☰ menu

Bliskość z nastolatkiem? Czas nauczyć się łapać ją w biegu

Bliskość z nastolatkiem? Czas nauczyć się łapać ją w biegu
📖 Czyta się średnio w 10 min. 🕑
Im dziecko jest starsze, tym więcej samodzielności potrzebuje i tym samym inaczej układa się jego relacja z rodzicami. Nastolatek coraz więcej rzeczy chce robić sam, coraz częściej sam decyduje, z kim i jak spędza czas, ma własne zainteresowania, przyjaźnie, poglądy i sprawy, którymi niekoniecznie chce dzielić się z dorosłymi. Rodzina nadal pozostaje ważną częścią jego życia, ale obok niej powstaje coraz większy własny świat – rówieśników, szkoły, internetu, pierwszych poważniejszych wyborów i doświadczeń, w których rodzice nie uczestniczą już tak bezpośrednio.

Ta zmiana może być dla dorosłych trudna do uchwycenia, bo nie następuje jednego dnia. Nastolatek może w jednej sprawie domagać się pełnej samodzielności, a chwilę później potrzebować pomocy rodzica w czymś, z czym jeszcze nie potrafi sobie poradzić. Może nie mieć ochoty na rodzinne wyjście, ale wieczorem przyjść do kuchni i zacząć rozmowę. Może nie chcieć odpowiadać na serię pytań o szkołę, a jednocześnie potrzebować pewności, że kiedy wydarzy się coś ważnego, będzie miał do kogo przyjść.

Rodzic również musi odnaleźć się w tej zmianie. Pojawiają się pytania o to, ile przestrzeni pozostawić, kiedy pytać, kiedy odpuścić, jak reagować na zamknięte drzwi i krótkie odpowiedzi, jak traktować coraz ważniejszych znajomych i jak ustalać zasady bez kontrolowania każdego kroku. Szczególnie trudne bywa rozpoznanie, kiedy większa potrzeba prywatności jest zwyczajnym elementem dorastania, a kiedy zmiana zachowania dziecka powinna zwrócić naszą uwagę.

Bliskość z nastolatkiem wygląda inaczej niż relacja z młodszym dzieckiem i wraz z jego dorastaniem będzie się jeszcze zmieniać. Można pozostać ważną osobą w jego życiu, nie uczestnicząc we wszystkim, co robi. Duże znaczenie mają codzienne zainteresowanie, szacunek dla coraz większej samodzielności, rozsądne granice i taka relacja, w której młody człowiek wie, że może zwrócić się do rodzica również wtedy, gdy coś poszło nie tak.

Bliskość z nastolatkiem trzeba czasem łapać w biegu

Wraz z dorastaniem dziecka zmieniają się okazje do bycia razem. Rodzic nie zawsze może już liczyć na to, że wspólnie zaplanowane popołudnie będzie dla nastolatka atrakcyjną propozycją. Coraz więcej czasu zajmują szkoła, znajomi, zainteresowania i własne plany, a rozmowa z mamą czy tatą często pojawia się gdzieś pomiędzy nimi. Dlatego warto korzystać z codziennych sytuacji, które nie wymagają specjalnej oprawy: jazdy samochodem, wspólnych zakupów, przygotowywania kolacji, spaceru z psem czy chwili spędzonej razem późnym wieczorem.

Takie rozmowy mają dodatkową zaletę. Nie odbywają się pod hasłem „musimy porozmawiać”, które samo w sobie potrafi stworzyć napięcie. Kiedy rodzic i dziecko robią coś razem, temat może pojawić się mimochodem i rozwijać we własnym tempie. Szczególnie dobrze widać to podczas jazdy samochodem czy spaceru, kiedy nie trzeba przez cały czas patrzeć sobie w oczy i odpowiadać natychmiast na kolejne pytania. Czasem nastolatek zacznie od zupełnie nieistotnej historii o kimś ze szkoły, a dopiero po kilku minutach dojdzie do sprawy, która naprawdę go zajmuje.

