☰ menu

Pierwsze kieszonkowe – kiedy zacząć i jakie zasady ustalić?

Pierwsze kieszonkowe – kiedy zacząć i jakie zasady ustalić?
📖 Czyta się średnio w 8 min. 🕑
Pierwsze własne pieniądze są dla dziecka czymś więcej niż możliwością kupienia sobie gumy, naklejek czy kolejnego drobiazgu. Nagle trzeba zdecydować: wydać wszystko od razu, odłożyć na coś większego, a może po kilku dniach odkryć, że pieniądze się skończyły i do następnego kieszonkowego trzeba poczekać.

I właśnie dlatego kieszonkowe może być bardzo prostym sposobem nauki gospodarowania pieniędzmi. Nie wymaga specjalnych lekcji o finansach ani skomplikowanych systemów nagród. Wystarczy niewielka kwota, kilka jasnych zasad i zgoda rodzica na to, że dziecko czasem podejmie decyzję, której dorosły sam nigdy by nie podjął.

Kiedy zacząć dawać dziecku kieszonkowe?

Nie istnieje jeden właściwy wiek. Dobrym momentem może być chwila, gdy dziecko zaczyna rozumieć, że za określoną kwotę można coś kupić, potrafi dokonywać prostych wyborów i interesuje się tym, ile rzeczy kosztują.

U jednego dziecka będzie to początek szkoły podstawowej, u innego trochę później. Na początku nie chodzi o prowadzenie własnego budżetu w dorosłym znaczeniu tego słowa. Kilkulatek może po prostu uczyć się, że jeśli ma 10 zł i wyda je w poniedziałek, tych samych 10 zł nie będzie już miał w środę.

Wraz z wiekiem można zwiększać zarówno kwotę, jak i zakres wydatków, za które dziecko zaczyna odpowiadać samodzielnie.

Ile kieszonkowego dawać?

Nie ma uniwersalnej stawki odpowiedniej dla każdego dziecka. Kwota powinna przede wszystkim pasować do możliwości rodziny oraz do tego, na co kieszonkowe ma być przeznaczone.

Jeśli siedmiolatek dostaje pieniądze wyłącznie na własne drobne zachcianki, potrzebuje zupełnie innej kwoty niż czternastolatek, który z własnego budżetu płaci również za wyjście z kolegami, kino czy część swoich zakupów.

Warto więc najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: za co od tej chwili płaci dziecko, a za co nadal płacą rodzice? Dzięki temu łatwiej ustalić rozsądną kwotę i uniknąć późniejszych sporów.

Dobrze również pamiętać, że wysokość kieszonkowego nie musi być porównywana z tym, ile dostają koledzy. Każda rodzina ma inny budżet i inne zasady.

Co tydzień czy raz w miesiącu?

Dla młodszego dziecka tydzień jest zwykle łatwiejszy do ogarnięcia niż cały miesiąc. Jeśli wyda wszystko pierwszego dnia, na kolejną okazję do spróbowania musi poczekać kilka dni, a nie cztery tygodnie.

Starsze dziecko może stopniowo przechodzić na kieszonkowe miesięczne. Wtedy pojawia się zupełnie nowe zadanie: pieniądze trzeba rozłożyć w czasie. Jeżeli nastolatek wyda połowę budżetu podczas pierwszego weekendu, będzie musiał uwzględnić to w planach na pozostałą część miesiąca.

Najważniejsza jest regularność. Jeżeli kieszonkowe raz wynosi 30 zł, innym razem 50 zł, a czasem rodzic zapomina o nim przez trzy tygodnie, trudno na jego podstawie nauczyć się planowania.

Własne pieniądze zmieniają sposób patrzenia na zakupy

Bardzo dobrze pokazuje to zasłyszana kiedyś w sklepie rozmowa mamy z około 8-letnią córką. Dziewczynka zobaczyła zabawkowego konika i natychmiast poprosiła:

– Mamo, mamo, kup mi tego konika!
– Przecież masz swoje pieniądze. Kup sobie.
– Eee… a po co mi taki konik?

