Dla rodzica ważniejsze od znajomości wszystkich nowych aplikacji jest nauczenie dziecka kilku prostych zasad. Sztuczna inteligencja może być świetnym pomocnikiem w nauce i rozwijaniu zainteresowań, ale trzeba wiedzieć, kiedy jej odpowiedzi sprawdzić, czego jej nie przekazywać i gdzie kończy się pomoc, a zaczyna wykonywanie pracy za dziecko.
AI może brzmieć bardzo pewnie i jednocześnie się mylić
To prawdopodobnie jedna z pierwszych rzeczy, które warto pokazać dziecku. Odpowiedź wygenerowana przez AI często wygląda profesjonalnie: jest uporządkowana, poprawnie napisana i podana bez wahania. Nie oznacza to jednak, że każda zawarta w niej informacja jest prawdziwa.
AI może pomylić datę, nazwisko, wydarzenie, tytuł książki albo podać informację, która brzmi wiarygodnie, choć jest nieprawdziwa. Dla dziecka szczególnie zdradliwe może być właśnie to, że błąd nie zawsze wygląda jak błąd.
Można zrobić prosty eksperyment. Poprosić dziecko, aby zadało AI kilka pytań dotyczących tematu, który dobrze zna – ulubionej książki, gry, zwierzęcia czy miejsca. Potem wspólnie sprawdzić odpowiedzi w innych źródłach. To znacznie lepiej pokazuje ograniczenia narzędzia niż samo powtarzanie: „Nie wierz wszystkiemu, co pisze internet”.
Pomoc w lekcjach nie musi oznaczać robienia zadania za dziecko
AI może świetnie sprawdzić się jako pomoc w nauce. Może jeszcze raz wytłumaczyć ułamki, przygotować kilka przykładów do ćwiczeń, pomóc znaleźć błąd w zdaniu po angielsku albo przepytać dziecko przed sprawdzianem.
Różnica pojawia się w sposobie zadawania pytań. Zamiast: „Napisz mi wypracowanie o Kamieniach na szaniec”, można poprosić: „Zadaj mi pięć pytań, które pomogą mi przygotować plan wypracowania”. Zamiast: „Rozwiąż to zadanie”, lepiej: „Wytłumacz mi, jak je rozwiązać, ale nie podawaj od razu wyniku”.
Jeśli AI przygotuje całą pracę, którą dziecko później tylko przepisze, zadanie zostanie wprawdzie wykonane, ale niewiele z tego zostanie na później. Jeżeli natomiast pomoże zrozumieć coś, z czym uczeń utknął, może być naprawdę użyteczne.
Nie wszystko powinno trafiać do okienka czatu
Dzieci bardzo szybko przyzwyczajają się do wpisywania pytań tak, jakby rozmawiały z kimś znajomym. Dlatego warto od początku ustalić prostą zasadę: do narzędzi AI nie wpisujemy prywatnych informacji tylko dlatego, że wydają się potrzebne do uzyskania lepszej odpowiedzi.
Pełne imię i nazwisko, adres, numer telefonu, nazwa szkoły i klasa, hasła, dokumenty, dane logowania czy informacje dotyczące innych osób nie powinny być bez zastanowienia przekazywane aplikacjom. Podobnie ze zdjęciami. Zanim dziecko wrzuci do narzędzia fotografię swoją, kolegi, nauczyciela czy całej klasy, powinno zastanowić się, czy ma prawo ją tam umieścić i co właściwie stanie się z przesłanym plikiem.
Dobra reguła dla młodszego użytkownika może być bardzo prosta: jeśli nie podałbyś tej informacji obcej osobie, nie wpisuj jej automatycznie do AI.
AI nie powinno podejmować za dziecko ważnych decyzji
„Czy powinienem przestać przyjaźnić się z kolegą?”, „Czy jestem za gruby?”, „Co mi jest?”, „Czy powinienem wziąć ten lek?” – możliwości zadawania pytań są praktycznie nieograniczone, dlatego prędzej czy później dziecko może wyjść poza szkolne zadania.
Warto wcześniej powiedzieć mu, że są sprawy, w których odpowiedź programu nie wystarcza. AI nie zna całej sytuacji dziecka, może nie mieć wszystkich potrzebnych informacji i również może się pomylić. W kwestiach dotyczących zdrowia, bezpieczeństwa czy poważnych problemów potrzebny jest człowiek, któremu można przedstawić całą sytuację.