Warto również uważać, żeby takich momentów od razu nie zamieniać w rodzicielskie dochodzenie. Jeśli nastolatek zaczyna opowiadać, nie każda informacja wymaga dodatkowych pięciu pytań. Swobodna rozmowa ma większą szansę powtórzyć się następnym razem, kiedy młody człowiek wie, że może coś powiedzieć bez konieczności przedstawiania całej historii, nazwisk wszystkich uczestników i dokładnego wyjaśnienia, co wydarzyło się później. Czasem najlepszym sposobem podtrzymywania kontaktu jest pozostawienie rozmowie trochę luzu.

Nie każda cisza wymaga przesłuchania

„Jak było w szkole?”, „Co dostałeś?”, „Z kim siedziałeś?”, „Dlaczego jesteś taki cichy?”, „Co się stało?”, „Na pewno nic się nie stało?”, „A z kim piszesz?”. Z punktu widzenia rodzica są to często zwykłe pytania wynikające z zainteresowania. Nastolatek może jednak odbierać ich serię jako ciągłą kontrolę.

Dobrze pozostawić w rodzinnej relacji miejsce, w którym dziecko nie musi zdawać relacji z każdej godziny. Każdy człowiek ma sprawy, które potrzebuje najpierw sam przemyśleć, rozmowy przeznaczone tylko dla przyjaciół i wydarzenia, o których po prostu nie ma ochoty opowiadać. Wraz z wiekiem dziecka ta prywatna przestrzeń naturalnie się powiększa.

Czasem znacznie więcej daje spokojny komunikat: „Widzę, że nie masz teraz ochoty rozmawiać. Jak będziesz chciał, jestem”. Potem rzeczywiście trzeba zostawić miejsce na to „jak będziesz chciał”. Bez powracania do pytania co dziesięć minut i bez obrażania się, że nastolatek nie skorzystał z zaproszenia natychmiast.

Zainteresowanie jego światem nadal ma znaczenie. Można znać jego najbliższych znajomych, wiedzieć, czym się interesuje, jakiej muzyki słucha, w co gra, jaki serial ogląda i czym ostatnio żyje jego klasa. Najłatwiej dowiedzieć się tego przy okazji zwykłych rozmów, jeżeli nastolatek ma poczucie, że zainteresowanie rodzica nie oznacza automatycznie serii kolejnych pytań.

Nie trzeba rozwiązywać każdego problemu

Kiedy dziecko opowiada rodzicowi o problemie, dorosły bardzo łatwo przechodzi w tryb działania. Koleżanka zachowała się źle? Trzeba jej coś powiedzieć. Nauczyciel niesprawiedliwie ocenił? Napiszemy wiadomość. Kłótnia w grupie? Zaraz ustalimy, co powinieneś zrobić. Dla rodzica jest to naturalny odruch: skoro dziecko przyszło z problemem, chce mu pomóc.

Nastolatek często potrzebuje najpierw możliwości opowiedzenia tego, co się wydarzyło. Czasami sam wie, co chce zrobić. Czasami potrzebuje kilku godzin albo dni, żeby podjąć decyzję. Dobrym pytaniem może być zwykłe: „Chcesz, żebym coś podpowiedział, czy chcesz mi tylko opowiedzieć?”.

Takie pytanie daje młodemu człowiekowi poczucie wpływu i jednocześnie pokazuje, że pomoc jest dostępna. Jeśli sytuacja nie zagraża jego bezpieczeństwu, rodzic nie musi natychmiast przejmować sterów. Możliwość samodzielnego rozwiązania konfliktu, naprawienia błędu czy podjęcia trudnej decyzji jest częścią dorastania. W wielu sytuacjach rodzic może pozostać obok, zamiast od razu wkraczać do działania.

Prywatność nastolatka ma znaczenie

Zamknięte drzwi do pokoju są jednym z najbardziej widocznych znaków rosnącej potrzeby prywatności. Do tego dochodzi telefon, w którym mieści się ogromna część życia towarzyskiego młodego człowieka: rozmowy, grupy, zdjęcia, zainteresowania, gry, kontakty ze znajomymi.

