☰ menu

Halloween z małym dzieckiem – jak oswoić strachy i urządzić niezwykły wieczór?

Halloween z małym dzieckiem – jak oswoić strachy i urządzić niezwykły wieczór?
📖 Czyta się średnio w 8 min. 🕑
Halloween dla kilkulatka może być czymś fascynującym i jednocześnie trochę niezrozumiałym. Nagle w sklepach pojawiają się czaszki i pająki, w przedszkolu ktoś mówi o duchach, starsze dzieci planują przebrania, a w bajkach bohaterowie chodzą po domach i wołają „cukierek albo psikus”. Dziecko może chcieć uczestniczyć w tej zabawie, choć jednocześnie nie wszystkie jej elementy będą dla niego przyjemne.

W przypadku młodszych dzieci nie trzeba więc zaczynać od wielkiej halloweenowej imprezy. Można potraktować 31 października jako okazję do urządzenia w domu jednego niezwykłego wieczoru, podczas którego trochę się przebieramy, trochę straszymy, ale przede wszystkim pokazujemy dziecku, że te wszystkie duchy, potwory i szkielety należą do świata zabawy.

Jak wytłumaczyć dziecku, czym jest Halloween?

Kilkulatkowi wystarczy bardzo proste wyjaśnienie. Tego dnia ludzie dla zabawy przebierają się za czarownice, duchy, potwory i inne postacie. Dekorują domy dyniami, a w niektórych miejscach dzieci chodzą od domu do domu i dostają słodycze. Można od razu zaznaczyć, że straszne postacie są przebraniami i dekoracjami.

Jeżeli dziecko zobaczy starszego kolegę z zakrwawioną twarzą, można pokazać mu, jak działa przebranie: „Zobacz, to jest namalowane. Pod spodem jest normalna buzia”. Jeśli samo chce zostać duchem, prześcieradło z otworami na oczy błyskawicznie pokazuje całą zasadę – przed chwilą był tu Franek, teraz jest „duch”, a po zdjęciu materiału znowu mamy Franka.

Z młodszym dzieckiem można wręcz rozebrać strach na części. Obejrzeć maskę z obu stron. Założyć ją mamie, potem misiowi, a później położyć na stole. Zrobić papierowego pająka i pokazać, że jego nogi powstały z pasków papieru. Zapalić lampkę w dyni, a później zdjąć pokrywkę i zobaczyć, co jest w środku. To, co dziecko samo zrobiło i przed chwilą trzymało w rękach, zwykle staje się mniej tajemnicze.

Zróbmy potwory, które są bardziej śmieszne niż straszne

Zamiast realistycznych ran, odciętych dłoni i przerażających masek można stworzyć własny domowy świat potworów. Duch może mieć różowe policzki, wampir ogromne papierowe zęby, a pająk osiem nóg w różnych kolorach. Dziecko może wymyślić potworowi imię i zdecydować, czego ten potwór sam się boi.

Można narysować najśmieszniejszego potwora świata, stworzyć stworka z rolki po papierze, zrobić duszki z chusteczek albo wycinać nietoperze. Dobrym pomysłem jest również wspólne rysowanie potwora: jedna osoba rysuje głowę, druga oczy, kolejna nogi. Im bardziej absurdalny efekt, tym lepiej.

Można też odwrócić role. To dziecko zostaje potworem, a rodzic ma się go teatralnie przestraszyć. Potem rodzic zakłada śmieszne uszy, kapelusz albo prześcieradło, dziecko krzyczy „Aaaa!”, po czym można zamienić się rolami. Strach staje się wtedy elementem zabawy, podobnie jak podczas dobrze znanego dzieciom „zaraz cię złapię”.

Nocny namiot w salonie

Mały namiot, tipi albo baza zbudowana z krzeseł i koców może na jeden wieczór stanąć w salonie. Do środka wystarczy włożyć poduszki, koce i bezpieczne lampki. Można tam zjeść popcorn, przeczytać niezbyt straszną książkę, opowiadać śmieszne historie o duchach albo obejrzeć halloweenową bajkę.

