Natalia

Dawno, dawno temu, w pięknym, bogatym i bajkowym domu mieszkała razem z rodzicami śliczna dziewczynka. Dziewczynka miała na imię Natalia i była bardzo grzecznym i mądrym dzieckiem. Nie sprawiała nigdy kłopotów, nie marudziła, nie kaprysiła i nie grymasiła. Była dobra, cicha i łagodna. Ale przede wszystkim była bardzo samotna. Sama odrabiała lekcje, sama się kapała, sama czesała swoje długie i jasne włosy. Sama spała i sama oglądała ulubione bajki. No oczywiście, że rodzice odwozili ja do przedszkola, szkoły, odbierali stamtąd, dawali jeść i kupowali zabawki. Ale nigdy nie byli tylko dla niej, tylko z nią. Tatuś całymi dniami pracował i bez przerwy odbierał telefony:
– Tak, tak.. Zrozumiałem…
-Ile wzrosło…Hmmmm….
Dobrze, rozumiem…A do Natalki niezmiennie odpowiadał:
– Nie mam teraz czasu…
– Pobaw się sama….
– Nie teraz….-stale tak odpowiadał odpędzając się córki, niczym natrętnej muchy.
A Mamusia? Pomimo tego, że całymi dniami była w domu, też niestety nigdy nie miała dla dziewczynki czasu. Zawsze gdzieś się spieszyła. Do fryzjera, kosmetyczki, do koleżanki, albo na zakupy.
-A ja?- nieśmiało zaczynała Natalka. Obiecałaś…
-Nie dzisiaj.
-Nie mogę teraz.
-Za chwilkę… za momencik…
Ale ta chwilka, to za momencik nigdy nie nadchodziło…Natalia nauczyła się więc być samowystarczalna. Była dla siebie córeczką, mamą i tatą. Najlepszą przyjaciółka i największym wrogiem. Potrafiła godzinami bawić się swoimi bardzo drogimi misiami i interaktywnymi lalkami. Uczyła swoich niemych uczniów czytać, pisać, matematyki i dobrych manier. Uczyła ich siebie i miłości. Odpowiedzialności i zaufania. Ale czy taka mała dziewczynka wiedziała już wszystko….Śpiewała im też piosenki i kołysanki. Bardzo smutne kołysanki.

Jesteśmy sami na świecie całym
Jakie to smutne gdy jest się małym
Dziecku potrzeba rodziców zawsze
By przy łóżeczku byli aż zaśnie
Aby trzymali za rączkę małą
I aby szli tak przez wieczność całą
Aby czas mieli dla swoich dzieci
By z nimi byli wiosną i w lecie
By się nie bali okazać miłości
Tak przecież byłoby dla wszystkich prościej

Któregoś dnia Natalia obudziła się wcześniej niż zwykle. Usiadła na łóżku i po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna zapłakała.
-Dlaczego inne dzieci maja rodziców na co dzień…
-Dlaczego chodzą z nimi do kina, na spacery….
-Bawią się z nimi…
-Mamusiu!!!!
-Tatusiu!!!!
Po chwili do pokoju weszli zaspani rodzice. Mama w pięknym jedwabnym szlafroku, ze starannie ułożonymi włosami, wyglądała jak niezwykły, egzotyczny ptak. Tak piękny, że aż nieprawdziwy. Tata natomiast był jeszcze bardziej naburmuszony jak zwykle, chociaż to wydawało się przecież niemożliwe. Nerwowo przeczesywał włosy i półprzytomnie patrzył na córkę.
-Co się dzieje?
-Dlaczego krzyczysz!
-…ale ja…
-Czy chociaż w niedzielę nie możemy mieć chwili spokoju?
-… chcę….
-Ciężko pracuję żebyś wszystko miała…
-..czegoś innego…
-…markowe ubranka, najnowsze zabawki, wspaniałe wakacje….
-Fanaberie!!! wykrzyknęła zdenerwowana Mama. Jak możesz być taka niewdzięczna.? Porozmawiamy później- dodała już nieco łagodniej, widząc przestraszona twarz córki. Ale teraz musimy jeszcze pospać.
-I tobie też radzę- dodała cicho zamykając drzwi.
Natalia nie zamierzała jednak spać. Nie zamierzała tez wołać rodziców. Szybciutko wyskoczyła z ciepłego jeszcze łóżeczka i podbiegła do kolorowej szafy. Wyjęła ulubione dzinsy i jaskrawoczerwona bluzę, którą narzuciła na piżamkę. Pomachała wszystkim zabawkom i wybiegła z domu, prosto na kolorowe, wiosenne łąki.
Biegła i biegła, aż zabrakło jej tchu, a nogi odmówiły posłuszeństwa. Padła wtedy wprost w przyjazne objęcia złocistego zboża. Leżąc na mokrej jeszcze od porannej rosy ziemi westchnęła ciężko.
– Dobrze mi teraz- pomyślała. Tak dobrze i bezpiecznie….odwróciła się na lewy bok i delikatnie dotknęła małego kwiatuszka nieśmiało chowającego się w cieniu dorodnych zbóż.
-Obronię cię- szepnęła sennie, gładząc ostrożnie malutka roślinkę. Obronię…
Tymczasem w domu Natalii nie było już sennie i cicho. Rodzice odkryli jej zniknięcie i rozpoczęli wzajemne oskarżenia.
-To ciebie nigdy nie było w domu!!!- Mama oskarżycielsko wysunęła palec w stronę osłupiałego Taty.
– Ale ja..- Tatuś stracił całą pewność siebie. Ale ja, ja..- myślałem, że jesteś zadowolona.
-?
-No wiesz te wszystkie ciuchy, kosmetyki, ten piękny dom pod miastem….
-Ale ja potrzebuję ciebie…
-?
I właśnie wtedy Rodzice zrozumieli, że najważniejsza jest Rodzina. Nie markowe ciuchy, nie drogie zabawki, nie nowe auta…tylko rodzina…
-Natalka!!!
-Natalka!!!
Natalię słońce przypiekło w nosek. Obudź się śpiochu, obudź. Dziewczynka przeciągnęła się. W świetle dnia, w łagodnych promieniach słońca wszystko wydawało się inne, lepsze…Wstała, otrzepała spodnie i wpadła wprost na zdyszanych Rodziców. Mama z rozwianą grzywka wyglądała tak pięknie i młodo, a Tata…
-Córeńko- wydyszała Mama, padając na kłujące zboże
-Skarbie nasz- wyszeptała Tato…
-Wybaczysz nam chłód, brak czasu…
-To nie tak jak myślisz…Wydawało się nam, że robimy dobrze, zapewniamy ci przyszłość.
-Dziękuję Wam za wszystko. Ale na razie potrzebuję tylko troszkę więcej WAS.
-Już na zawsze szkrabie- Tata otarł ukradkiem łzę. Na zawsze.

Tekst zgłoszony przez Bajdulkowo. Udostępniamy go za zgodą Autorki (Elżbieta Safarzyńska).



Nowa kolekcja 5.10.15.