pomocnej i skutecznej komunikacji można się nauczyć!
Alicja Poznańska, Stowarzyszenie Akademia Mądrego Życia

Polecamy również artykuły O trudzie rozstania. Lęk separacyjny u dziecka oraz Partnerstwa uczymy się od rodziców

Autor tekstu : Alicja Poznańska