Kiedy zrobi się ciemno, namiot może stać się bazą nocnej wyprawy. Dziecko dostaje latarkę i wyrusza na poszukiwanie kilku papierowych duszków albo innych halloweenowych niespodzianek ukrytych wcześniej w mieszkaniu. Po każdym znalezisku może wracać do oświetlonej bazy. Własny salon oglądany po ciemku z poziomu podłogi i w świetle latarki potrafi wyglądać dla kilkulatka zupełnie inaczej niż na co dzień.

Latarki dają mnóstwo możliwości

Halloween przypada w idealnym momencie roku do zabaw, których latem trudno byłoby urządzić przed snem, bo na dworze długo jest jasno. Z młodszymi dziećmi można wykorzystać sam fakt, że wieczorem szybko robi się ciemno.

Poza poszukiwaniem duchów można zrobić teatr cieni na ścianie. Zwykłe dłonie zamieniają się w zwierzęta i potwory, a papierowe kształty przyklejone do patyczków pozwalają stworzyć całą historię. Można również ukryć w pokoju fluorescencyjne gwiazdki albo halloweenowe obrazki i szukać ich z latarką.

Jeżeli mamy ogród, można zrobić krótką wyprawę po ciemku. Latarka, kalosze i kilka ukrytych wcześniej niespodzianek wystarczą. Nie trzeba wybierać się nocą do lasu – dla małego dziecka nawet dobrze znany ogród po zmroku może stać się miejscem prawdziwej wyprawy.

Domowe „cukierek albo psikus”

Nie wszędzie w Polsce dzieci chodzą po domach, a przy kilkulatku wcale nie trzeba od tego zaczynać. Pierwsze „cukierek albo psikus” można urządzić nawet we własnym mieszkaniu.

Dorośli albo starsze rodzeństwo mogą schować się za drzwiami różnych pomieszczeń. Dziecko chodzi z małym koszyczkiem, puka i za każdym razem spotyka inną postać. Wystarczy zmieniać kapelusz, okulary, pelerynę czy głos. Za jednymi drzwiami można dostać drobny smakołyk, za innymi trzeba zrobić śmieszną minę, zatańczyć jak potwór albo zamiauczeć jak czarny kot.

Jeśli dzieci chodzą po domach na osiedlu, dobrze wcześniej sprawdzić, czy sąsiedzi uczestniczą w zabawie. Halloween nie wszędzie jest obchodzone i nie każdy będzie przygotowany na wizytę przebranych dzieci. Na niektórych osiedlach rodziny umawiają się wcześniej albo oznaczają dekoracją drzwi mieszkań, do których można zapukać.

Halloweenowe poszukiwanie skarbów

Zamiast wręczać dziecku miskę słodyczy, można schować kilka drobnych niespodzianek w mieszkaniu i przygotować prostą trasę. Dla dzieci, które jeszcze nie czytają, wskazówki mogą być obrazkowe: rysunek buta prowadzi do przedpokoju, poduszki – do kanapy, a szczoteczki – do łazienki.

Można również stworzyć mapę mieszkania albo zostawiać po drodze papierowe ślady potwora. Na końcu nie musi czekać ogromna torba słodyczy. Kilka cukierków, halloweenowe naklejki czy mała niespodzianka w zupełności wystarczą, bo najważniejszą częścią zabawy jest samo szukanie.

Halloweenowe eksperymenty w kuchni

Jedzenie także może stać się częścią zabawy. Nie trzeba tworzyć realistycznych „palców” czy innych potraw, które młodsze dziecko mogą bardziej obrzydzić niż rozbawić. Wystarczy zmienić zwyczajne produkty w halloweenowe postacie.

Z banana można zrobić ducha, z mandarynki małą dynię, z kanapki potwora z oczami, a na naleśniku ułożyć pajęczynę. Dziecko może tworzyć twarze na babeczkach, dekorować pizzę albo wymyślać nazwy zwyczajnym potrawom. Zielony koktajl może zostać napojem czarownicy, a zwykły popcorn – chrupkami dla duchów.

Dobrym pomysłem jest też pieczenie ciastek z foremkami w kształcie kotów, nietoperzy, dyń czy duchów. Przygotowania stają się wtedy częścią halloweenowego wieczoru, zamiast kolejnym zadaniem, które dorosły musi wykonać wcześniej sam.

