☰ menu

Mały

Bajka dla dzieci na dobranoc do czytania za darmo

Rozdział 1 Marzenie Eryka

Dawno, dawno temu w niewielkiej wiosce mieszkał pewien chłopiec. Miał na imię Eryk i skończył siedem lat. Zawsze był wesołym dzieckiem, niestety ostatnio to się zmieniło. Wszyscy chłopcy nagle przerośli go i zaczęli nazywać go „Mały”. Prawie nikt nie używał już jego imienia. Najwięksi czasem dokuczali mu. Eryk przejmował się tym i pragnął wreszcie urosnąć. Było to jego największe marzenie.

Codziennie z nadzieją przeglądał się w lustrze i mierzył przy ścianie. Niestety nic nie zmieniało się. Mieszkający w pobliżu Alek pocieszał go, a rodzice zapewniali, że wkrótce urośnie. Eryk jednak wciąż myślał o swoim problemie. Nie liczyły się dla niego inne sprawy. Nie chciał się uczyć, ani pomagać w gospodarstwie. Czuł, że nikt go nie rozumie. Był pewien, że jak urośnie to wreszcie będzie szczęśliwy. Myślał, że wtedy wszystkie jego kłopoty znikną.

Bajka dla dzieci na dobranoc darmowa bajka do czytaniaPewnego letniego popołudnia Eryk wymknął się w tajemnicy nad pobliskie jezioro. Było ono bardzo głębokie i miało złą sławę. Mieszkańcy rzadko nad nie chodzili. W wodzie tworzyły się silne prądy i kręcące wiry. Czarna tafla jeziora odstraszała mieszkańców. Eryk wiedział, że będzie tam sam i chciał poprzeglądać się w wodzie. Stanął na duży wystający kamień przy brzegu. Mógł z niego dokładnie zobaczyć swoje odbicie . Obracał się się we wszystkie strony. Spoglądał nawet przez ramię. Nagle kamień zakołysał się, a chłopiec stracił równowagę. Niespodziewanie z wielkim pluskiem wpadł do jeziora. Ledwo zdążył krzyknąć i zaraz znikł pod powierzchnią wody. Wpadł w wielki wir. O dziwo nie czuł strachu, ani bólu. Dziwne uczucie spokoju panowało w jeziorze. Gdy przestał się wreszcie kręcić, opadł na samo dno. Niespodziewanie podpłynęła do niego czarna, błyszcząca ryba ze złotymi ustami. Eryk patrzył zdziwiony, a ona otworzyła wielkie usta i przemówiła do niego ludzkim głosem:
– Kim jesteś? I co robisz w moim jeziorze? – spytała.
– Jestem Mały, to znaczy Eryk – odpowiedział chłopiec. – Wpadłem do tego jeziora. Chyba utonąłem?
– Wpadłeś, czy może wskoczyłeś, aby mnie znaleźć?- pytała nieufnie.
– Nie rybo, nie szukałem cię. Wpadłem do wody przypadkiem.
– A czy wiesz kim jestem? – spytała złotousta.
– Nie niestety. Nie wiem. Nie słyszałem nigdy o tobie.
– To wcale mnie nie dziwi – powiedziała ryba.- Nie słyszałeś, bo nikt kto wpadł do tego jeziora i mnie zobaczył, nigdy nie wypłynął. Ha ha – zaśmiała się zarozumiale . – Jestem rybim królem i nikt nie może dowiedzieć się o moim istnieniu. To zagroziłoby całej populacji ryb na świecie. To jezioro jest moim królestwem i stąd władam nad wszystkimi rybami mieszkającymi w jeziorach, morzach i oceanach. Tu jestem bezpieczny. To czarne jezioro z wirami jest moją twierdzą od setek lat. Jak to możliwe , że do niego wpadłeś? Wiem, że nikt z ludzi od dawna tu nie przychodzi.