I właściwie w tych trzech zdaniach mieści się spora część sensu kieszonkowego. Dopóki za kolejną rzecz płaci rodzic, pytanie brzmi przede wszystkim: „Czy mama mi ją kupi?”. Kiedy trzeba wyciągnąć własne pieniądze, pojawia się drugie: „Czy ja naprawdę chcę wydać je właśnie na to?”.

Cena przestaje być abstrakcyjną liczbą na metce. Zaczyna oznaczać wybór: jeśli wydam 20 zł tutaj, nie będę miał tych 20 zł na coś innego.

Rodzic nie musi przy tym przekonywać: „To jest bez sensu”, „Masz już pięć takich rzeczy” czy „Za dwa dni o tym zapomnisz”. Można pozostawić decyzję dziecku. Czasem kupi. Czasem po chwili dojdzie do wniosku, że jednak woli zachować pieniądze.

Co zrobić, gdy dziecko wyda wszystko pierwszego dnia?

Najprostsza odpowiedź brzmi: pozwolić mu przez jakiś czas nie mieć pieniędzy.

To może być trudniejsze dla rodzica niż dla dziecka. Jeśli we wtorek całe kieszonkowe zostało wydane na rzecz, która już w środę przestała być interesująca, pojawia się pokusa, żeby dołożyć kilka złotych na coś kolejnego. W ten sposób znika jednak jedna z najważniejszych lekcji związanych z własnym budżetem.

Jeśli podstawowe potrzeby dziecka są zapewnione przez rodziców, brak pieniędzy na kolejną zachciankę nie jest katastrofą. Można spokojnie powiedzieć: „Następne kieszonkowe dostaniesz w sobotę”.

Po kilku takich doświadczeniach dziecko może samo zacząć odkładać część pieniędzy albo dłużej zastanawiać się przed zakupem. Nie dlatego, że rodzic wygłosił wykład o oszczędzaniu, lecz dlatego, że zobaczyło konsekwencje własnej decyzji.

Czy rodzic powinien kontrolować, na co dziecko wydaje pieniądze?

Jeśli kieszonkowe ma być rzeczywiście pieniędzmi dziecka, powinno ono mieć pewną swobodę w decydowaniu o wydatkach. W przeciwnym razie łatwo stworzyć sytuację, w której dziecko teoretycznie ma własne pieniądze, ale każdy zakup musi zostać zatwierdzony przez rodzica.

Oczywiście swoboda nie oznacza braku jakichkolwiek granic. Rodzice nadal mogą ustalić, czego dziecko nie może kupować ze względu na wiek, bezpieczeństwo czy rodzinne zasady. W pozostałych sprawach warto jednak zostawić miejsce również na nietrafione zakupy.

Dla dorosłego plastikowy gadżet może być kompletną stratą pieniędzy. Dla dziecka możliwość samodzielnego zdecydowania, że właśnie na niego chce przeznaczyć swoje 15 zł, jest częścią nauki. Być może po godzinie uzna, że zakup był bez sensu. To również cenna informacja na przyszłość.

Czy płacić dziecku za obowiązki domowe?

To jedna z decyzji, którą każda rodzina może rozwiązać po swojemu, ale warto wcześniej zastanowić się, co właściwie chcemy osiągnąć.

Ścielenie własnego łóżka, odkładanie naczyń, sprzątanie pokoju czy pomoc przy codziennych obowiązkach są częścią wspólnego życia. Jeśli każda taka czynność ma swoją cenę, może szybko pojawić się pytanie: „A ile dostanę za wyniesienie śmieci?”.

Można więc oddzielić zwykłe obowiązki domowe od dodatkowych prac wykonywanych okazjonalnie. Starsze dziecko może na przykład dostać dodatkowe pieniądze za umycie samochodu, pomoc przy większych pracach w ogrodzie czy wykonanie zadania, za które rodzina normalnie musiałaby komuś zapłacić. Ważne, aby zasady były jasne i nie zmieniały się w zależności od humoru rodzica.