Proste zabawy halloweenowe dla młodszych dzieci

Nie trzeba kupować specjalnych zestawów ani przygotowywać programu na cały wieczór. Wystarczy wybrać kilka prostych zabaw:

  • karmienie potwora – w dużym kartonie wycinamy paszczę i rzucamy do niej miękkimi piłeczkami,
  • taniec potworów – dzieci tańczą przy muzyce, a po jej zatrzymaniu zastygają w najdziwniejszej pozie,
  • mumifikowanie rodzica – dzieci próbują owinąć dorosłego papierem toaletowym,
  • polowanie na duchy – po ciemku szukamy papierowych duszków z latarką,
  • potworne kalambury – pokazujemy kota, pająka, ducha, nietoperza czy czarownicę,
  • wyścig pająków – lekkie papierowe pająki przesuwamy po stole, dmuchając przez słomkę,
  • co jest w pudełku czarownicy? – dziecko bez patrzenia dotyka ukrytych w pudełku zwyczajnych przedmiotów i próbuje odgadnąć, co trzyma w ręku,
  • stwórz własnego potwora – losujemy liczbę oczu, nóg, uszu i zębów, a następnie rysujemy powstałego stworka.

Nie ma potrzeby wykorzystywać wszystkich pomysłów jednego wieczoru. Przy kilkulatkach jedna zabawa, która naprawdę je wciągnie, może zająć pół godziny i wygrać z całym przygotowanym przez rodziców programem.

Halloweenowy film lub bajka dopasowane do wieku dziecka

Wieczór można zakończyć bajką z halloweenowym odcinkiem albo niezbyt strasznym filmem. Halloween nie musi być okazją do pierwszego spotkania z prawdziwym horrorem.

Warto uważać także na pozornie dziecięce treści. Animacja może wyglądać niewinnie na miniaturze, a zawierać sceny, które dla trzylatka czy czterolatka będą zdecydowanie zbyt mocne. Jeśli nie znamy filmu lub odcinka, dobrze wcześniej sprawdzić jego kategorię wiekową i opis.

Jeśli dziecko podczas oglądania mówi, że coś jest dla niego za straszne, można film wyłączyć albo przewinąć daną scenę. Nie ma potrzeby przekonywać go, że „przecież to tylko bajka”. Halloween nie jest sprawdzianem odwagi.

Co zrobić, kiedy dziecko naprawdę się przestraszy?

Nie każda dekoracja, która dorosłemu wydaje się tandetna lub zabawna, będzie tak samo odebrana przez czterolatka. Realistyczna maska, poruszający się szkielet w sklepie czy starsze dziecko w bardzo mocnym przebraniu mogą rzeczywiście przestraszyć malucha.

W takiej sytuacji można spokojnie pokazać, z czym ma do czynienia, jeśli dziecko chce podejść bliżej. Obejrzeć maskę z tyłu, zobaczyć mechanizm poruszającej się dekoracji albo pokazać zdjęcie kolegi już bez charakteryzacji. Nie trzeba jednak prowadzić dziecka pod wielkiego wyjącego potwora tylko po to, żeby udowodniło, że się go nie boi.

Dla młodszych dzieci można po prostu wybrać łagodniejszą wersję Halloween: dynie, czarne koty, zabawne duszki, nietoperze, czarownice i trochę ciemności rozświetlanej latarką. 

Halloween można urządzić po swojemu

Jedna rodzina zaprosi kilkoro dzieci na przebieraną imprezę, inna pójdzie po osiedlu zbierać cukierki, a jeszcze inna rozłoży namiot w salonie, zrobi popcorn i urządzi nocne polowanie na papierowe duchy. Nie istnieje obowiązkowy zestaw halloweenowych atrakcji.

Przy najmłodszych szczególnie dobrze sprawdzają się zabawy pokazujące, jak powstają wszystkie „strachy”. Maska jest kawałkiem plastiku, duch tatą pod prześcieradłem, pająk został wycięty z papieru, a ciemny salon po włączeniu latarki nadal jest tym samym pokojem.

A za kilka lat dziecko prawdopodobnie nie będzie pamiętało, czy dekoracje były idealne ani ile kosztował kostium. Może za to doskonale pamiętać namiot stojący przez jeden wieczór w salonie, świecącą dynię przy drzwiach i nocną wyprawę z latarką po cukierki ukryte za kanapą.

 

Exit mobile version