☰ menu

Dzieciaki świata. Recenzja

Dzieciaki-świata
📖 Czyta się średnio w 4 min. 🕑

Jeśli sięgniesz po tę książkę, dowiesz się na przykład, że liście bambusowe są dodawane do sałatek, ryż jaśminowy jest idealny do deserów, słonie stanowią symbol Tajlandii, co piąte zwierzę na świecie jest chrząszczem, a drzewo kołczanowe może służyć za lodówkę.

Jak chyba każdy rodzic marzę o tym, żeby pokazywać dziecku świat, zabierać w podróże, upamiętniać chwile, kolekcjonować wspomnienia, odkrywać to, co nieznane. Dlatego z niekłamaną ciekawością sięgnęłam po książkę Martyny Wojciechowskiej "Dzieciaki świata"

. Ona również zabiera w podróż, tyle tylko, że nie dosłowną, a oczami wyobraźni. Pozwala zaglądnąć do najbardziej odległych zakątków świata, bez opuszczania domu i noszenia plecaka na plecach. Dla tych, którzy nie mogą faktycznie znaleźć się w takich miejscach lub też są dopiero na etapie marzeń i planowania różnych podróży – to doskonały wstęp, przygotowanie do turystycznej wyprawy lub zwyczajnie – jej książkowy substytut, jedynie namiastka, bo przecież na wyprawę do Azji czy Afryki nie każdy może sobie pozwolić. Ale książka ta może zarazić pasją odkrywania, pokonywania granic, poznawania różnych kultur, którą będziemy rozwijać później, przez całe życie. Pomaga chociaż częściowo zaspakajać podróżniczy głód i ciekawość świata, a także uczy tolerancji, wrażliwości oraz empatii wobec innych.

"Dzieciaki świata" to kilka prawdziwych historii, których narratorami są dzieci z różnych państw i kontynentów. Poznajemy m.in. Zuzu, małego pasterza z afrykańskiego plemienia Himba, Lien z Wietnamu oraz Matinę z Nepalu, Mebratu z Etiopii. Wprowadzają oni czytelnika w krąg zwyczajów, tradycji, języka, problemów i spraw typowych dla swojego kraju. Choć od rówieśników z Polski dzielą ich kilometry, mentalność, obyczaje, sposób życia, różnice społeczne, to jednak dzieci czytające tę książkę z pewnością poczują łączącą ich nić porozumienia i z żywym zainteresowaniem poznają losy bohaterów. Bo przecież wszystkie dzieciaki na świecie tak samo mają marzenia, nadzieje, chwile pełne radości, ale też smutku, wyzwania, z którymi muszą się zmierzyć.

Oprócz walorów edukacyjnych, pozwalających poszerzać horyzonty, ważny jest też aspekt emocjonalny widoczny w tej książce. Poznajemy różne fakty i zagadnienia z rozmaitych dziedzin, na co pozwalają spotykane na każdej stronie ciekawostki, ale wiedza ta przedstawiana jest z perspektywy żywego człowieka, opowiadana dziecięcymi ustami. To świetny sposób, by uzmysłowić czytelnikowi, że kraj to nie tylko daty, liczby, granice, ale konkretni ludzie, którzy też mają swoje sprawy i borykają się z różnymi barierami. Przykładowo, słuchanie o tym, jak wielką wartością jest w Afryce woda i jak bardzo dba się o każdą jej kroplę, może dzieciom Europy otworzyć oczy na temat oszczędzania i pozwolić docenić to, co mają. Podobnie, jak historia chłopca – pucybuta, który mimo młodego wieku musi już pracować, by wesprzeć rodziców. Czy to możliwe, że ktoś nie ma zabawek? Sporej grupie czytelników z pewnością będzie trudno w to uwierzyć. Przecież żyjąc w kulturze konsumpcyjnej nie trzeba używać do zabawy patyków czy sznurków – kolorowe, interaktywne zabawki są na wyciągnięcie ręki. A jednak dzieci z plemienia Himba nie znają takiej strony dzieciństwa.

Uzupełnieniem książki są autentyczne zdjęcia bohaterów i fotorelacje z wypraw autorki. Bez nich trudno byłoby sobie wyobrazić tę opowieść. W końcu każdy mały czytelnik pragnie zobaczyć pustynię, afrykańskie wioski czy tajlandzki, pływający targ, a pędzania czasu.

Zarówno Martyna Wojciechowska, jak i psycholog Dominika Słomińska zapewniają, że wiedza i wspomnienia to jest coś, czego nikt nam nie odbierze, a dziecko przypomina walizkę – ile w nie włożymy, gdy jest otwarte, tyle z niego wyjmiemy, kiedy dorośnie. Jestem przekonana, że warto posłuchać tych podpowiedzi i z pasją pokazywać dzieciom świat. Zachęcam do lektury!

Katarzyna Klimek-Michno

Martyna Wojciechowska
Dzieciaki świata
Premiera: 8 maja 2013r.
Wydawnictwo G+J

Exit mobile version