Fundacja dobrego diabła


30. sierpnia 2008 r. sobota - 12. września 2008 r. piątek


Zanieczyszczenie środowiska, piekielne moce, interwencje dzielnicowego, cyrografy - czy dzieci chcą czytać o takich okropnościach? Oczywiście , że tak! Szczególnie jeżeli nie zabraknie poczucia humoru, prawdziwej przyjaźni i ... gorącej czekolady. "Fundacja dobrego diabła" zachwyci i dzieci , i rodziców - ale na pewno nie spodoba się nieprzyjemnym sąsiadkom i śmiecącym w lesie brudasom. Ale kto by się ich gustem przejmował? Z Autorką doskonałej powieści Fundacja dobrego diabła" rozmawiała Małgorzata Klejn.
Lubi Pani Bułhakowa?

Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel:
Jak widać - to chyba wyziera ze stron mojej książki. Zwłaszcza „Mistrza i Małgorzatę".

Co było źródłem pomysłu na książkę „Fundacja dobrego diabła"?

Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel:
Ojej, tu powinnam mieć gotową bardzo fachową odpowiedź - w końcu to chyba najczęściej zadawane autorowi pytanie. A ja sama nie umiem powiedzieć.

Chyba od początku, od obrazu samotnego chłopca z czarnym kotem, malującego swoje marzenia. Baśniowa zasada, że dobro zostaje nagrodzone, a marzenia mogą się spełnić. To uruchomiło wyobraźnię. Podczas pisania doszły do głosu różne książki, którymi nasiąkałam od dzieciństwa, których echa gdzieś tam się przebijają. I chyba odezwały się moje dziecięce marzenia o podróżach i rozwiązaniu wszystkich problemów świata.

Była też „inspiracja negatywna" - jakiej na pewno książki nie chciałabym napisać, a jakich sporo na rynku: najlepiej określa je zwrot streszczenie streszczenia scenariusza - „śliczniutkie" obrazki jak z kreskówek, a do tego jak najmniej tekstu na stronę, w dodatku pisanego jak najprostszym językiem i bez głębi, zgodnie z wyobrażeniem, że wszelki większy wysiłek intelektualny odstręczy dziecko od lektury.

Sporo takich książek mam w domu - nieźle się prezentują i... niezłe są na prezent.

Tylko że moim dzieciom zawsze było mało i do dwóch linijek trzeba było dopowiedzieć dwie strony. Także bajki na dobranoc musiały być długie i barwne. Dobrze jeszcze, żeby można się z nich było czegoś dowiedzieć o świecie i żeby miały budujące przesłanie. Takie bajki miały powodzenie i nie nudziły się, nawet opowiadane dwudziesty raz.

Dzieci są znacznie mądrzejsze i bardziej „wyrobione literacko" niż się wielu dorosłym wydaje.


Czy siedziba „Fundacji.." mieści się w okolicach Milanówka - opis domu i ogrodu zdaje się wskazywać na te przepiękne podwarszawskie okolice.

Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel:
Trochę bliżej Warszawy, ale też na trasie WKD. Wiele jest tam takich urokliwych miejsc, ale mnie podczas pisania stało przed oczyma jedno konkretne. Ogród, w którym nigdy nie byłam, podglądany z ciekawością przez płot - w naszych dziecięcych zabawach stawał się czarodziejskim ogrodem.


Chyba nieprzypadkiem rodzice Szymka kupują stary dom. Czy wierzy Pani, że takie domy mają „duszę"?

Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel:
Zdecydowanie nie przypadkiem. Musiał być stary. I to nie dlatego, że na nowy nie byłoby ich stać. Czy można by sobie wyobrazić baśń dziejącą się w nowiutkim domu w „stylu Gargamela" z ogródkiem z dwumetrowymi tujami pod sznurek? Teoretycznie wszystko można, ale... Tak, stare domy i stare ogrody mają „duszę".


Czy zdradzi Pani jakich przypraw Baltazar używa do swojej niesamowitej gorącej czekolady?

Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel:
Uchylę rąbka tajemnicy - na pewno jest tam kora cynamonowca, strączki wanilii i prawdziwe kakao, bez polepszaczy i innych E. No i, oczywiście, odpowiedni nastrój.


Szymek pragnie rodzeństwa i czuje się dość samotny. A jednak widzimy, że rodzice poświęcają mu dużo czasu i przekazują mu swoje pasje. Czy nawet najbardziej uważni rodzice nie mogą zastąpić dziecku towarzystwa rówieśników?

Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel:
Być może mogą, ale po pierwsze to trudne, jako że część czasu i tak
pożerają nam codzienne problemy dorosłych, a po drugie, według mnie, nie powinni.

Wspaniale, jeśli rodzice i dziecko mają wspólne pasje, wspólny język, ale w międzyczasie nie ma to jak pobawić się np. w berka-czworakerka z kolegami.

Dobrze mieć fajnych rodziców i dobrze mieć kolegów.


Czarne charaktery - Danubel i Lucyper - to osoby wybitnie urodziwe. Współcześnie nawet dzieci przywiązują ogromną wagę do wyglądu. Czasem, niestety, większą niż do „zawartości"...
Czy może Pani doradzić rodzicom jak pomóc dzieciom uniknąć tej „pułapki"?

Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel:
Psychologowie twierdzą, że już coś takiego w człowieku jest, że lepiej ocenia coś albo kogoś wizualnie atrakcyjnego.

W związku z tym jeśli zawartość byle jaka, trzeba nadrobić „opakowaniem" - to znana prawda, jeśli chodzi o wciskanie byle jakich towarów klientom. Nie znaczy to, że zawsze towar ładnie opakowany musi być zły, ale że może i że trzeba to jakoś sprawdzić. Chyba każde dziecko dostało choć raz ładnie wyglądającą zabawkę, która natychmiast się popsuła, więc łatwo im wytłumaczyć znaczenie słowa „bubel" na przykładzie. Tak że jeśli chodzi o rzeczy, jest to znacznie prostsze niż wobec ludzi.

W tym przypadku tę naszą wadliwą konstrukcję psychologiczną wzmacniają jeszcze media, z wszechobecnym kultem piękności. Chociaż nie tylko one: w baśniach prawie zawsze piękna jest dobra i mądra, a zła - brzydka, głupia itd. W rzeczywistości tak przeważnie nie jest. Często nawet przeciwnie - w skrajnych przypadkach dbanie o wygląd może zajmować tyle czasu i energii, że na resztę zwyczajnie ich zabraknie.

Danubel i Lucyper muszą być piękni zgodnie z zasadą „opakowania" promującego byle jaką zawartość - inaczej by nie mieli szans na sukces.

Co mogę doradzić? Czy ktokolwiek tu może coś doradzić, wobec całej machiny medialnej, która buduje stereotypy? Po pierwsze nie wspomagać jej, koncentrując się głównie na wyglądzie - swoją droga to zabawne, jaka część spośród pochwał które dziecko, zwłaszcza dziewczynka, słyszy pod swoim adresem, dotyczy wyglądu. Dziewięćdziesiąt procent czy może nawet więcej. Zwłaszcza u małych dzieci, kiedy ich spojrzenie na świat się kształtuje. Dobrze jest dobrze wyglądać, ale człowiek nie obraz.


Czy opowieść o odwadze Mamy Thugi to prawdziwa legenda?

Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel:
Nie potwierdzam i nie zaprzeczam - jak mawiają politycy.

Nie potwierdzam, bo sama ją w tej wersji wymyśliłam. Nie zaprzeczam, bo u ludów żyjących blisko natury jest wiele podobnych legend. W Afryce na przykład każde plemię, każda osada nawet, ma swoje własne opowieści i tradycję ich opowiadania, a woda i susza jest tam, z oczywistych względów, tematem numer jeden.