– To prawda i dlatego ja przyszedłem. Zrozum, chciałem być sam. I widzisz wpadłem do wody . To był wypadek.
– Mam nadzieję, że nie kłamiesz – odpowiedział rybi król – ponieważ postanowiłem darować ci życie. Wiesz, może nie jestem wyjątkowo dobry, ale też nie mogę być niesprawiedliwy i zły. W końcu jestem królem i muszę rządzić mądrze. Żal mi cię, bo jesteś dzieckiem. Szkoda by było żebyś tak młodo stracił życie. Nie zrobiłeś nic złego. No i nie szukałeś mnie. Daruję ci życie, ale pod warunkiem że zachowasz bezwzględną tajemnice o moim istnieniu. Nikt nigdy nie może się dowiedzieć, że mnie spotkałeś. Pamiętaj o tym. Jeśli mnie zdradzisz dowiem się i czeka cię surowa kara.
– Dobrze królu ryb, ja nikomu o tobie nie powiem. Możesz być tego pewien. Potrafię zachować nawet największą tajemnicę –zapewniał Eryk.
– Wierzę ci chłopcze. Dlatego daję ci tę szansę. Ale to nie wszystko .Polubiłem cię i postanowiłem , że mogę spełnić jedno twoje marzenie. Powiedz zatem czego pragniesz?
Eryk był zaskoczony słysząc słowa rybiego króla. Nad życzeniem nie zastanawiał się ani chwili. W końcu od bardzo dawna miał tylko jedno.
– Chcę być duży – powiedział.
– To wszystko? – spytał król. – Tylko duży. Nie chcesz zdrowia, bogactwa, czy sławy? Dziwne. Chcesz tylko być duży?
– Tak – wykrzyknął zdenerwowany Eryk. – Duży! Duży! Bardzo duży!
– Dobrze – powiedział rybi król – i powtórzył za nim szeroko otwierając złote usta: Duży! Duży! Bardzo duży! – nastepnie odpłynął znikając w wodnej głębinie.
Był blady świt, gdy Eryk obudził się nad brzegiem jeziora. Chłopiec był przekonany, że to wszystko, to tylko sen. Nigdy nie wpadł do jeziora, ani nie spotkał rybiego króla.
– O nie, co na to moi rodzice – pomyślał. – Nie było mnie całą noc. Na pewno martwią się okrutnie. Wstał , potykając się o leżący przy brzegu kamień. Już miał biec co sił do domu, kiedy spojrzał raz do wody. Oniemiał wtedy zupełnie. Zobaczył odbicie ogromnego siebie. Olbrzyma, wielkoluda, potwora.
– Nie, to nie prawda ! – wykrzyknął. – Na pewno jestem w moim łóżku i śpię .Popatrzył jeszcze raz na kamień, o który się potknął. – Czy to możliwe, że to ten sam, na którym stałem ale się zmniejszył. A może to ja urosłem? Rozejrzał się i przeraził. Wszystko było jakieś małe. Drzewa jak krzewy, krzewy jak krzaczki jagód, wielkie niegdyś jezioro jak mały staw, a domy w oddali jak budki dla ptaków. Przypomniał sobie życzenie, jakie wypowiedział królowi ryb. Zrozumiał, że król je spełnił. Co robić? Nie chciał być olbrzymem. Nie może teraz wrócić do domu. Wszyscy będą go pytać: Co się stało? A wtedy on złamie obietnice daną królowi ryb i czeka go kara. O nie! – myślał przerażony ogromny chłopiec.

