Pan Ryba

W środku znajdziemy mądre, pełne ciepła ale również niepozbawione humoru historyjki o tym, jak tatusiowie radzą sobie z prowadzeniem domu i swoimi pociechami. Przekonujemy się, że mimo iż czasami są zapracowani to zawsze można na nich liczyć, potrafią znaleźć rozwiązanie dla różnych problemów,a także mają świetne pomysły i czas spędzony z nimi to wspaniała frajda.
Gwarantujemy, że wspólna lektura będzie cudownym i niezapomnianym przeżyciem, czasem humoru i żartów, ale też wzruszeń i czułosci.

Książkę można nabyć w księgraniach w całej Polsce oraz na stronie internetowej: www.rafael.pl.

Fragment książki:

Jak mężczyzna z mężczyzną

Staś siedział od dłuższego czasu naburmuszony i nawet odechciało mu się zabawy nowym samochodzikiem. Kątem oka obserwował, jak tato pokazuje Zuzie kolejne obrazki i opowiada wymyślone przez siebie historyjki. Gdy tylko skończył, a siostra weszła do ich wspólnego pokoju, Staś szturchnął ją z całej siły, a potem uderzył samochodzikiem w głowę. Zuza natychmiast rozpłakała się, a tato stanął nad synkiem ze srogą miną.
– Dlaczego bijesz siostrę? – zapytał.
– Chciała mi zabrać samochodzik – skłamał.
– Nieplawda! – wrzasnęła przez łzy Zuza. – Nic ci nie zlobiłam!
– Przestań seplenić! – krzyknął w kierunku siostry Staś. – Naucz się normalnie mówić, a dopiero potem się odzywaj!
Zuza rozpłakała się jeszcze bardziej.
– Dość tego – stanowczo powiedział tato. – Będziesz miał karę. Do końca tygodnia nie wyjdziesz na podwórko.
– A Zuza wyjdzie?! – z przekorą zapytał Staś.
– A dlaczego ma nie wychodzić? – zdziwił się tatuś. – To, ty masz karę, nie ona – dodał.
Staś był niemal pewien. Tatuś kochał bardziej Zuzę, niż jego. To, dlatego był niedobry dla siostry. No, bo tatuś był dorosły, więc nie mógł dokuczyć tatusiowi. Zuza była mu obojętna. No, może niezupełnie tak. Gdy się urodziła, to cieszył się, że w końcu nie będzie sam, choć wolałby brata. Nie minęło wiele czasu, a zauważył, że rodzice Zuzie poświęcają znacznie więcej czasu niż jemu. A już tatuś zmienił się zupełnie. Zuzę chronił, a od niego tylko wymagał.
– Staś, pomóż Zuzie posprzątać zabawki.
– Zgaś światło, bo Zuza już powinna spać.
– Popilnujesz siostrę pół godzinki, a my z mamą zrobimy w tym czasie zakupy.
Tak było bez przerwy i wcale się to Stasiowi nie podobało. U niego w szkole, dzieci mówiły, że rodzice kochają ich tak samo.
– Ja, zapytałam kiedyś mamę – mówiła rudowłosa Julka, – kogo z naszej czwórki, kocha najbardziej?
– I co odpowiedziała? – zaciekawił się Staś.
– Ze wszystkich kocha jednakowo.
– A taty się pytałaś?
– No, jasne!
– I co odpowiedział? – nie dawał za wygraną Staś.
– To samo, co mama – odpowiedziała Julka.
– Ja też pytałem taty – wtrącił Kuba.
– I co?
– Tato powiedział, że jest sprawiedliwy i kocha nas tak samo.
– Mój mówi podobnie – odezwała się Ilonka. – Powiedział, że swoją miłość podzielił po równo między wszystkie dzieci.
– A ile masz rodzeństwa?
– Pięcioro.
– To znaczy, że Kuba ma więcej miłości od ciebie – zauważył Staś.
– A to, dlaczego? – zezłościła się, Ilonka.
– Bo Kuba ma tylko brata. To tak, jakby Kuby tata cały chleb podzielił na dwoje, a twój tata cały chleb musi podzielić aż na sześć kawałków – wydedukował
– Niemądry jesteś – poważnie powiedziała Ilonka. – Z miłością nie jest tak, jak z matematyką i nie można tego tak łatwo policzyć. Nie jestem wcale mniej kochana niż Kuba, przez swojego tatę.
– Ona ma rację – poparł Ilonkę, Kuba.
Staś chciał jeszcze coś powiedzieć, ale przyszła Pani.
Chłopiec był coraz bardziej zły, a może smutny. Bez względu na to, kto miał więcej miłości, a kto mniej, mieli ją w rodzinach po równo. On Staś, nie miał tyle samo, co Zuza. Tego jednego był pewien i to tak bardzo, że do oczu zaczęły napływać mu łzy. Z trudem je powstrzymywał.
Tego dnia nie chciał już rozmawiać z tatą. Na ojcowskie pytanie odpowiadał tylko: tak albo nie. Kilka razy też wzruszył, tak od niechcenia ramionami, co oczywiście zdenerwowało tatusia.