Rodzic nadal odpowiada za bezpieczeństwo niepełnoletniego dziecka i w pewnych sytuacjach musi reagować. Codzienne sprawdzanie telefonu, czytanie rozmów ze znajomymi albo wchodzenie do pokoju bez pukania może jednak szybko osłabić zaufanie. Warto wcześniej ustalić rodzinne zasady korzystania z telefonu, internetu i mediów społecznościowych, odpowiednie do wieku dziecka i sytuacji w domu.

Zakres prywatności może rosnąć razem z odpowiedzialnością nastolatka. Rodzic powinien wiedzieć, gdzie dziecko jest, kiedy planuje wrócić i mieć możliwość skontaktowania się z nim. Nie musi znać treści każdej rozmowy prowadzonej z najlepszą przyjaciółką ani szczegółów każdego zauroczenia. Z czasem coraz większa część życia młodego człowieka będzie należała wyłącznie do niego i zaakceptowanie tego jest również częścią rodzicielstwa.

Znajomi zaczynają zajmować coraz więcej miejsca

Dla rodzica może być przykre odkrycie, że nastolatek woli piątkowy wieczór ze znajomymi od rodzinnego wyjścia. Czasem pojawia się komentarz: „Dla kolegów zawsze masz czas, a dla nas nigdy”. W okresie dorastania relacje z rówieśnikami nabierają jednak coraz większego znaczenia. Młody człowiek buduje własne przyjaźnie, wybiera ludzi, z którymi chce spędzać czas, uczy się funkcjonowania w grupie poza rodziną i tworzy coraz bardziej niezależne życie społeczne.

Rodzina nadal może mieć swoje stałe punkty. Wspólne posiłki, wyjazdy, święta, film raz w tygodniu czy niedzielne śniadanie pomagają zachować kontakt również wtedy, gdy każdy ma coraz więcej własnych planów. Dobrze zostawić w tych rytuałach trochę elastyczności. Jeśli każde rodzinne wydarzenie jest obowiązkowe, łatwo sprawić, że wspólny czas zacznie być przez nastolatka traktowany jak kolejna pozycja w planie, z której najchętniej by zrezygnował.

Warto również stworzyć w domu warunki, w których znajomi dziecka są mile widziani. Rodzic nie musi uczestniczyć w ich spotkaniach ani przysłuchiwać się rozmowom. Sama możliwość zaproszenia kolegi czy koleżanki sprawia jednak, że część świata nastolatka naturalnie pojawia się w domu, a dorosły ma okazję poznać ludzi ważnych dla swojego dziecka.

Zainteresowanie nie wymaga udawania nastolatka

Rodzic nie musi kochać muzyki swojego dziecka, znać wszystkich influencerów ani rozumieć każdej gry komputerowej. Może jednak potraktować te zainteresowania poważnie. Jeśli nastolatek poświęca czemuś dużo czasu, prawdopodobnie jest to dla niego ważne, nawet jeśli dorosłemu trudno zrozumieć dlaczego.

Można zapytać, co jest ciekawego w danej grze, dlaczego właśnie ten wykonawca jest tak popularny albo o czym jest serial, który dziecko ogląda. Najlepiej bez szybkiego oceniania. Komentarze w rodzaju „co wy w tym widzicie?”, „za moich czasów była prawdziwa muzyka” albo „jak można tracić na to czas?” mogą sprawić, że następnym razem nastolatek zachowa swoje zainteresowania dla siebie.

Nie ma również potrzeby używania na siłę młodzieżowego języka czy próbowania zostać członkiem grupy znajomych własnego dziecka. Można interesować się jego światem, pozostając po prostu rodzicem. Szczere „nie znam tego, pokaż mi” często otwiera ciekawszą rozmowę niż próba udowodnienia, że dorosły doskonale orientuje się we wszystkim, czym żyją nastolatki.