Rozdział 2 Wędrówka

Eryk postanowił opuścić dom i rodzinne strony. Wstydził się swojego wyglądu. Często za dnia chował się, a nocą podążał przed siebie. Żywił się tym, co znalazł po drodze. Potrafił doszczętnie splądrować napotkany ogródek bądź sad. Jabłka, gruszki czy marchewki były mało sycące. Musiał zjeść ich naprawdę dużo. Był teraz ogromny i nieszczęśliwy. Nawet zwierzęta schodziły mu z drogi. Żaden lis czy dzik nie zbliżał się do niego. Psy uciekały na widok olbrzyma. Och jak on bardzo pragnął cofnąć czas. Jak bardzo żałował tego, co się stało. Był głupi wypowiadając swoje marzenie. Jak srogą karę teraz płaci, a co czeka go dalej? Jak długo będzie uciekał i dokąd tego nie wiedział. Szedł i szedł przed siebie, a ziemia drżała pod jego stopami. Kiedy myślał o swoich rodzicach, łzy wielkie, jak szklanka wody spływały z jego oczu, uderzając z pluskiem o ziemię. Tymczasem jego rodzice i wszyscy mieszkańcy wsi poszukiwali go.

Mijały dni, a olbrzym wędrował dalej. Pewnego razu przechodził przez spustoszony przez wichurę las. Połamane drzewa leżały na leśnej drodze. Eryk postanowił uprzątnąć ten bałagan. Z jego wzrostem i siłą ułożenie na poboczu powyrywanych drzew było łatwe i proste .Wśród gałęzi zauważył ptasie gniazdo. Leżało na ziemi, a w środku były jaja.
– Muszę je uratować – postanowił. Podniósł gniazdko i ułożył je na swojej głowie. W gęstych, brązowych pokręconych włosach było zupełnie jak w konarach drzew. Niebawem gniazdko zauważyła para drozdów. Okazało się, że należało do nich. Ptaki nie potrafiły same uratować jaj. Były wdzięczne olbrzymowi za pomoc. Szybko zadomowiły się w jego czuprynie. Czuły się dobrze i bezpiecznie. Olbrzym natomiast cieszył się z ich towarzystwa i wyczekiwał na wyklucie piskląt.

Później wędrował przez porośnięte krzewami polany. Niespodziewanie zauważył w trawie czerwone krople krwi. Zaniepokojony rozchylał krzaki, aż znalazł szarego zajączka uwięzionego w metalowych sidłach.
– O mój biedny , wpadłeś w sidła kłusowników. Zaraz cię uwolnię – zapewnił wystraszone zwierzę. Bez trudu rozchylił metalowe szczęki. Zajączek wyjął skaleczoną łapkę i uciekł . Jak większość zwierząt bał się spotkania z olbrzymem . Eryk połamał metalowe wnyki aby żadne zwierzę więcej nie wpadło w nie.

Innym razem, gdy szedł przez las w pobliżu górskich pastwisk zauważył sforę dzikich wilków. Bestie szykowały się do ataku na bezbronne stado owiec. Wilki nie spodziewały się, że ktoś im w tym przeszkodzi. Eryk rozgromił tę sforę. Rzucał w wilki wielkimi kamieniami. Spore głazy były dla niego jak piłki. Bestie nigdy nie widziały tak ogromnego i silnego człowieka. Wystraszone uciekły w ciemny las. Eryk był pewien, że nigdy nie odważą się wrócić na pastwiska i nie będą polować na owce ani zagrażać ludziom.
W tym czasie w gnieździe drozdów wykluły się pisklęta . Olbrzym z radością je obserwował. Wędrując dotarł w góry, gdzie często padały obfite deszcze. Eryk chował się wówczas w gęstym lesie . Pod parasolem kolorowych liści przeczekiwał ulewy. Pewnego razu zauważył że, niegroźny do tej pory potok zmienił się w szeroką, rwącą rzekę. Spiętrzona woda zaczęła zagrażać okolicznym domom. Mieszkańcy w pocie czoła napełniali worki z piaskiem budując z nich wały ochronne. Wody niestety szybko przybywało, a zbudowane wały były za słabe, by powstrzymać zbliżającą się powódź. Eryk postanowił pomóc mieszkańcom wsi. W nocy gdy wszyscy spali przyszedł nad wodę. Oderwał długie rękawy swojej koszuli oraz wyrwał kilka swoich kręconych włosów. Jeden koniec każdego rękawa związał włosem. Następnie napełnił rękawy piskiem i związał drugie końce. Z grubo wypełnionych piaskiem rękawów powstały solidne wały przeciwpowodziowe. Ułożył je przy potoku, w najbardziej zagrożonych miejscach. Mieszkańcy nigdy nie dowiedzieli się kto im pomógł, lecz byli bardzo wdzięczni swojemu wybawcy. Wkrótce deszcze przestały padać i woda w potoku opadła. Wały jednak zostały na brzegach, aby zawsze chronić przed powodziami.