Czy zabierać kieszonkowe za złe zachowanie?

Jeżeli kieszonkowe ma uczyć zarządzania pieniędzmi, dobrze zachować jego regularność. Odbieranie go za bałagan w pokoju, kłótnię z rodzeństwem czy złą ocenę zaczyna zamieniać je w system nagród i kar.

Dziecko przestaje wtedy uczyć się planowania własnego budżetu, ponieważ nigdy nie wie, czy ustalona kwota rzeczywiście do niego trafi.

Konsekwencje niewłaściwego zachowania można ustalać osobno. Kieszonkowe może pozostać przewidywalnym elementem rodzinnych zasad finansowych.

Oszczędzania najlepiej uczy konkretny cel

Samo polecenie „odkładaj pieniądze” dla dziecka może być dość abstrakcyjne. Znacznie łatwiej oszczędzać na coś, czego naprawdę się chce.

Jeśli upragniona rzecz kosztuje 100 zł, a dziecko dostaje 20 zł tygodniowo, można wspólnie policzyć, ile czasu zajmie zebranie potrzebnej kwoty. Nie trzeba przy tym wymagać odkładania całego kieszonkowego. Dziecko może zdecydować, że część zostawia na bieżące wydatki, a część odkłada.

Przy młodszych dzieciach dobrze sprawdza się zwykła przezroczysta skarbonka lub kilka pojemników. Rosnąca sterta monet jest znacznie bardziej konkretna niż liczba widoczna na ekranie.

Gotówka, karta czy konto dla dziecka?

Młodszym dzieciom gotówka często ułatwia zrozumienie, że pieniądze są ograniczone. Pięć monet można zobaczyć, policzyć, wydać i fizycznie zauważyć, że zostały dwie.

Starsze dzieci mogą stopniowo korzystać z konta i karty. Wtedy warto wspólnie przejrzeć historię wydatków i pokazać, jak sprawdzać saldo. To również dobry moment na rozmowę o PIN-ie, płatnościach internetowych, zapisanych kartach, subskrypcjach i zakupach w aplikacjach.

Niezależnie od formy dobrze, żeby dziecko wiedziało, ile pieniędzy rzeczywiście ma do dyspozycji.

Pożyczyć dziecku, jeśli zabraknie mu do wymarzonej rzeczy?

To może być kolejna praktyczna lekcja, ale warto uważać, żeby rodzic nie stał się automatem udzielającym nieograniczonych kredytów.

Jeżeli dziecku brakuje niewielkiej kwoty, można umówić się, że zostanie ona odjęta od następnego kieszonkowego. Dzięki temu dziecko zobaczy również drugą stronę pożyczania: rzecz można mieć wcześniej, ale później zostaje mniej pieniędzy na inne wydatki.

Nie powinno to jednak działać za każdym razem, gdy dziecko wydało wszystko i chce kolejnej rzeczy. Czasem możliwość kupienia czegoś dopiero za tydzień jest znacznie lepszą lekcją.

Kieszonkowe daje możliwość popełniania małych błędów

Dorosły może uczyć dziecko pojęć takich jak budżet, oszczędności czy rozsądne zakupy, ale część wiedzy o pieniądzach zdobywa się dopiero wtedy, kiedy naprawdę trzeba nimi dysponować.

Pierwsze finansowe błędy dobrze popełniać wtedy, gdy ich konsekwencją jest brak pieniędzy na kolejny drobiazg albo konieczność poczekania tydzień dłużej na zabawkę. Kilkanaście lat później podobna decyzja może dotyczyć znacznie większych kwot.

Kieszonkowe daje dziecku bezpieczną przestrzeń do ćwiczenia: może oszczędzić, wydać, zmienić zdanie, kupić coś zupełnie niepotrzebnego i następnym razem zdecydować inaczej. Rolą rodzica nie musi być pilnowanie każdej złotówki. Znacznie ważniejsze jest stworzenie prostych, przewidywalnych zasad i pozostawienie dziecku miejsca na własne decyzje.

 

Exit mobile version