Michał Żebrowski - Mały książę
Z Michałem Żebrowskim na temat płyty rozmawia Kamila Waleszkiewicz.
W ramach projektu wydany zostanie dwupłytowy album, na którym Michał Żebrowski przeczyta jedną z najwspanialszych powieści literackich wszechczasów pt. "Mały Książę" Antoine de Saint Exupery. W role postaci z książki wcielą się również dzieci - podopieczni świetlic środowiskowych "Promyk Dnia".Wywiad z Michałem Żebrowskim
Mały Książę
Kamila Waleszkiewicz
25 maja na rynku Polski ukaże się pana płyta. Wydana dla dzieci. Mały Książę. Skąd taki pomysł? Jak doszło do nagrania?
Michał Żebrowki
Od kilku lat produkuję przedstawienia teatralne i szukając pieniędzy na teatr skontaktowałem się z firmą Glaxo Smith & Kline. Oni powiedzieli „teatr to niestety nie Panie Michale, ale mamy taką fenomenalną akcję, budowania świetlic środowiskowych dla dzieci, które się wychowują na terenach zagrożonych wykluczeniem społecznym." Powiedziałem im, że to się rymuje z moim dzieciństwem. Ja na wakacjach wychowywałem się z dziećmi pochodzącymi właśnie z takich terenów. Zauważyłem, że te dzieci są zupełnie inne niż dzieci, które mają dostęp do komercyjnej rozrywki, szeroko dystrybuowanej i kupowanej przez bogatych rodziców. Te dzieci były inne ponieważ musiały uruchomić swoją wyobraźnię, swoja wrażliwość, po to by ich dzieciństwo było dzieciństwem, po to by mogły czuć się szczęśliwe i dlatego one nie były banalne, miały swój indywidualny charakter. Na co dzień musiały kosić siano, doić krowy i bawić się tym co im wyobraźnia przyniesie, a nie tym co rodzice kupią. Ja w pewnym sensie jestem również ukształtowany dzięki zabawom z nimi i czuje, że poprzez tę płytę, w jakimś sensie, spłacam im dług.
Dlaczego Mały Książę?
To jest książka, którą się wszyscy zachwycają, mówią że jest wspaniała, ale tak naprawdę mało osób ją czytało. Teraz jako artysta i dorosły człowiek poczułem się naprawdę zainspirowany wielkością tego tekstu. Dziś jako artysta mogę odnieść się do literackiego geniuszu Antoine′a de Saint-Exupéry′ego i postawić trochę przewrotną tezę, że to nie jest tak że młody człowiek rodzi się jako biała kartka papieru i czas stawia na niej swoje stemple, czy kleksy. Tak naprawdę człowiek rodzi się wiedząc wszystko i tak naprawdę ten czas i doświadczenia, czyli te kleksy na tej białej kartce papieru to jest coś, co powoduje, że się staje bardziej dziecinny. Na tej płycie narrator, pilot człowiek „dorosły" jest dziecinnie bezbronny i pyta się Małego Księcia, który w rzeczywistości nie jest dzieckiem lecz mędrcem, pyta się go o to jak żyć. A Mały Książę bardzo taktownie i uprzejmie mu odpowiada. A walorem wyróżniającym to wydawnictwo jest fakt, że w tworzeniu płyty wzięły udział dzieci ze świetlic środowiskowych „Promyk Dnia".
W jaki sposób wybierano dzieci?
Dzieci przeszły ogólnopolski casting. To było dla nich wielkim przeżyciem, bo nawet niektórzy rodzice pokonując 500 km pierwszy raz w życiu byli w Warszawie.
Jak była rola tych dzieci?
One grały postaci występujące w opowieści, były prawdziwymi aktorami. Ja byłem narratorem, pilotem, a Mały Książę i inne postaci na płycie to są właśnie te dzieciaki.
Jak pan myśli, jak takie przeżycie, doświadczenie może kształtować przyszłą dorosłość? I jak słuchanie tej płyty może kształtować dzieci?
Przede wszystkim ta płyta służy temu, żeby zacieśniać kontakty między dzieckiem, a dorosłymi. Wcześniejsze moje płyty dla dzieci „Poczytaj mi tato" to były płyty, w których się wciska klawisz i dziecko samo sobie słucha. Tymczasem ta płyta jest krok wyżej, stopień wyżej dlatego, że ona tak naprawdę zachęca dorosłych do rozmowy z dziećmi na temat tego jak one rozumieją Małego Księcia. Tę książkę, jak każde arcydzieło literackie można rozumieć w wielu płaszczyznach. A dodatkowo fakt, że dzieci czytają Małego Księcia przybliża tę książkę samym dzieciom. Podczas nagrań sam ze zdziwieniem patrzyłam jak dzieci bez świadomości tego co czytają, pięknie interpretują. A przecież pojmą wagę tej opowieści dopiero, jak będą dorosłe. Dotkną głębi treści, słów dopiero za kilkanaście lat. Dopiero kiedy przeżyją wszystkie rozterki i smutki, jakie niesie nam życie.