Dobrze, żeby dziecko wiedziało również, że jeśli jakaś odpowiedź AI je przestraszy, może ją pokazać rodzicowi i wspólnie sprawdzić, czy rzeczywiście jest powód do niepokoju.
Zdjęcie i film nie zawsze pokazują coś, co naprawdę się wydarzyło
To jedna z największych zmian, do których również dorośli dopiero się przyzwyczajają. Dziecko może zobaczyć w internecie zdjęcie znanej osoby w sytuacji, która nigdy się nie wydarzyła, usłyszeć sztucznie wygenerowany głos albo obejrzeć film przedstawiający wydarzenie stworzone komputerowo. Warto pokazać dziecku kilka przykładów i wyjaśnić, że współczesne narzędzia potrafią tworzyć bardzo realistyczne obrazy, nagrania i głosy.
Przy okazji można wyrobić prosty nawyk: zanim coś udostępnimy, sprawdzamy, skąd pochodzi. Szczególnie wtedy, gdy materiał jest szokujący, niezwykły albo wywołuje bardzo silne emocje. Samo „przecież widziałem film” coraz częściej nie wystarcza jako potwierdzenie, że wydarzenie naprawdę miało miejsce.
Warto pokazać dziecku dobre zastosowania AI
Rozmowa o sztucznej inteligencji nie powinna sprowadzać się do listy zakazów. Najłatwiej nauczyć rozsądnego korzystania z nowego narzędzia, używając go czasem razem.
Można poprosić AI o przygotowanie quizu przed sprawdzianem, stworzenie prostych zdań do ćwiczenia angielskich słówek albo wyjaśnienie trudnego pojęcia na przykładzie zrozumiałym np. dla dziesięciolatka. Dziecko zainteresowane kosmosem może zadawać kolejne pytania o planety, a młody programista poprosić o wyjaśnienie, dlaczego jego kod nie działa. Można też wykorzystać AI do burzy mózgów: wymyślić eksperyment na deszczowe popołudnie, temat pracy plastycznej albo pytania do rodzinnego quizu.
W ten sposób dziecko uczy się wykorzystywać AI jako pomoc w zdobywaniu wiedzy, ćwiczeniu i szukaniu pomysłów, zamiast wyłącznie prosić je o gotowe odpowiedzi.
Pięć zasad korzystania z AI, które dziecko może zapamiętać
Nie trzeba robić w domu szkolenia z nowych technologii. Na początek wystarczy pięć prostych zasad:
- AI może się mylić. Ważne informacje sprawdzamy także w innym źródle.
- Nie podajemy prywatnych danych. Zastanawiamy się również przed przesłaniem zdjęcia.
- AI może pomóc w zadaniu, ale nie powinno wykonywać całej pracy.
- Zdjęcie, nagranie głosu czy film, który widzimy w internecie mogą być wygenerowane lub przerobione.
- W ważnych sprawach pytamy człowieka. Szczególnie gdy chodzi o zdrowie, bezpieczeństwo albo coś, co nas niepokoi.
Takie zasady można później rozwijać wraz z wiekiem dziecka i sposobem, w jaki korzysta z internetu.
Rodzic nie musi znać wszystkich nowych narzędzi
Nowe aplikacje pojawiają się szybciej, niż większość dorosłych jest w stanie je śledzić. Za kilka miesięcy dzieci mogą korzystać z narzędzia, którego dziś jeszcze nie znamy. Próba nauczenia się nazw wszystkich programów prawdopodobnie szybko przestanie mieć sens.
Znacznie bardziej przydatne są nawyki, które pozostaną aktualne niezależnie od nazwy aplikacji: sprawdzanie informacji, ochrona prywatności, zastanowienie przed publikacją zdjęcia, rozróżnianie pomocy od wykonania zadania za siebie i zwracanie się do człowieka w ważnych sprawach.
Sztuczna inteligencja będzie dla dzisiejszych dzieci coraz bardziej zwyczajnym elementem internetu i nauki. Dlatego dobrze, jeśli od początku wiedzą, że nawet najbardziej przekonująca odpowiedź na ekranie nie zwalnia z własnego myślenia.
