☰ menu

Co zjesz dzisiaj na kolację?

Kolacja dla dzieci
📖 Czyta się średnio w 2 min. 🕑
A co jest? – zazwyczaj odpowiadają moje córki.
Dobrze pouczona przez poradniki daję nie więcej niż 3 możliwości: kanapki, jajecznica lub owsianka.
A mogę pizzę? – pyta jedna.
Zjadłabym kotlecika – mówi druga.
Ze stoickim spokojem obstaję przy swoich propozycjach.
A to nie jesteśmy jeszcze głodne. Idziemy się bawić.
Ok., mówię…. Przecież nie można nic na siłę, dzieci wiedzą, kiedy są głodne. Zajmuję się czymś innym. Nie mija pięć minut, kiedy słyszę zawodzące:
Mamoooo, jesteśmy głodneee.
Ponawiam propozycję, a w odpowiedzi widzę pusty wzrok. Nic nie pasuje. Wyganiam towarzystwo, mówiąc, że kolacja będzie za 15 minut. Robię tak jak zazwyczaj…na stole lądują różne rzeczy… Każdy może wybrać coś dla siebie. Siadamy, dzieciaki dłubią, nadgryzają i w tempie błyskawicznym odchodzą od stołu…. No cóż… widocznie tyle potrzebowały… może mają taki dzień… Po kąpieli, już w pidżamach nurkują w lodówce z pytaniem:
Co możemy teraz zjeść?
Kiedy mówię, że kolacja była pół godziny temu, dostaję w odpowiedzi rozpaczliwą wyliczankę: jak okropną matką jestem, że głodzę własne dzieci, że tak nie można, że nie usną, że umrą z głodu podczas snu, że poskarżą się babci…

Stoję niezłomna, choć w głowie widzę karcące spojrzenie mojej mamy, która na pewno smażyłaby już rzeczone kotleciki. Widzę opiekę społeczną odbierającą mi dzieci za niedokarmianie dzieci, ale twardo wysyłam je do łóżek. Przynajmniej przez godzinę dręczą mnie wątpliwości. Mijają, gdy rano przy śniadaniu słyszę:
Jak to dobrze mamo, że czasem po prostu stawiasz jedzenie na stole i nie pytasz nas o zdanie. Przecież wiesz, co dla nas dobre. My czasem same nie wiemy, co chcemy, albo nie chce nam się tracić czasu na myślenie😉

Beata Ostrowska

 

Exit mobile version