Weekend z adrenaliną w Masywie Śnieżnika

weekend-z-adrenalina-w-masywie-snieznika

Na weekend najlepiej wybrać się już w piątek popołudniu. Szkoda tracić sobotniego poranka na dojazd w góry. A dokąd jedziemy?

Do Międzygórza, w Sudetach (Masyw Śnieżnika), a dokładniej w Kotlinie Kłodzkiej. Noclegi zarezerwowaliśmy korzystając ze strony miedzygorze.pl

Na weekend najlepiej wybrać się już w piątek popołudniu. Szkoda tracić poranka na dojazd w góry. A dokąd jedziemy? Do Międzygórza, w Sudetach (Masyw Śnieżnika), a dokładniej w Kotlinie Kłodzkiej. Noclegi zarezerwowaliśmy korzystając ze strony miedzygorze.pl.

Sobota:
Poranek rozpoczynamy od wprawy do centrum miasta i nad Wodospad Wilczki – pięknie zamarza zimą, choć trudno wtedy go z bliska zobaczyć, oblodzone drewniane „schodki” (belki drewniane), budzą wiele emocji… Wokół wodospadu poprowadzono ścieżkę i zbudowano niewielkie tarasy widokowe, całość zabezpieczona barierkami. A nad głowami szumią stare wielkie drzewa. Wodospad ma ok. 20m wysokości, tuż nad nim przerzucono żeliwny mostek.

Z nad wodospadu idziemy w górę do Ogrodu Bajek. W plecakach drugie śniadanie i łakocie. Trasa szeroka, początkowo łagodnie się wznosząca, potem trochę nas zmęczyła. Już myśleliśmy, że pomyliliśmy drogę, albo źle przeczytaliśmy drogowskazy, gdy w końcu naszym strudzonym miejskim nogom i oczom ukazał się niewielki ogród pełen drewnianych postaci z bajek, dobranocek, wieczorynek, seansów kinowych i książek.

Niektóre z rzeźb są leciwe – ogród został założony w okresie międzywojennym przez leśnika i botanika Izydora Kriestena. Szczególnie pięknie prezentuje się latem, gdy wokół bujnie rozkwita roślinność. Jeśli idąc tam spodziewacie się super nowoczesnego ogrodu pełnego atrakcji turystycznych głęboko się zawiedziecie. Wokół tylko i aż drewno, korzenie i las. Sam ogród trochę podniszczony i choć niewielki mieszkańców w nim mnóstwo. Posilamy się i kontemplujemy przyrodę (jak tu musi być pięknie w podczas Złotej Polskiej Jesieni. Obserwujemy tez turystów.

Z Ogrodu wracamy do Międzygórza. Wybraliśmy drogę prowadzącą za niewielki budynek PTTK, opiekuna Ogrodu. Zejście okazało się kamieniste i strome. Uwaga nie zbiegać! Dzieciaki zachwycone, rodzice lekko przestraszeni. A co będzie, jak nogi połamią? Nic się nikomu nie stało, a wędrowało za nami i przed nami sporo osób. Znalazły się też takie, które wspinały się pod górę.

Do Międzygórza wróciliśmy zmęczeni, z bolącymi nogami i spora satysfakcją. Na dziś wystarczy. Wieczorem miła kolacja w jednej z licznych tu restauracji.

Niedziela:
Wsiadamy w samochód (już spakowani do powrotu do domu) i jedziemy na Czarną Górę. Dzieci nie chcą się już wspinać. Postanowiliśmy podziwiać widoki z wyciągu krzesełkowego. Z Międzygórza jedziemy do Domaszkowa, tam skręt w prawo i jedziemy w kierunku Bystrzycy Kłodzkiej. Widoki zapierają dech w piersiach. Kotlina Kłodzka to cudowna kraina. Nie wjeżdżając do Bystrzycy odbijamy na Idzików. Drogi są wąskie, kręte i pną się w górę. Wioski ciche i urokliwe. A wjazd na przełęcz Puchaczówka i zjazd pod Garną Górę chyba zostanie nam na zawsze w pamięci. I tu podobno kiedyś ścigali się kierowcy rajdowi i to w zimę! Dla spragnionych adrenaliny miejskich kierowców droga warta polecenia. Na Puchaczówce zatrzymujemy się na trochę. Dzieciaki biegają niczym młodzi zdobywcy. Stromo i pięknie. Rozpoznanie terenu wykonane. Widoki obfotografowane.

Na szczyt czarnej Góry wjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym. Trochę wiało i trzęsło na przęsłach. Wysoko. Czasami nasze nogi dyndały 30 m nad ziemią. Dzieciaki wykazały się nie lada odwagą. Bały się (my zresztą trochę też) wsiąść i zsiąść z tego urządzenia, ale nie wycofały się. Na szczycie okazało się że to jeszcze nie szczyt właściwy i trochę pomaszerowaliśmy w górę wśród krzaków borówek. Uprzejmi turyści z minami niewiniątek ostrzegali nas przez żmijami, których podobno wiele się ostatnio pokazuje w Masywie Śnieżnika. Na szczęście żadnej nie spotkaliśmy, ale podobno są, bo były (i są) wiele lat pod ochroną i udało im się odnowić populację. Kolejnym szczytem szczytu Czarnej Góry jest drewniana wieżyczka widokowa. Warto mieć lornetkę. Widoki na całą Kotlinę Kłodzką. Starym naszym zwyczajem leniwy piknik. Nigdzie nam się nie spieszy.

Wracamy. Zjeżdżamy wyciągiem w dół. Widoki po raz kolejny pozują nam do zdjęć. Niektórzy wytrawni turyści postanowili zejść ze szczytu na piechotę szlakiem. My z dziećmi nie ryzykujemy jęków i steków, postanowiliśmy potraktować zdobywanie szczytów relaksowo.

Wracamy do domu zajeżdżając na kolację do Stronia Śląskiego.
Wszelkie informacje o Czarnej Górze znajdziecie na stronie www.czarnagora.pl.
Jeśli chcecie zobaczyć jaka pogoda panuje w okolicach wejdźcie na stronę miasta Stornie Śląskie – jest tam kamerka przekazująca zdjęcia centrum miasteczka www.stronie.pl.

 

 

Zapisz się na cotygodniowy newsletter z wydarzeniami w Twoim mieście i odbierz eBook za darmo!

wybierz eBook dla siebie

Zobacz także