Jak dzieci zachowywały się podczas nagrania? Miały swoje uwagi? Pomysły?
Przede wszystkim były szalenie skoncentrowane. Wcześniej wydawało mi się, że praca z dziećmi to będzie wielki harmider, a one tymczasem skupiały się tylko na tym by nagrać płytę, by zrealizować to, o czym marzą już od kilku tygodni, żeby stanąć przed mikrofonem w studio. Były zupełnie inne niż niektórzy dorośli aktorzy, którzy przyjeżdżają do tzw. radyjka miedzy próbą, a przedstawieniem teatralnym albo filmem, żeby coś zachałturzyć. Dlatego też praca z nimi była wyjątkowa, bo rzetelna.
Ale czy zaobserwował Pan w nich jakąś przemianę? Czy ta praca miała jakiś wpływ na ich działania, zachowania?
Na początku były bardo stremowane, ale potem poprzez osobę Janusza Kukuły, byłego dyrektora Teatru Polskiego Radia, reżysera tej płyty były tak oswojone, że się rozluźniały i dawały to co w nich najpiękniejsze.
Jak długo trwały nagrania?
W sumie cały proces tworzenia płyty zajął ok. miesiąca, ale same nagrania w studiu, zajęły kilkanaście godzin rozbitych na trzy dni.
Z tego co zrozumiałam te dzieci nie znały się wcześniej, czy to nagranie pozwoliło im zawiązać jakieś przyjaźnie? Czy ich znajomość ma szansę potoczyć się dalej?
Te dzieci spotykają się i zbliżają do siebie z racji tego, że każda ze świetlic już powstałych w ramach akcji „Promyk Dnia", a jest ich kilkadziesiąt w Polsce, uczestniczy w ogólnopolskich zjazdach. Ostatni był w sierpniu 2008 w Sierpcu w skansenie, odbywał się tam wtedy festiwal teatralny i każda ze świetlic przyjechała ze swoim przedstawieniem. Ja tam byłem jurorem. W tym roku 27 sierpnia też odbędzie się taki zjazd, tym razem pod hasłem różnych performens indiańskich. Co mnie bardzo cieszy, bo ja jako dziecko przeczytałem wszystkie książki o Indianach.
Czyli jakie miałem marzenia jak byłem dzieckiem?
Modliłem się do Boga, żeby mnie przeniósł trzysta lat wstecz, żebym z tomahawkiem jeździł konno i żebym zabijał białych.
A dzisiaj miałby Pan odwagę na takie marzenia? Dorośli często nie mogąc realizować swoich marzeń wpadają w frustracje, apatię, depresję. Dziecko nie martwi się niezrealizowanymi marzeniami.
Dorosły człowiek ma przed sobą bardziej cele niż marzenia. Przed młodym człowiekiem każdy miesiąc, każde półrocze, każdy rok przynoszą nowe odkrycia, nowe fascynacje i nowe drogi, a dorosły ma wiele rzeczy za sobą i wie, że już pewnych rzeczy nie zdąży zrobić stąd się biorą dorosłe frustracje.
Proszę powiedzieć, jak pracować z dziećmi, żeby osiągnąć sukces i żeby dzieci były zadowolone z pracy?
Przede wszystkim nie udawać że się jest ich kolegą, przymilać się na siłę, bo dzieci to czują. Po prostu trzeba rozmawiać jak z dorosłym, jak z człowiekiem, maksymalnie naturalnie.
Ale czy dzieciaki nie potrzebują idola, mentora..?
Nie dzieciaki potrzebują przede wszystkim, żeby ich nie nudzić. Żeby praca była ciekawa wtedy są zadowolone. Jeśli ktoś męczy je zbędnymi komentarzami, radami to się wyłączają. I mają racje.
Powróćmy do płyty. Jak prezentuje się to wydanie w warstwie muzycznej?
To jest bardzo ascetyczna płyta, bardzo klasyczna i szlachetna. Płynie z niej muzyka jazzowa.
Pamiętam z mojego dzieciństwa słuchowiska radiowe, które były na winylowych płytach i te same słuchowiska puszczane w Polskim Radiu.