Rodzic może mówić o sobie

Relacja ze starszym dzieckiem może stopniowo stawać się bardziej dwustronna. Można opowiedzieć o swoim dniu, zapytać nastolatka o opinię, przyznać się do błędu, powiedzieć, że coś nas zdenerwowało albo że zastanawiamy się nad jakąś decyzją. Młody człowiek dostaje wtedy możliwość poznawania rodzica również jako osoby, która ma własne zainteresowania, słabości, plany i doświadczenia.

Oczywiście dziecko nie powinno stawać się powiernikiem wszystkich dorosłych problemów. Są sprawy, którymi rodzice powinni zajmować się między sobą albo z innymi dorosłymi. Codzienna rozmowa może jednak coraz częściej być rozmową dwóch osób zainteresowanych sobą nawzajem, a coraz rzadziej zestawem pytań kierowanych wyłącznie do nastolatka.

Czasami właśnie wtedy młody człowiek zaczyna opowiadać więcej. Łatwiej mówić swobodnie, kiedy nie ma się poczucia, że każde zdanie zostanie natychmiast przeanalizowane, ocenione i zamienione w rodzicielską radę.

Większy dystans jest częścią dorastania, ale warto obserwować zmiany

Potrzeba większej prywatności, częstsze wybieranie znajomych, zamykanie drzwi do pokoju czy mniejsza ochota na rodzinne wyjścia mogą pojawiać się wraz z dorastaniem. Sam fakt, że nastolatek chce spędzać więcej czasu bez rodziców, nie powinien automatycznie budzić niepokoju.

Znacznie ważniejszy jest szerszy obraz tego, jak młody człowiek funkcjonuje na co dzień. Uwagę rodzica powinny zwrócić przede wszystkim wyraźne i utrzymujące się zmiany: nastolatek zaczyna izolować się również od przyjaciół, rezygnuje z rzeczy, które wcześniej sprawiały mu przyjemność, przez dłuższy czas jest bardzo przygnębiony lub drażliwy, wyraźnie zmienia się jego sen, apetyt czy codzienne funkcjonowanie, zaniedbuje siebie albo coraz trudniej radzi sobie ze zwykłymi obowiązkami.

Takich sygnałów nie warto samodzielnie interpretować ani na ich podstawie stawiać diagnozy. Są jednak powodem, żeby zainteresować się tym, co dzieje się z dzieckiem, spokojnie spróbować z nim porozmawiać, a w razie utrzymywania się niepokojących zmian skonsultować sytuację ze specjalistą. Jeżeli pojawiają się wypowiedzi o samookaleczeniu, śmierci lub odebraniu sobie życia albo zachowanie wskazujące na bezpośrednie zagrożenie, potrzebna jest szybka pomoc dorosłych i odpowiednich specjalistów.

Pozwolić odchodzić i pozostać dostępnym

Dorastanie dziecka wymaga zmiany także od rodzica. Przez pierwsze lata dorosły podejmuje ogromną część decyzji, pilnuje, pomaga i organizuje codzienność. Z czasem coraz częściej przekazuje odpowiedzialność, pozwala na własne wybory, błędy i doświadczenia.

Nastolatek może coraz rzadziej prosić o pomoc. Nadal ogromne znaczenie ma jednak świadomość, że pomoc jest dostępna. Że może zadzwonić, kiedy coś pójdzie źle. Że może powiedzieć prawdę, nawet jeśli popełnił błąd. Że przyznanie się do kłopotu nie będzie automatycznie oznaczało awantury, wykładu albo „a nie mówiłam”.

Bliskość z nastolatkiem coraz częściej polega na zachowaniu równowagi między obecnością a przestrzenią. Rodzic pozostaje dostępny, interesuje się życiem dziecka i reaguje wtedy, gdy sytuacja tego wymaga, ale stopniowo pozwala mu przejmować coraz większą część odpowiedzialności za własne życie. Taka relacja może zmieniać się razem z młodym człowiekiem i pozostać ważna również wtedy, gdy codziennej rodzicielskiej opieki potrzebuje już coraz mniej.

 

Exit mobile version