Gałka od łóżka. Recenzja

„Gałka od łóżka”, czyli podróż w czarodziejski świat wyobraźni.

Kiedy miałam pięć lat strasznie chciałam mieć lwa. Małego, słodkiego lewka. W myślach przytulałam jego ośliniony pyszczek, ganiałam po podwórkowym trawniku i usypiałam na wspólnej poduszce.

Lwa wybiła mi z głowy mama.

Potem chciałam być Miss Świata.

Mieć złotą koronę, blond loki spadające z ramion i łzy wzruszenia w oczach.

Bycie Miss wybiła mi z głowy "estetyczna" rzeczywistość.

Za to latać, chciałam od zawsze. Samolot niestety nie spełniał moich oczekiwań. W samolocie jest nudno. Nie czuć pędu powietrza, zmieniających się temperatur, a małe okienka zawężaja pole widzenia. Ja chciałam przemieszczając się w czaso-przestrzeni, dotykać palcami chmur i wbrew zasadzie grawitacji dać się przyciągać słońcu. I nadal o tym marzę. I za każdym razem, kiedy życiowy racjonalizm, każe mi porzucić wiarę w spełnienie owego marzenia siegam po "Gałkę od łóżka". Wraz z trójką głównych bohaterów przekręcam czarodziejską  "gałkę", wypowiadam życzenie i unoszę się ponad ziemią i ponad czasem.

,,Gałka od łóżka’’ to książka o sile wyobraźni. Kasia, Karolek i Paweł podczas wakacji na wsi poznają Pannę Price. Początkującą czarownicę-amatorkę. To ona wprowadza dzieci w świat magii i czarów. Dzięki gałce od łóżka oraz czarodziejskiemu zaklęciu dzieci podróżują w dowolne zakątki świata. Nietrudno się domyślić, że podróżom towarzyszą niesamowite przygody, nierzadko ,,mrożące krew w żyłach’’ Szczęśliwie wszystko zawsze kończy się dobrze, dzięki sile przyjaźni, odwadze i niegasnącej wierze w zwycięstwo.

To piękna historia, pachnąca plackiem z wiśniami i ciepłym mlekiem prosto od krowy. Przywodzi na myśl beztroskę wakacji gdzieś z dala od miasta, na stogu siana. Nie sposób oprzeć się wspomnieniom.

Gdzieś pomiędzy dziecięcymi, często naiwnymi przygodami gnieżdżą się największe z wartości. Przyjaźń, lojalność, zaufanie, wiara w cuda. Warto je tam odnaleźć.

Życie uczy nas, jak zapominać o marzeniach. Bo wtedy dużo prościej pogodzić się z tym, co oferuje nam życie.

Całe szczęście od czasu do czasu wpada nam w ręce książka, taka jak ,,Gałka od łóżka’’, i przypominamy sobie zasady funkcjonowaia ,,latających tapczanów’’, ,,maszyn czasu’’, ,,stumilowych butów’’. Taki chwilowy powrót w bajkową krainę dzieciństwa.

Czasami zastanawiam się, do kogo adresowana jest seria ,,Mistrzowie Ilustracji’’?

,,Babcia na jabłoni’’, ,,Klementyna lubi kolor czerwony’’, od niedawna ,,Gałka od łóżka’’ to książki pokolenia dzisiejszych rodziców. To dzisiejsi 20-o, 30-o, 40-latkowie (ostatnie wydanie ,,Babci…’’ pochodzi z ’68 roku) krzyczą na ich widok z zachwytu. I projektują swój wybór na pociechy, tęsknie spogladające w stronę półek uginających się od gadżetów Witch, przygód Teletubisiów, czy innych przeniesionych z ekranu telewizora postaci.

I myślę sobie, że siła tych starych tytułów jest podwójna. Nam, czyli dorosłym mają przypominać dawno zapomniane marzenia, a nasze pociechy uczyć, że to nie komputery rządzą światem, ale potęga naszej wyobraźni!

Dziś już nie pamiętam wszystkich swoich marzeń. A nawet te które pamietam, są jakieś takie mgliste… A szkoda. Bo wbrew temu, czego uczy nas życie, marzenia są naszym najwięszym skarbem. I nigdy, przenidy nie należy z nich rezygnować!

 Polecamy również Zaczarowane Kółko Misia Uszatka. Recenzja oraz Rozmowy ze świnką Halinką. Recenzja

Autor tekstu : Zuzana Ziajko