Eryk cieszył się, kiedy mógł pomóc ludziom czy zwierzętom. Czuł się wtedy potrzebny. Choć jego wzrost nie dawał mu szczęścia, to starał się akceptować to kim jest. Nie użalał się już nad sobą jak kiedyś.

Rozdział 3 Tajemnicza jaskinia

Eryk długo już wędrował i w końcu dotarł w wysokie partie gór. Tu nie obawiał się, że spotka ludzi. Nikt nie zapuszczał się w tak trudno dostępne tereny. W tym czasie małe drozdy urosły i nauczyły się latać. Wkrótce cała ptasia rodzina pożegnała Eryka. Ptaki podziękowały mu pięknie śpiewając i odleciały. Eryk rozpoczął wspinaczkę na wysoki górski szczyt.

Pewnego razu w skalnej ścianie, wśród plątaniny bluszczu i cierni znalazł ukrytą jaskinię. Zaskoczony odkryciem wszedł do środka. Obejrzał grotę dokładnie i postanowił w niej zamieszkać. Jaskinia była duża, wygodna i ciepła. Noce były coraz chłodniejsze, więc olbrzym ucieszył się, że znalazł tak dogodne schronienie. W środku zrobił sobie miękkie posłanie z mchu i suchej trawy oraz przygotował miejsce na ognisko. Radził sobie całkiem dobrze, lecz od czasu rozstania z drozdami był bardzo samotny. Najbardziej brakowało mu rodziców, lecz tęsknił także za towarzystwem dzieci czy nawet zwierząt.

Pewnego dnia wylegując się na swoim posłaniu Eryk zauważył, że coś bardzo małego mieszka z nim w jaskini. Okazało się, że była to mała, szara myszka. Mieszkała tam od bardzo dawna, lecz olbrzym do tej pory nigdy jej nie widział. Zawsze była bardzo cicha, zwinna i szybka. Przemykała pod szarą kamienną ścianą zupełnie nie widocznie. Tym razem podeszła jednak nieco bliżej do ogniska.
– Kim jesteś ? – zawołał. – Widzę cię. Zbliż się, nie zrobię ci krzywdy.
– Pi, pi – usłyszał bardzo, bardzo cicho.
– Nie dosłyszę, podejdź bliżej – poprosił.
I mała myszka, dla której wszyscy byli ogromni i groźni odważyła się i podeszła bliżej.
– O widzę cię teraz dokładnie. Jaka jesteś śliczna i miła – powiedział Eryk.

Od tego dnia olbrzym i myszka poznawali się coraz lepiej. Myszka podchodziła coraz bliżej i na dłużej, a olbrzym rzucał jej znalezione w lesie orzechy. W tym czasie jesień na dobre zagościła w górach i Eryk obawiał się jak przetrwa zimę. Nie miał ciepłych ubrań ani zapasów jedzenia. Nadszedł ostateczny moment, żeby o tym pomyśleć i przygotować się. Całe dnie spędzał w lesie zbierając orzechy i jeżyny, które suszył potem w jesiennym słońcu. Obserwując zwierzęta nauczył się rozpoznawać jadalne pędy i korzenie roślin oraz liście przypominające w smaku sałatę. Na stromym urwisku znalazł też dziką gruszę pełną małych twardych gruszek. Nie było tego zbyt wiele, ale Eryk gromadził, co tylko mógł na zimę. Postanowił wykorzystać rosnący przy jaskini bluszcz i upleść sobie z niego kurtkę i skarpety. Pamiętał dobrze jak jego rodzice z podobnych pnączy wyplatali kosze. Długo próbował, aż w końcu nauczył się. Plótł cierpliwie każdego dnia, aż w wreszcie udało mu się zrobić kurtkę, skarpety i nawet koc. Myszka towarzyszyła mu co wieczór popiskując cicho i grzejąc się przy ogniu.

