Wymiatacze

Kolejny odcinek przygód Niedobrego Taty. Wiecie, co to są wymiatacze?

Zabawa w słowa – kolejna osoba musi wymyśleć wyraz zaczynający się na literę, na którą kończy się poprzedni. Sprawdziłem czujność dzieci i powiedziałem: Autobusy, a C nawet się nie zająknął: Yglo! Po chwili zabawy K mówi: Teraz wprowadzamy utrudnienie, w środku musi być litera „A”. C: Aparat. K: Źle! Ja: Przecież w środku są nawet dwie literki „A”. K do C: Powtórz. C: Aparat. K: Dobrze, brawo!

Przyjechał autobus E-2. C: Ile to jest E minus dwa? A czy jest E plus dwa?

Wchodzę do domu pierwszego kwietnia, a dzieci: Tata, masz coś namalowane na policzku! Twoje włosy są niebieskie! Nie miałem wyjścia i musiałem dać się nabrać. C leci do mamy: Mama, mama, jak się nazywają te żarty? I wraca z krzykiem: Primaprylis! Primaprylis! Ta zabawa trwała jeszcze tydzień, jak to zwykle u moich dzieci.

Czas na kąpiel, mama woła C. Widzę, że ten włazi do szafy. Pytam: Co ty robisz? C: Chowam się za mamą.

Uwielbiają program Wipeout – Wymiatacze. Potem to naśladują w domu, budują tory przeszkód i bawią się godzinami. Kiedy poszliśmy na plac zabaw i zaliczyli już wszystkie stacje, wymyśliłem, że tam mogą się tak pobawić. To był strzał w dziesiątkę. Wyznaczyłem trasę, obejmującą wspinaczkę, tunele, zjeżdżalnie, huśtawki i bieganie slalomem. Chłopcy byli zachwyceni, bardzo rzetelnie podeszli do zadania, kazali mi mierzyć czas. Ja też byłem zachwycony, bo siedząc w jednym miejscu miałem ich cały czas na widoku, a po 30 minutach takich zawodów chłopcy po prostu padli ze zmęczenia. W takim stanie są najgrzeczniejsi. Coś czuję, że od teraz to będzie stały punkt programu na spacerach.

Polecamy również Czerwone światło oraz Do czego potrzebny jest tata

 

Autor tekstu : NIE_DOBRY TATA