– Staś zachowujesz się niegrzecznie – zwrócił mu uwagę.
– Gdy Zuza wzrusza ramionami, to nic jej nie mówisz – zauważył chłopiec.
– Nieprawda i nie pyskuj. Dostałeś wczoraj karę i nie widzę u ciebie żadnej chęci do poprawy.
– A po co? – zdziwił się Staś. – Przecież i tak już mam karę.
– Będziemy musieli poważnie porozmawiać – rzekł tato, na co Staś znów wzruszył ramionami i otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale tato zawołał:
– Staś! Dość już tego!
Chłopiec znał ten ton głosu i wiedział, że teraz lepiej się nie odzywać.
***
Wrócili do domu, mama wzięła Zuzę, a Staś miał zostać z tatą i pomóc mu wnieść na górę jakieś drobiazgi z piwnicy. Gdy tato, zniknął za piwnicznymi drzwiami, chłopiec nie zastanawiając się długo, ruszył pędem przed siebie. Byle jak najdalej od domu. Byle jak najdalej od taty. Biegł dopóty starczyło mu sił. Przykucnął zmęczony, opierając się plecami o pień grubego drzewa. Siedział tak, płacząc nad swoim losem. Ściemniło się i chłód zaczął o sobie dawać znać. Staś skulił się. Nie wiedział, co robić ani dokąd pójść. Może do babci? Ale czy trafi stąd? Rozejrzał się dookoła. Drzewa wokół wydały mu się znajome. Może to park, do którego kiedyś przychodził z mamusią? Nagle, zauważył w oddali zbliżającą się postać. Skulił się w sobie jeszcze bardziej. Ukrył twarz w dłoniach. Nie wiedział, kto to i co się za chwilę może wydarzyć. Poczuł, jak mocne dłonie obejmują jego głowę, potem dotykają rąk i zdejmują je z oczu. Uniósł wzrok.
– Tato? – spytał zaskoczony.
– Szukałem cię przez cały czas. Chciałem już wcześniej z tobą porozmawiać, jak mężczyzna z mężczyzną, ale nie zdążyłem. Uciekłeś. Dlaczego uciekłeś?
– Bo nie kochasz mnie tak samo, jak Zuzy.
– To prawda – odparł ojciec, a widząc przerażone oczy syna, pospiesznie dodał. – Pozwól mi wyjaśnić. Kocham was równie mocno, ale zupełnie inaczej. Czy ty mnie i mamę kochasz jednakowo?
– Kocham was bardzo mocno – powiedział Staś.
– Ale czy jednakowo? – nie dawał za wygraną tato.
– No, chyba nie – szepnął Staś po chwili namysłu i sam się zdziwił swoim odkryciem.
– A dlaczego?
– No, bo mama jest mamą, kobietą i jest zupełnie inna niż ty.
– No właśnie – uśmiechnął się tato. Ty i Zuza też jesteście zupełnie różni. Twoja siostra jest dziewczynką, młodszą od ciebie, ma inne zalety i inne wady. W jaki sposób mam kochać was jednakowo? .Inne też stawiam wam wymagania Te wymagania są zależne od waszego wieku.
– To, dlatego ode mnie wymagasz bym był odpowiedzialny i opiekował się Zuzą?
– A uznałbyś, że to normalne, gdybym to Zuzie kazał opiekować się tobą? – spytał nieoczekiwanie tato.
– To byłoby dość dziwne – przyznał Staś. – Przecież jest za mała. To ja jestem starszy!
– No właśnie. Rozumiesz? Nie mogę was ani kochać jednakowo, ani też traktować jednakowo, ani wymagać od niej tego samego, co od ciebie, bo jesteście różni. Ale kocham was po równo, to znaczy tak samo silnie.
– To znaczy, że gdyby narysować kreskę i zaznaczyć punkciki od jednego do 10, to przy mnie i przy Zuzie zaznaczyłbyś 10?
– Tak – odparł tato, tyle, że te kreski byłyby w zupełnie różnych kolorach.
– Ukarzesz mnie za ucieczkę? – spytał Staś spoglądając głęboko w oczy ojca.
– Nie, ale musisz mi obiecać, że więcej tak nie zrobisz. Będziemy raz w tygodniu organizować męskie rozmowy; tylko ty i ja. I będziemy wtedy szczerze rozmawiać o wszystkim, bez tajemnic. Obiecujesz?
– Tak, tato. A gdy Zuza dorośnie tez będziesz z nią prowadził takie męskie, szczere rozmowy?
– Żartujesz? – roześmiał się tato. – Przecież Zuza będzie kobietą.
Staś uśmiechnął się do taty. Ojciec wyciągnął do niego rękę i chłopiec wstał. Wracali razem wśród drzew rozmawiając jak mężczyzna z mężczyzną.

409 ocen
4.99
dodaj ocenę
×
zapis na newsletter - prezent
Zapisz się na cotygodniowy newsletter z wydarzeniami w Twoim mieście i odbierz eBook za darmo! wybierz eBook dla siebie
zapis na newsletter - prezent