Proszę Pani! Uważam, że komuniści fenomenalnie tego typu wydawnictwa tworzyli. Jeżeli już państwo się decydowało na wydanie bajki Brzechwy, czy Tuwima to grali to najlepsi aktorzy, tworzona była super muzyka, skomponowana specjalnie do tego i nie była to chałtura. Dlatego te płyty winylowe dzisiaj są słuchane z wielki sentymentem, są prawdziwymi białymi krukami. Nagrywając kilka lat temu płyty „Poczytaj mi tato" dokładnie do tej tradycji się odwoływałem, wybrałem sobie Teatr Polskiego Radia i bardzo wymagającego reżysera i udźwiękowienie było bardzo klasyczne, nawiązujące stylem do tamtych słuchowisk. I cieszę się, że wysiłek nie poszedł na marne, bo dziś płyty „Poczytaj mi tato" są rozchwytywane. W zamierzeniach miało być ich pięć, ale powstały trzy bo nie starczyło na więcej dobrego materiału. Staram się tworzyć w oparciu o dobrą literaturę, bo przecież tego typu wydawnictwa wychowują przyszłe pokolenia.
Tamte słuchowiska i mam nadzieję, ta nowa płyta o Małym Księciu, kształtują w dzieciach wrażliwość muzyczną. W dzisiejszej szkole dzieci nie są uwrażliwiane na muzykę, nie tworzą, co najwyżej są odtwórcze - nawet w szkołach muzycznych. Ich wyobraźnia nie kształtuje się pod wpływem muzycznych opowieści, przeżyć...
Bo to jest trudne. Ja jako aktor mam łatwiejsze zadanie do wykonania w filmie, niż w słuchowisku radiowym. Odbiorca widzi moją twarz, ciało, gest, mimikę, a w zetknięciu z płytą, siedząc przy głośnikach odbiorca słyszy tylko głos. I ja tym głosem musze pokazać wszystko. Praca tego typu wymaga zupełnie osobnego warsztatu aktorskiego. Trzeba zaciekawić i spowodować, żeby słuchacz nie wyłączył urządzenia. To wymaga wyciszenia i celowej pracy nad sobą również słuchaczy, bo też inne rejony naszego mózgu muszą zacząć pracować podczas tworzenia obrazów w wyobraźni na podstawie tego czego się słucha, niż podczas oglądania filmu, gdzie wszystko jest podane.
Na koniec proszę powiedzieć, co chciałby Pan od siebie przekazać dzieciom?
Żeby się nie wstydziły swoich, często wyśmiewanych przez rodziców planów, żeby szły w ślad za swoim za marzeniem.
A rodzicom?
Żeby rodzice nie traktowali dzieci, tak do końca, jak swoją własność, żeby pamiętali, że to są autonomiczne byty, stworzenia... Że one dzięki rodzicom żyją ale są stworzone, by mieć własną drogę w życiu.
Dziękuję serdecznie za rozmowę.
Zapraszamy na spotkanie z Michałem Żebrowskim i Małym Księciem do Empiku w Warszawie 30 maja 2009 r.
Fundacja Centrum Promocji Miast
Adres:
| Kontakt:
|
|
Co prawda wakacje tuż tuż, ale wielu rodziców już dziś z niepokojem oczekuje wrześniowego debiutu swoich dzieci w szkolnych ławach. Zapraszamy do udziału w konkursie Miasta Dzieci i Wydawnictwa Debit. Nagrodami są tym razem lekkie, humorystyczne historyjki przedstawiają szkolne realia, widziane oczyma rezolutnej małej dziewczynki i jej przyjaciół z Ia.
Radosny Dzień Dziecka to dzień spędzony wspólnie z rodzicami na beztroskiej zabawie! Dlatego do wygrania w naszym konkursie są m.in.: wejściówki do największego w Polsce Rodzinnego Centrum Rozrywki Loopy’s World, gdzie czekają na Was 4000m2 zabawy!
Telewizor, komputer, telefon. Żeby oderwać dzieci od osiągnięć współczesnej techniki, trzeba nie lada zachodu. Najlepszym i niezawodnym sposobem jest… dawanie dobrego przykładu i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Rodzinna gra w klasy, zabawa w berka czy zawody w skokach na skakance mogą stać się ulubioną popołudniową rozrywką.
Wielkanoc czas gotowania, pieczenia, malowania jajek, ozdabiania koszyczków i stołów. Maluchy uwielbiają pomagać w kuchni, ale nie zawsze mamy czas i cierpliwość by wspólnie z nimi pichcić. Czasami ich obecność w kuchni może być kłopotliwa. Gorący piekarnik wymaga uwagi a tu właśnie coś kipi na kuchni. Co w czasie przygotowań do świąt począć z nudzącym się brzdącem?
Psycholog Wojciech Eichelberger
odpowiada na łamach Miasta Dzieci.
zadaj pytanie




RSS wydarzenia cała Polska