Śmieci w lesie i na plaży, podejrzane odpady w rzekach i jeziorach, stare lodówki podrzucane cichcem na dzikie wysypiska - to niestety znany wszystkim obraz. Większość dzieci nie ma magicznych przyjaciół ... Ale zapewne jest coś co mogą zrobić by pomóc przyrodzie?

Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel:
Po pierwsze chcieć i mieć świadomość, co jest dobre, a co złe. To już coś.

Bo te dzieci kiedyś będą dorosłymi i wówczas to oni będą tymi, którzy przynajmniej nie wyrzucą swojej lodówki do lasu ani nie będą palić butelek w piecu. Ci bardziej kreatywni mogą opracować nowe technologie, sposoby odzysku albo nowe przepisy prawa - jeśli będą mieli świadomość, że to ważne. Tak że coś na pewno będą mogli zrobić, a nawet bardzo dużo, tyle że dla nich to czas bardzo odległy.

Co mogą zrobić teraz? „... coś, co by od nas zależało, zważywszy, że dzieje się tak wiele, co nie zależy od nikogo". Zacząć od drobiazgów, a dalej już pójdzie. Wziąć udział w akcji „sprzątanie świata", powiedzieć tacie, dziadkowi czy sąsiadowi, że papa nie nadaje się do ogniska (a przede wszystkim samemu jej nie wrzucać, choć tak fajnie kopci), zorganizować jakąś akcję - jak dzieci się skrzykną i posprzątają las (przynajmniej z drobniejszego śmiecia), to i sporo dorosłych się dołączy z pomocą, a i pozostałym później będzie głupio śmiecić - niektórzy na swoje usprawiedliwienie mają „bo wszyscy".

Poza tym dzieci mają coś, czego dorosłym często brakuje - dobre pomysły i energię, żeby je wprowadzić w życie. Jeżeli będą chciały - na pewno coś same wymyślą.

Czy marzenie Szymka o rodzeństwie też się spełni?


Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel:
Tego mu życzę.

Ja też! Bardzo dziękuję za rozmowę.

Książkę „Fundacja Dobrego Diabła" wydało Wydawnictwo STENTOR.
Więcej o książce i jej Autorce:
http://www.stentor.com.pl/katalog.php?action=show&pid=201

 

Wydawnictwo Stentor

Adres:

  • Ul. Przy Bażantarni 11
  • 02-793 Warszawa

Kontakt:

logo
 
zostaw komentarz
Twoje imię lub nick
CAPTCHA Image Przeładuj
Przepisz kod z obrazka
Twój komentarz Wyślij komentarz
komentarze
Brak komentarzy
W każdy czwartek wysyłamy najświeższe wiadomości
o imprezach dla dzieci, pomysłach na zabawy i konkursach
z atrakcyjnymi nagrodami. Wśród czytelników losujemy bezpłatne zaproszenia! Zapisz się - to nic nie kosztuje!
wybierz region: 
wpisz email:
akceptuję politykę prywatności
zobacz, jak wygląda newsletter

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

zapisz się na newsletter


NA KAŻDĄ OKAZJĘ...




BUT_0512_300x250
Zakupy
dodaj produkt
Śliczna spódniczka dla dziewczynki  promocja!
Duży pies pełen niespodzianek
cena: 135 zł
Wyprzedaż i inne promocje! Zobacz ubranka Endo
 
KALENDARZ WYDARZEŃ
Pn Wt śr Cz Pt So Nd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
PORADY PSYCHOLOGA
Masz problem z dzieckiem?
Psycholog Wojciech Eichelberger
odpowiada na łamach Miasta Dzieci.
zadaj pytanie
Gie�da mamy
Nowa duża spódnica brak metek jakichkolwiek, materiał jak satyna, grubszy, bez połysku, nadruki i hafty, przechodzące na...
REZERWACJA staniczek kolor ecri 85 D rozm 85 d, obwod pod biustem 35x2 plus 4,5 cm mozna poluzowac, ozdobne ramiaczka, na drutach, bardzo...
 
sieciaki
RSS RSS wydarzenia Warszawa , RSS RSS konkursy Warszawa , RSS RSS polecamy