Dla rodziców ciężko było słuchać tego wszystkiego, rozmowa toczyła się o życiu ich córeczki. Gdy już trochę ochłonęli, mama innego dziecka z wadą serca podpowiedziała im, żeby skonsultowali przypadek Martynki z prof. Malcem, że może jest inne rozwiązanie.
Gdy przyłożysz dłoń do serduszka Martynki, wydaje się, jakby biło dwa razy szybciej niż u innych ludzi. Wali jak szalone, jakby było po długim biegu. A Martynka o bieganiu może zapomnieć, to dla niej niebezpieczne. Tak jak o zabawach z braćmi, a ostatnio nawet o zwykłym spacerze. Kilka kroków po domu – tyle musi jej wystarczyć. I chociaż nóżki ma zdrowe i mogłaby biegać, jak inne dzieci, serduszko ma zbyt chore.
Martynka niedawno skończyła 3 latka. Poważną wadę serca wykryto w drugim dniu jej życia. Serduszko nie biło prawidłowo. Zdiagnozowano tetralogię Fallota, atrezję zastawki płucnej i naczynia krążenia odaortalnego. – Lekarze początkowo nie dawali zbyt dużych szans na wyleczenie wady.- wspomina mama dziewczynki. – Widok takiej kruszyny podłączanej do tych wszystkich urządzeń był wstrząsający. Po kilku tygodniach, odstawiono leki, i pozwolono nam zabrać córeczkę do domu, gdzie czekali na nią dwaj starsi bracia. Nie zdawali oni sobie sprawy, jak bardzo chora jest ich siostra, jednak bardzo cieszyli się, że ją mają.
Tylko jeden raz otworzymy serduszko Martynki – to będzie dla niej bezpieczniejsze, jest mniejsze ryzyko powikłań – usłyszeli rodzice. – Plan przedstawiony przez Pana profesora był dla nas czymś niesamowitym. Zakłada dwa etapy operacji, ale nie kilka, tylko jedno otwarcie klatki piersiowej. – mówią rodzice dziewczynki. Szybko otrzymali kwalifikację Martynki do pierwszego etapu, czyli wstawienia stentu, który miał rozszerzyć żyłę. Zaczęli zbierać pieniądze jesienią 2013 roku, żeby zdążyć na termin wyznaczony na koniec roku. Nie zdążyli.
Okazało się, że bez ludzi dobrej woli, nie uda się pojechać na operację. To dla Martynki jedyna szansa, żeby mogła żyć z poważną wadą serca.
Będziemy walczyć o pieniądze na operację, bo nie ma nic cenniejszego, niż życie i zdrowie dziecka. My jako rodzice boleśnie to odczuwamy. I chociaż nie jest łatwo prosić o pieniądze, zwracamy się o najmniejszą nawet pomoc, bo te pieniądze pozwolą uratować naszą córeczkę, naszą małą Martynkę, największy skarb. Martynka miała mieć operację w grudniu 2013, niestety zabrakło pieniędzy… Teraz musimy uzbierać pieniądze na czas. Ile go mamy? Tego nie wiadomo.
Termin operacji Martynki został wyznaczony na 23 października 2014 roku.
"Zwracamy się do Państwa o wsparcie, prosimy chodź by o symboliczne wpłaty 5zł, 10zł, 50zł… każda złotówka jest dla na bardzo ważna, bo przybliża na o krok do operacji. Zegar tyka nieubłaganie, proszę pomóżcie nam wysłać córeczkę na operację. Dla wszystkich chętnych, którzy zechcą nas wspomóc wpłatę mogą dokonać na Siepomaga : http://www.siepomaga.pl/f/corinfantis/c/1224 lub do Fundacji Cor Infantis ul. Nałęczowska 24, 20-701 Lublin Nr konta: 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem Martyna Filipiak. Za wsparcie będziemy niezmiernie wdzięczni. Rodzice.”
