☰ menu

Teatrzyk Zwierzyniec w wielu odsłonach. Część III

niedźwiedź pixabay

Zwierzyniec w wielu odsłonach. Część II


Autor:  Jerzy K. Pawlak

A teraz-zapraszamy:

Kapralem mnie zwą-ale jak dostanę awans to czy to aby zmienią?…

Przy zagadkach kryminalnych pracujemy

i je często rozwiązujemy.

 Najbardziej lubię zaginione dzieci odnajdywać

 i je rodzicom przekazywać.

 Czasami dnie i noce pracować trzeba

na ten policyjny kawałek chleba.

 Jeśli coś ważnego rozwiązujemy

 to i nagrody dość często otrzymujemy.

 Moi towarzysze nigdy o mnie nie zapominają

 i mi przysmaki w nagrodę dają.

 W Polsce wcześniejszą emeryturę zatwierdzono

 i ja się boję, że mnie też do tej grupy zaliczono.

 Ja dopiero dziesięć lat skończyłem

 i tylko z tego osiem lat w policji byłem.

 Stopień porucznika chciałbym w tej służbie dostać,

tylko nie wiem jak tego dokonać i jak temu sprostać.

 Najwspanialszym wydarzeniem mojego życia to by było

 i na jego resztę szczęśliwym by mnie uczyniło.

 

A oto niedźwiedzia rodzinka…

Mama, tata i ja z braciszkiem was witamy,

 wszystkie dzieciaczki pozdrawiamy.

 Właśnie na wybiegu się znaleźliśmy,

 gdy was spotkaliśmy.

Jak widzicie fajnie tu mamy

 i tak ogólnie nie narzekamy.

 Często się zabawiamy-

 trochę baraszkujemy, albo pływamy.

 Na pokarm też narzekać nie możemy,

choć czasami czegoś nie akceptujemy.

 W każdej rodzince małe spory są dozwolone-

 tylko oby nie były szalone.

My teraz z mamą sobie usiedliśmy

i nad życiem podyskutować postanowiliśmy.

 Bardzo lubimy jak ona nam bajki opowiada

 i wtedy nawet ziewać nie wypada.

 Z tatą to często w piłkę gramy-

 on się smuci kiedy gole mu strzelamy.

 Najbardziej to co widzicie lubię-

po obiadku takie tam polegiwanie-

 po prostu leniuchowanie.

 Wiem, że dzieciństwo bardzo krótko trwa

 i nowe zadania życie każdemu układa.

 Pozdrawiam więc wszystkie dzieciaki,

 zwłaszcza te z jednej Paki-

 tu do ZOO przybywajcie

 i z nami się zabawiajcie.

 

Chodźmy teraz nad rzeczkę, aby zapoznać zieloną żabeczkę…

Jestem żabka zielona-

 do podziwiania wprost stworzona.

Kolory mam wspaniałe-

 myṡlę, że doskonałe.

 A oto z wczesnej młodoṡci wspomnienia-

 takie, aby ocalić je od zapomnienia.

Czy mnie na tym zdjęciu rozpoznajecie?

-pokażcie paluszkiem jeṡli możecie.

 Wtedy to prawie jak rybka wyglądałam-

prawda! trochę inne kształty miałam.

 Tę rybkę to kijanką zwali,

 a później to żabką już mnie nazywali.

 Uwielbiam pływanie,

 lubię też odpoczywanie-

 takie tam leniuchowanie.

Jestem bardzo gadatliwa,

 trochę też płochliwa

 i przyznam wstydliwa.

 Uwielbiam też plotkowanie-

 takie to o wszystkim, albo o niczym gadanie.

Z tym motylem to jestem zaprzyjaźniona-

 a może łączy mnie coṡ więcej-

 Oj! chyba jestem szalona.

 Przyznam wam, że najbardziej uwielbiam ṡpiewanie-

 no takie kumkanie.

Słuchaczy mam wtedy tak wielu,

 że myṡlę, że ṡpiewam na weselu.

 Rybki pyszczki otwierają

 i mojego Kum!Kum-tak słuchają.

 Czekam więc na wasze spotkania

i o was opowiadania.

 Do zobaczenia więc-Kum!-Kum!-to ja-

 zielona żabka- siema!

 

Oj! właśnie jeżyka spotkać nam się udało…

Tak, jestem jeżykiem-czemu nas tak nazywają?

 bo jeże kolce na grzbiecie mają.

 Pozwolisz, że ci zadamy pytanie-

 takie właśnie na śniadanie.

 To może brzmieć jak na powitanie,

 bo właśnie spożywasz śniadanie.

Dobrze, nie krępujcie się,

a ja wszystko opowiem co dotyczy mnie.