Rozdział 4 Prawdziwa przyjaźń

W końcu nadeszła zima. Śnieg zasypał wejście do jaskini, a skały były oblodzone i śliskie. Przez wiele tygodni Eryk i myszka odcięci byli od świata i zdani na swoje zapasy i własne towarzystwo. Było ciężko, ale wielki i silny olbrzym potrafił wiele wytrzymać. Dzielił się z myszką jedzeniem i pozwalał jej chować się pod bluszczowy koc. Bardzo pokochał swoją jedyną towarzyszkę i przyjaciółkę, lecz żałował , że nie rozumie nic z jej popiskiwania. Siedzieli tak razem, patrząc na siebie. Czasem ona piszczała raz głośniej , to znów ciszej, czasem on podśpiewywał pod nosem. Siarczysty mróz trzymał na dworze, ale w jaskini było przytulnie i ciepło. Ogień w ognisku trzaskał wesoło, tylko zapasy żywności zaczęły się kończyć. Niebawem nie zostało już prawie nic. Nadszedł dzień, gdy Eryk siedząc przy ognisku rozłupał ostatniego orzecha. Bez wahania i jak zwykle podał połowę myszce. Nagle wydarzył się cud. Myszka zjadając ostatnia porcję żywności przemówiła do Eryka ludzkim głosem:
– Dziękuję ci Eryku, że jesteś dla mnie taki dobry. Dbasz o mnie i karmisz mnie, choć sam nie masz już co jeść.
– Jak to myszko, ty mówisz? – spytał zdziwiony olbrzym. – Potrafisz mówić! Hurra! – zawołał i chwycił myszkę na rękę obracając się i podskakując radośnie.
– Tak potrafię mówić, bo nie jestem zwykłą myszką – powiedziała. – Jestem królową myszy i od wielu setek lat zamieszkuje tą jaskinię. Muszę z bezpiecznego, ukrytego miejsca zarządzać całym królestwem myszy na świecie. Nikt nie może dowiedzieć się kim jestem i że tu mieszkam. Wówczas mogłoby grozić mi niebezpieczeństwo i myszy straciłyby królową. Nie mogłam wcześniej ci o tym powiedzieć, bo nie wiedziałam, czy mogę ci zaufać?
– Jesteś królową myszko? Naprawdę? Mnie nie musisz się obawiać. Możesz też być pewna, że nigdy cię nie zdradzę. Nikomu o tobie nie powiem, zachowam to w najgłębszej tajemnicy – zaczął zapewniać Eryk
– Wierzę ci – powiedziała myszka. – I ufam ci.
– Wiesz myszko – powiedział cicho Eryk. – Kiedyś spotkałem już jednego króla, ale nic więcej nie mogę ci powiedzieć, bo to wielka tajemnica.
– Naprawdę, czy to możliwe, że to ty spotkałeś rybiego króla?
– Skąd wiesz ? – spytał zaskoczony olbrzym.
– My królowie i królowe zwierząt znamy się. Spotykamy się czasem. Rozmawiamy i ostrzegamy o niebezpieczeństwach, które mogłyby zagrozić naszemu życiu, bądź naszym podwładnym. Znam rybiego króla. Widziałam go latem na corocznym spotkaniu władców zwierząt. Opowiadał wtedy o małym chłopcu, który wpadł do jego jeziora. Mówił, że uratował go i pozwolił mu nadal żyć, nakładając na niego tajemnicę o swoim istnieniu. Nigdy jednak nie domyśliłam się ,że to ty.
– Tak to ja. Tak właśnie było – potwierdził olbrzym.
Myszka mówiła dalej patrząc Erykowi w oczy : Nie spodziewałam się, że ktoś może dotrzeć do mojej jaskini. Jest ona bardzo odległa i niedostępna dla zwykłych ludzi. Ale ty nie jesteś zwykłym człowiekiem. Jesteś olbrzymem. Dlaczego, powiedz, co się stało?
