Nie oznacza to jednak, że od października place zabaw i las trzeba zamienić na domowe atrakcje. Przy odpowiednim ubraniu dzieci mogą normalnie biegać, grzebać w mokrych liściach i sprawdzać głębokość kałuż. Najwięcej zmienia dobre przygotowanie – również takie, które oszczędza później pracy rodzicom.
Jesienią najlepiej sprawdzają się warstwy
Jesienna pogoda potrafi zmienić się w ciągu godziny, dlatego zamiast jednej bardzo ciepłej rzeczy praktyczniejsze jest kilka cieńszych warstw. Koszulka, bluza lub polar i kurtka chroniąca przed wiatrem oraz deszczem pozwalają dostosować ubranie do pogody i aktywności dziecka.
Warto pamiętać, że biegające dziecko może być ubrane lżej niż dorosły stojący obok placu zabaw. Jeśli po kilkunastu minutach zabawy ma mokre od potu plecy, kolejna warstwa ubrania wcale mu nie pomaga.
Nieprzemakalne spodnie robią ogromną różnicę
Przy młodszych dzieciach jedną z najbardziej praktycznych jesiennych rzeczy są spodnie przeciwdeszczowe zakładane na zwykłe ubranie. Przydają się również wtedy, gdy nie pada. Mokra trawa, huśtawka, piaskownica czy pień drzewa przestają być problemem, bo po powrocie zdejmujemy zabrudzoną warstwę, a spodnie pod spodem nadal są suche.
Przy bardzo mokrej pogodzie wygodny jest cały komplet przeciwdeszczowy. Dla młodszych dzieci dobrze sprawdzają się spodnie ogrodniczki z wysokim przodem i tyłem, które chronią również wtedy, gdy dziecko kuca, siada albo pochyla się nad kałużą.
Kalosze i zapasowe skarpety – jesienny duet
Kalosze świetnie sprawdzają się na błoto i kałuże, ale zwykła guma nie zapewnia dużo ciepła, dlatego w chłodniejsze dni trzeba pomyśleć również o odpowiednich skarpetach. W suchą pogodę, szczególnie podczas dłuższego chodzenia, wygodniejsze mogą być zwykłe buty odpowiednie do warunków.
I jeszcze jedna rzecz: kalosz jest wodoodporny tylko do wysokości swojej cholewki. Dzieci mają niezwykły talent do znalezienia kałuży głębszej dokładnie o dwa centymetry. Dlatego zapasowe skarpety są jedną z tych rzeczy, które prawie nic nie ważą, a potrafią uratować całe wyjście.
Co warto mieć pod ręką?
Na dłuższy spacer, wycieczkę czy kilka godzin poza domem nie trzeba zabierać połowy dziecięcej szafy. Wystarczy niewielki zestaw awaryjny:
- zapasowe skarpety i rękawiczki,
- spodnie lub legginsy na zmianę,
- worek na mokre i zabłocone ubrania,
- kilka chusteczek lub mały ręcznik.
Jeśli często jeździmy samochodem, podobny komplet można po prostu zostawić w bagażniku razem z kaloszami i przeciwdeszczowymi spodniami. Przydaje się też duży worek albo pojemnik na zabłocone buty. Trzeba tylko pamiętać, żeby po użyciu zabrać mokre rzeczy do domu i uzupełnić zapas.
Po powrocie – najpierw suszenie
Mokre ubrania pozostawione w stercie schną długo i szybko zaczynają nieprzyjemnie pachnieć. Najwygodniej od razu po wejściu do domu zdjąć zabłocone rzeczy w jednym miejscu, rozwiesić kurtkę i spodnie oraz sprawdzić, czy woda nie dostała się do butów.
Nie każde zabłocone ubranie trzeba natychmiast prać. Często łatwiej pozwolić błotu wyschnąć, a później je otrzepać lub wyczyścić zgodnie z zaleceniami producenta. Warto też od razu wysuszyć rękawiczki i wkładki z butów – szczególnie jeśli następnego ranka mają być znowu potrzebne.
Dziecko nie musi wrócić ze spaceru czyste
Tu często największa zmiana potrzebna jest po stronie dorosłych. Dziecko widzi kałużę i myśli: „świetnie”. Rodzic widzi pranie, błoto w samochodzie i mycie podłogi. I trudno się dziwić, że odruchowo pojawia się: „Nie wchodź!”, „Nie siadaj!”, „Uważaj na spodnie!”.
Dlatego dobrze mieć jesienny zestaw, którego zwyczajnie nie szkoda. Starsze ubrania, rzeczy po rodzeństwie czy kupione z drugiej ręki świetnie nadają się do lasu i na mokry plac zabaw. Jeśli dziecko jest ubrane tak, że może się pobrudzić, dorosły nie musi przez cały spacer pilnować jego kolan.
Jesienią ubranie ma przede wszystkim pozwolić dziecku korzystać z dworu mimo pogody. Mokre liście, błoto i kałuże są przecież dla wielu dzieci znacznie ciekawsze niż sam spacer. A kiedy przy drzwiach czekają kalosze i przeciwdeszczowe spodnie, a w samochodzie zapasowe skarpety, deszczowy dzień przestaje oznaczać automatyczne siedzenie w domu.