 Może opowiesz nam coś fajnego-

 tak po prostu z życia swego.

 Dajcie mi pomyśleć chwilkę,

 muszę jednak wcześniej przełknąć ślinkę.

 To my cię wcześniej zapytamy,

choć tak bardzo nie ponaglamy.

 To śniadanko na talerzu podane-

 przez kogo zostało przygotowane?

 Przyjaciele w tym domu mieszkają

 i oni to przyrządzają.

 Zaraz po urodzeniu sierotą zostałem

i właśnie do tego domu się dostałem.

 Tam Agatka z Jackiem mną się opiekowali-

 karmili mleczkiem i do serduszek przytulali.

 Kiedy już duży byłem

 to ich domek opuściłem.

Wygodną norkę pod domkiem mam

i nie jestem wcale sam.

Teraz bardzo się kochamy

 i codziennie rano spotykamy.

 A co oni tobie do jedzenia przyrządzają?

Głównie to warzywa i owoce dają-

 a ja na myszki i owady koło domu poluję

i szczęśliwym się czuję.

 

A teraz coś wspaniałego-te kolory i zdjęcie jego…

 Doprawdy coś bardzo niezwykłego…

Wy motyle z kwiatami konkurujecie

 i tak żyjecie.

 Kwiaty z ziemi wyrastają,

 ale niestety skrzydeł nie mają,

 a więc nie latają.

 Te wasze loty świat zmieniają,

zadziwiają

i wszyscy to podziwiają.

 To prawda kolorowe życie mamy,

 bo z kwiatka na kwiatek się przemieszczamy.

 Kwiaty przepiękne kolory mają

 i jeszcze do tego nektarem nas zauroczają.

 Pokażę wam zdjęcia mojej rodzinki-

 O! jakie wszyscy mają fajne minki.

Oj! tu coś dziwnego ujrzeliśmy-

motyla z dziobem zobaczyliśmy

 i z twojej go rodziny wykluczyliśmy.

 Na koniec mam takie do dzieci wezwanie-

 rodzaj prośby-błaganie.

 Wiem, że wy nas bardzo lubicie,

 ale łapiąc nas to nam skrzydełka niszczycie.

 Podziwiajcie więc jak latamy

 i na kwiatkach siadamy.

 My za to będziemy wam dziękowali

 i jeszcze bardziej kolorowe ubranka ubierali.

 

A kogo teraz mamy?-chyba z delfinkiem się zapoznamy…

Jestem delfinkiem małym-

 trochę nieśmiałym,

 ale w pływaniu doskonałym.

 W pobliżu Wysp Kanaryjskich mieszkamy

 i często z Wami się tam spotykamy.

 Koleguję się z dwoma chłopcami-

 o patrzcie właśnie się witamy.

Jestem szary cały,

 a brzuszek mam biały.

 Lubię bardzo rybki małe-

 one są doskonałe.

 A czy wiecie, że do jednej rodziny się zaliczamy?-

 ale wy chodzicie po ziemi, a my pływamy.

 A jak tę rodzinę nazywamy?

Prawda! Prawda!Do ssaków się zaliczamy.

 Oj! słyszę mamusi wołanie-

myślę, że ma jakieś dla mnie zadanie.

 My podobnie jak Wy sobie rozmawiamy-

 tak po prostu gadamy.

 Nasze głosy daleko się przenoszą

 i to co chcemy drugiemu donoszą.

 My tylko dźwięki wydajemy,

 bo telefonów pod wodą chyba używać nie możemy.

 Oj! mama ponownie zawołała –

 muszę odpowiedzieć, bo będzie się gniewała.

 A wtedy zamiast buziaczka na powitanie

 będzie klapsik płetwą na przywitanie.

 

Na występ orek się udaliśmy…Wprost oniemieliśmy

To było coś wspaniałego,

 doprawdy niezapomnianego.

 Dwie orki to wykonywały,

 a dwie trenerki im asystowały.

 W ogromnym basenie to się działo,

 a miejsca na to było trochę mało.

 Te wielkie zwierzęta tak skakały,

 jakby skrzydła miały.

 Wreszcie głowy trenerek zobaczyliśmy

 i przyznam, że się przeraziliśmy,

 bo je w ich otwartych pyskach ujrzeliśmy

 i aż oczy zamknęliśmy.

 Występ szczęśliwie zakończony-

serdecznymi buziaczkami aktorów uwieńczony.

 Po tym występie na wywiad nas zaproszono,

 bo orkę Agę na to namówiono.

 Ona w basenie pływała

i na pytania odpowiadała.

 Tu w basenie już pięć lat przebywa,

 ale chyba nie jest szczęśliwa.

