Marta ma 34 lata i właśnie stoi w IKEI z dwiema prawie identycznymi lampkami w rękach. Jest sobota, piętnasta, nikt jej nie pogania. Pyta partnera, którą wybrać. On wzrusza ramionami: jedna albo druga, naprawdę bez różnicy. Marta odkłada obie. Mówi, że pomyśli. Wraca do nich za godzinę i w końcu kupuje obie. „Na zapas”.
W aucie, w drodze do domu, zadzwoni do matki. Bez konkretnego powodu — po prostu trzeba sprawdzić, czy w domu wszystko w porządku.
Marta nie wie tego o sobie. Dowie się dopiero w trzeciej terapii, kiedy padnie zdanie: „Twoja mama nigdy nie pozwoliła ci podjąć decyzji, której potem sama nie sprawdziła. Ty teraz sama sobie nie pozwalasz”.
Ten tekst nie jest o Marcie. Jest o jej matce. O matce, która niemal trzydzieści lat wcześniej, na placu zabaw, kazała pięcioletniej Marcie zejść z drabinki, bo „za wysoko”.
Troska chroni dziecko. Nadopiekuńczość chroni rodzica.
To cienka granica, trudna do zauważenia, kiedy twoje dziecko właśnie chce zrobić coś, na co ty w tym wieku nigdy byś się nie odważyła. Zdrowa troska kończy się, kiedy dziecko jest bezpieczne. Lęk się w ogóle nie kończy — bo on nie dotyczy tego dziecka, które masz przed sobą. Dotyczy innego dziecka, którym ty sama (lub sam) kiedyś byłaś lub byłeś.
To nie jest przenośnia. To jest mechanizm znany psychoterapii od dekad. Wojciech Eichelberger pisze o nim w książce Pomóż sobie. Daj światu odetchnąć: nie da się nauczyć być dobrym rodzicem, jeśli najpierw nie zaopiekujesz się dzieckiem w sobie. Im więcej nosisz w sobie wewnętrznego dziecka, które kiedyś nie zostało zaopiekowane, tym częściej będziesz, nieświadomie, naprawiać tę krzywdę poprzez własne dziecko. Albo chronić je przed czymś, czego ty sam(a) kiedyś nie chciałaś/eś poczuć.
Trzy pytania, które ujawniają więcej niż psychotesty
Tylko trzy — tyle wystarczy. Zadaj je sobie i nie oceniaj tego, co przychodzi ci na myśl. Tu nie ma złych ani dobrych odpowiedzi.
- Kiedy dziecko proponuje zrobić coś samodzielnie po raz pierwszy — wyjazd na obóz, zakupy w sklepie za rogiem, droga rowerem do koleżanki — czego dotyczy twoja pierwsza myśl? Jest rozwoju czy twojego wewnętrznego spokoju?
- Czy Twój własny rodzic reagował podobnie do Ciebie? (Albo odwrotnie: był zupełnie nieobecny — co u dorosłego dziecka często przekłada się na kompensacyjną nadopiekuńczość wobec własnych dzieci.)
- Jeśli dziecko ostatnio przestało Ci o czymś mówić — odczuwasz to jako stratę, czy jako problem do rozwiązania?
Trzecie pytanie jest najtrudniejsze. Bo nadopiekuńczość z czasem powoduje, że dziecko się wycofuje. Dziecko uczy się, że powiedzieć prawdę mamie równa się ściągnąć na siebie burzę. Lepiej milczeć. I to nie jest etap dojrzewania, jak chcemy wierzyć — to jest objaw. Objaw tego, że dziecko nauczyło się żyć w cieniu twojego lęku. Każda informacja, którą poda, zostanie przetworzona w lawinę pytań, ostrzeżeń i scenariuszy „a jak coś się stanie?”. Więc dziecko redukuje informacje. Wybiera ciszę, bo cisza jest łatwiejsza niż wyjaśnianie. To nie znaczy, że cię nie kocha. Znaczy, że już nie próbuje cię w to wciągać — chroni waszą bliskość przed twoim własnym niepokojem. Kosztem tego, że ta bliskości jest coraz mniej.
Jedno pytanie zamiast trzech mikro-zmian
Coachowie powiedzą ci: policz do trzech. Zauważ swoje ciało. Powiedz dziecku „dasz sobie radę”. To są dobre techniki, ale działają jak plaster na ranie, której nikt wcześniej nie obejrzał.
Wojciech Eichelberger, jeden z najbardziej znanych i doświadczonych polskich psychologów, pracuje inaczej. Następnym razem, kiedy poczujesz lęk o dziecko — i to lęk nieproporcjonalny do tego, co się akurat dzieje — zatrzymaj się i zadaj sobie jedno pytanie:
„Ile lat ma ta część mnie, która się teraz boi?”
Prawdopodobnie zobaczysz, że ona nie ma trzydziestu pięciu lat. Ma siedem. Albo dwanaście. To ta część, która kiedyś sama potrzebowała opieki — i jej nie dostała. Teraz, w dorosłym ciele rodzica, próbuje się tej opieki domagać — kosztem osoby, która jest najbliżej. Twojego dziecka. To pytanie otwiera drzwi, które wcześniej były zamurowane. I dopiero wówczas mamy szansę na prawdziwą zmianę.
Co dalej
Jeśli czytasz to z poczuciem, że dotyka czegoś ważnego w Tobie, to znak, że warto się tym zająć. Nie jutro. Nie kiedy dziecko skończy podstawówkę a Ty będziesz mieć więcej czasu. Teraz, kiedy jeszcze masz wpływ na to, jak ono się będzie czuło, pytane o decyzję za dwadzieścia lat.
Przygotowaliśmy z Wojciechem Eichelbergerem pięciodniowy mini-kurs e-mailowy „Zobacz dziecko, które nadal jest w Tobie”. Codziennie jedna krótka lekcja w skrzynce i jedno mikro-ćwiczenie do wypróbowania jeszcze tego samego wieczoru. Pierwsza lekcja pyta: ile lat ma ta część Ciebie, która dziś najmocniej się bała o dziecko? Ostatnia daje ci jedno proste narzędzie, do którego można wracać przez następne lata.
Bezpłatny mini-kurs e-mailowy · 5 dni
Zobacz dziecko, którym byłaś.
5 lekcji, które pomogą Ci zrozumieć, skąd biorą się Twoje reakcje wobec dziecka — i co możesz z nimi zrobić.





