☰ menu

Blaze i megamaszyny – Zeg bohaterem

Blaze i megamaszyny
Blaze i A.J. bawili się ze swoim kumplem Zegiem w „demolkę”  – ulubioną grę ciężarówki – dinozaura.
– Ale zabawa! – pokrzykiwał Zeg. – Łubudu!
– Niezła demolka, Zeg – zaśmiał się Blaze.
Blaze, A.J. I Zeg dotarli do toru, na którym piętrzyły się skały, wprost idealne do rozbijania.
– Co my tu mamy? – krzyknął wesoło A.J. na widok ogromnego stosu kamieni. ŁUP! Przyjaciele rozpędzili się i grzmotnęli, a skały rozprysnęły się na wszystkie strony. Nagle Zeg spostrzegł wielki żółty kamień, ozdobiony fioletowymi plamkami.
– Zeg nigdy nie widział takiej skały! – oznajmiła ciężarówka – dinozaur. – Zeg zaraz ją łupnie!
– Zeg, stój! – krzyknął Blaze, wpadając pomiędzy skałę, a megamaszynę.
Cała trójka przyjrzała się dziwnemu kamieniowi.
– To nie jest skała, którą mógłbyś grzmotnąć – zamyślił się Blaze. – To jest… Jajo!
– Ale to musi być jajo dinozaura! – oświadczył A.J.
– Powinno leżeć w gnieździe – dodał Blaze. – Chyba się zgubiło!
– Aby odszukać gniazdo, użyję mojego muktiprojektora – powiedział A.J. i zaczął przeczesywać wzrokiem las.
– Otrzymałem sygnał, że gniazdo jest daleko stąd… – A.J. instensywnie wpatrywał się w dal.
– Jest! Znalazłem! Już wiem, na którym drzewie się znajduje!
Chwilę później A.J. dostrzegł zdezorientowanego dinozaura latającego dookoła gniazda.
– Tam fruwa maszynodaktyl – zdziwił się A.J. – To chyba mamusia!
– Och, biedne jajo – westchnął smutno Zeg.
– Nie martw się, Zeg – chłopiec pocieszył megamaszynę. – Przecież możemy odwieźć jajo do gniazda!

Blaze i Zeg popędzili przez las. Jednak wkrótce na ich drodze wyrosła przeszkoda – ich ścieżkę zablokował gigantyczny orzech kokosowy.
– A niech to krzywy kołpak! – krzyknął zaskoczony Blaze. – Jest tak wielki, że nie da się go objechać!
Zeg kilka razy grzmotnął w orzech, ale ten ani drgnął.
– Kokos jest zbyt wielki! – oznajmił zaskoczony Zeg.
– Zeg nie ma wystarczająco dużo siły, aby zmiażdżyć tak dużą przeszkodę – zamyślił się A.J.
– Chyba mam coś, co może się przydać – ucieszył się Blaze. – To jest KLIN.
– A co to jest klin? – zaciekawił się Zeg.
– Klin to takie proste narzędzie które pomaga rozdzielać lub rozbijać bez wysiłku różne przedmioty – wyjaśnił Blaze. – Jednym słowem, wystarczy pchnąć klin w orzech.
Tak też zrobił Zeg. – Zeg używa KLINA!
ŁUP!
Orzech pękł na pół. Droga była wolna! Blaze, A.J. i Zeg ruszyli, mieli przed sobą jeszcze długą jazdę.

Tymczasem Crusher i Pickle grali w zbijaka. Pickle rzucił piłką w Crushera, ale niestety chybił.
– I co zrobiłeś?! Nie mogę teraz znaleźć mojej piłki! – burknął Crusher.
Nagle Crusher dostrzegł Blaze’a i Zega.
– To oni ją zabrali! – zezłościła się megamaszyna.
– To chyba nie jest twoja piłka – próbował uspokoić kumpla Pickle. – Ma zbyt jajowaty kształt!
Ale Crusher nie słuchał, tylko obserwował Zega trzymającego jajo. Wreszcie ze złością ryknął:
– Oddaj moją piłkę! – i spróbował pochwycić jajo.
Niestety, zamiast złapać, wyrzucił je w powietrze. Jajo wylądowało wysoko, na krawędzi urwiska.
– O nie! Moja piłka jest tutaj! – jęknął Crusher. – Jak mogłem się tak pomylić?! Ktoś musi uratować to jajo!
– Biedactwo! – krzyknął Zeg. Rozejrzał się i dostrzegł kręta ścieżkę prowadzącą do jaja. Natychmiast nią ruszył.
Nagle ze szczytu góry zaczął staczać się ogromny kamień.
– Zeg, uważaj! – zawołał Blaze.
Zeg na pełnym gazie zjechał w dół. W ostatniej chwili umknął przed głazem, który odciął im drogą.
– Ten kamień jest zbyt wielki – stwierdził Zeg.
– Nie martw się – próbował go pocieszyć Blaze. – Zaraz wymyślimy rozwiązanie. – Musimy przemienić Blaze’a w maszynę z WIELKIM KLINEM.
– W ogromny młot hydrauliczny! – główkował A.J.
Aby stać się koparką z młotem hydraulicznym, megamaszyna potrzebowała kilku części.
– Po pierwsze, potrzebuję KLINA… – zaczął wyliczać Blaze.
– Muszę też mieć tłok, który będzie poruszał klinem w górę i w dół…
– I wysięgnik – tak silny, by poruszać młotem.
MŁOT HYDRAULICZNY gotowy do akcji!
– O TAK! – krzyknął Blaze. – Jestem megamaszyną-młotem hydraulicznym!
– Ruszaj i rozwal parę głazów! – dodał podekscytowany A.J.

Przyjaciele ruszyli pod górę. Jako pierwszy jechał Blaze. Nagle zaczął staczać się na niego ogromny głaz, ale Blaze w mgnieniu oka rozłupał go na kawałki młotem hydraulicznym. Megamaszyna roztrzaskiwała spadające skały, aż wreszcie cała trójka dotarła na szczyt góry.
– Cześć, jajo – powiedział wzruszony Zeg.
– Zwieźmy je bezpiecznie na dół – zarządził Blaze.

Gdy przyjaciele dotarli na dół, niespodziewanie znaleźli gniazdo! Zeg delikatnie włożył jajo do środka.
– Widzisz? Wróciłeś do domu – szepnął. – Zeg będzie tęsknił za tobą.
– Chwileczkę, Zeg – odezwał się Blaze. – Skorupka pęka!
Rzeczywiście coś chrupnęło i z jaja wyskoczył maleńki maszynodaktylek. Nagle rozległ się głośny skrzek. To mama maszynodaktyla wróciła do gniazda.

Blaze i megamaszyny mama
– Zeg! Świetnie się spisałeś! Dzięki tobie maszynodaktylek wrócił do domu! – pochwalił przyjaciela Blaze.
– Zegowi by się to nie udało, gdyby nie przyjaciele – skromnie odpowiedział Zeg.
Mały maszynodaktyl przytaknął.
MEGAMASZYNY NAPRZÓD!

Więcej fantastycznych historii o samochodach znajdziesz w książeczkach dostępnych w sklepie ksiazeczkibajeczki.pl

Exit mobile version