 W kilka miesięcy po urodzeniu sierotką została

 i będąc sama bardzo zachorowała.

 Całe jej ciało liczne blizny pokrywają,

które o smutnych chwilach przypominają.

 To duże drapieżne ryby tak ją okaleczyły,

kiedy po stracie matki ją osaczyły.

 Statek z rybakami mnie uratował

i tu na Wyspy Kanaryjskie przetransferował.

 Wdzięczności do ludzi nie kryję,

 ale ciągle z nadzieją na wolność żyję.

 

Oj! jakiś hałas usłyszałem…

Dlatego z krzaków wyjrzałem

 i was ujrzałem.

 Fajnie, że na spotkanie przybyliście

 i mnie odwiedziliście.

 My wprawdzie w gromadzie żyjemy,

 ale często samotnie w norach się wylegujemy.

 Podziwiałem jak ludzie czas spędzają-

 a do tego jak się fajnie zabawiają.

 Kiedyś po przyjęciu w ich miejsce się udałem

 i tego co pozostawili popróbowałem.

 Smakowało mi to co pozostawili,

ale nie to co pili-

 bo aż dwa dni po tym chorowałem

 i wtedy do domu zabłądziłem-

 po prostu do innej nory się położyłem.

 Zaskoczyło mnie jednak co oni spożywają

 i też co po tym wyprawiają.

 Ich pokarm ciągle mnie fascynuje,

 a to co piją raczej irytuje.

 Fajnie, że cię odwiedziliśmy

 i tak miło pogawędziliśmy.

 Przyrzekamy, że znów się spotkamy

 i myślę, że wtedy pokochamy.

 

W pewnym wiejskim domu pawia i indyka spotkaliśmy

 i ich spory podsłuchaliśmy…

Nie wchodź mi w drogę kolego,

 widzieć ciebie czasami to moźe nic złego.

Ale te codzienne spotkania-to ich nie toleruję-

 nawet przeprowadzić się w inne miejsce próbuję.

 Dla mnie też to byłoby wybawienie-

 takie najskrytsze serca pragnienie.

 Gul! Gul! Gul! ciągle słyszę

 i ze złości aż dyszę.

 Na męski pojedynek ciebie wzywam-

 bo ja dzielnym “turkiem” się nazywam.

Na sędziego koguta zaprosimy

 i wtedy wreszcie ciebie wypędzimy.

Ty jesteś tylko dobry w gadaniu-

 tym swoim gulgulowaniu.

 Jutro z rana na polanie się spotkamy

 i sobie inaczej pogadamy.

 Rozpoczniemy koguta kukurykowaniem

 i to stanie się dla nas wezwaniem.

 Rano nie było ani kukurykowania,

 ani też gulgulowania.

Oboje na rynku zamiast na polanie trochę kukurykowali

 i też! gulgulowali.

 Paw oczywiście wierzył w swoje męstwo

i nad tchórzem zwycięstwo.

 Nie wiedział, że jego los szczęśliwszym był

 i do zwycięstwa się przyczynił.

 

W ZOO foczka was wita…

Cieszy mnie, że tu do ZOO przybyliście

 i do mej zagrody zawitaliście.

 Rok temu mnie złapano

 i ten domek podarowano.

 W rybackie sieci się zaplątałam

 i wydostać z nich nie umiałam.

 Ludzie mnie z tego wyzwolili,

ale nie uwolnili,

 bo tu właśnie umieścili.

 Ja w morzach i oceanach pływałam,

 z delfinami się ścigałam

i przed rekinami uciekałam.

 Wolność mi się ciągle marzy

 i martwię się czy się jeszcze zdarzy?

 Wprawdzie warunki tu są wprost doskonałe,

 ale pomieszczenie jest dla mnie zbyt małe.

 Będąc na wolności żywe rybki zajadałam,

 a tu tych martwych, to się trochę bałam.

 To zaakceptować może zwierzę w niewoli urodzone,

 ale nie takie jak ja-uwięzione.

Tylko wasze głosy mogą nas poprzeć

 i gdzieś do tych co rządzą dotrzeć.

 Dzieciaki z jednej PAKI-wy pomóc nam możecie-

 jeśli tylko tego zechcecie.

Obcowanie dziecka z domowymi zwierzętami wyzwala

 u niego bezinteresowną miłość, która utrwala się na tyle,

 że odzwierciedla w przyszłości pozytywne cechy miłości

i dobroci nie tylko w stosunku do zwierząt.Ma to ogromny wpływ na kształtowanie się kompleksowego ludzkiego charakteru… JKP

 

Publikacja za zgodą Autora

Exit mobile version