– Och myszko kochana, to znaczy królowo – powiedział Eryk. – Tak bardzo żałuje tego co się stało. . Byłem taki niemądry i zapatrzony w siebie. Nie widziałem nic poza czubkiem swojego nosa. Nie interesowali mnie inni, ani ich problemy. Wciąż użalałem się nad sobą i narzekałem na siebie. Nie wiem czy zrozumiesz, ale tak bardzo chciałem być duży, że nie myślałem o niczym innym. Wyolbrzymiałem swoje problemy. Koledzy nazywali mnie ” Mały”- bo byłem najmniejszy z nich. Ale teraz wiem, że to było nie ważne, nie istotne. Rodzice powtarzali mi , że i ja kiedyś urosnę, ale nie chciałem czekać. Rybi król chciał spełnić jedno moje marzenie, a ja wtedy wybrałem… Sama widzisz co? Widzisz kim teraz jestem? Olbrzymem, potworem. Nie mam już rodziców, domu ani kolegów, za to jestem duży.
– To bardzo smutna opowieść – powiedziała myszka. Nie wiedziałam o tym wszystkim. Widzę jednak, że bardzo zmieniłeś się. Nie jesteś już tym samym Erykiem co kiedyś. Nie widziałam ani razu, abyś użalał się nad sobą po tym co cię spotkało. Nigdy nie obwiniałeś króla ryb, ani nikogo innego za swój los. Wziąłeś życie takim jakie jest w swoje ręce. Stałeś się troskliwy i odpowiedzialny. Przygotowałeś jaskinie i zapasy jedzenia na zimę. Cały czas od kiedy mnie zobaczyłeś byłeś dla mnie dobry i miły. Pomagałeś mi przetrwać te ciężkie , zimowe miesiące, dzieliłeś się jedzeniem, nie otrzymując ode mnie nic w zamian. Jesteś bardzo dobry i odmieniony Eryku. Zasługujesz na nagrodę za swoje postępowanie.
– Na nagrodę? – spytał zdziwiony Eryk. – Myszko dbałem o ciebie, bo zrozumiałem, jak jestem samotny bez rodziny i znajomych. Ty nie bałaś się mnie, miałem tylko ciebie. Jestem ci wdzięczny, że byłaś przy mnie i mam nadzieję, że teraz nie odejdziesz. Proszę zostań ze mną. Potrzebuje cię, nie chce więcej być sam.
– Ja nie odejdę Eryku- powiedziała myszka. – Zdradziłam ci przed chwilą moją tajemnicę. To moja jaskinia. Teraz to ty będziesz musiał odejść. Ale tak jak powiedziałam dostaniesz ode mnie nagrodę. Spełnię jedno twoje życzenie. Możesz prosić o co zechcesz.
– Naprawdę?- spytał niepewnie Eryk. – O co zechcę?
– Tak ,ale pośpiesz się proszę, bo mam niewiele czasu. Nie mogę zbyt długo mówić ludzkim głosem i niedługo znów będę tylko piszczeć jak zwykła myszka.
– To chcę, żeby wszystko było jak dawniej – powiedział olbrzym. Chcę znów być mały i mieszkać w domu z moimi rodzicami. Chcę cofnąć życzenie wypowiedziane u króla ryb.
Dobrze -powiedziała mysia królowa. – Tak się stanie. Pamiętaj jednak, że masz wielkie serce i to ono sprawia, że nie będziesz mały. Naszą wielkość należy mierzyć naszymi uczynkami nie wzrostem. – Potem popatrzyła na niego jeszcze jeden raz i zapiszczała po mysiemu uciekając w najdalszy kąt jaskini.

Rozdział 5 Powrót Małego

Niebawem Eryk znalazł się we własnym łóżku. Znów było lato, a jasne słonce zaglądało przez szyby. Mama czuwała przy nim siedząc na krześle przy łóżku.
– Co się stało? – zapytał kiedy otworzył wreszcie oczy. – Chyba długo spałem?
– Tak dwa dni – powiedziała mama i rozpłakała się gorącymi łzami.
– Dlaczego płaczesz mamo? Co się stało? – zapytał znów chłopiec.
– To ze szczęścia synku, że nic złego się nie stało. Wiesz bardzo martwiłam się, kiedy nie wróciłeś na noc do domu. Długo szukaliśmy cię tej nocy, ale dopiero nad ranem znaleźliśmy cię śpiącego przy brzegu czarnego jeziora. Powiedz proszę , dlaczego tam poszedłeś i nie wróciłeś do domu?
– Naprawdę – rzekł Eryk. – Nic nie pamiętam. Chyba przeglądałem się w wodzie. I nie wiem zupełnie co było dalej. Nie pamiętam. Ale miałem dziwny sen. Śniło mi się, że bardzo urosłem i byłem olbrzymem i wcale nie byłem szczęśliwy. Wręcz przeciwnie byłem straszny i samotny i marzyłem o tym, żeby znów być mały.
– Miałeś wysoką gorączkę synku. Zmarzłeś nad jeziorem, miałeś jakieś koszmary i majaczyłeś. Ale już wszystko dobrze , jesteś cały i zdrowy.
– Tak i jestem normalnym małym chłopcem. Nie żadnym olbrzymem – zaśmiał się szczęśliwy Eryk. – Bardzo was kocham – powiedział do rodziców . – Nie pragnę nic więcej tylko być waszym małym synkiem.

Wszyscy byli bardzo szczęśliwi, że Eryk był cały i zdrów. Po tej przygodzie chłopiec bardzo się zmienił. Przestał ciągle przeglądać się w lustrze i czekać kiedy urośnie. Wiedział już, że sam duży wzrost nie da mu szczęścia. Zaczął doceniać to co ma i cieszyć się swoim życiem . Znów chętnie się uczył i często pomagał rodzicom w gospodarstwie. Zwłaszcza bardzo polubił wyplatać kosze. Eryk przekonał się, że warto być dobrym, pomocnym i troskliwym, bo nasze dobre uczynki na pewno zostaną docenione. Zaczął jak dawniej bawić się z Alkiem na podwórku i nie przejmował się przezwiskami złośliwych kolegów. Zrozumiał, że więcej warty jest jeden prawdziwy przyjaciel, niż wielu fałszywych. Wiedział, że w trudnych chwilach zawsze może też liczyć na swoją rodzinę . Z pomocą najbliższych nawet największe problemy nie są tak duże jak się na początku wydaje i często wkrótce same znikają. Tak też było w przypadku Eryka, ponieważ niebawem Eryk znacznie urósł i wszyscy zapomnieli o przezwisku „Mały”. Niczym nie różnił się już od rówieśników i był najszczęśliwszy na świecie.

Chłopiec nigdy nie dowiedział się, czy naprawdę był kiedyś zamieniony w olbrzyma , czy też był to tylko koszmarny sen. Z obawy jednak przed karą od króla ryb nigdy go nie zdradził. Nikomu też nie powiedział o istnieniu mysiej królowej. Jego sen był dla niego bardzo dziwny, a jednocześnie wydawał się prawdziwy, dlatego wolał aby pozostał jego tajemnicą na zawsze.

Autorką bajki jest Iwona Kałuża. Więcej bajek na stronie mojbajkowyswiat.pl.

Posłuchaj bajki Mały:

https://www.youtube.com/watch?v=438qFJtJjfA&list=PLJJtrAr6SIJtbQQzxrmxedE-wiahLUiYG

Exit mobile version