Wielka ucieczka. Bohater jakiego jeszcze nie było

Wielka ucieczka. Bohater jakiego jeszcze nie było

Praca nagrodzona w konkursie literackim “Bohater jakiego jeszcze nie było” na wykreowanie w opowiadaniu postaci nowego bohatera. Organizatorem konkursu był Młodzieżowy Dom Kultury przy al. 29 Listopada 102 w Krakowie. Autorką pracy jest

Nina Durbas – uczennica Szkoły Podstawowej nr 95 w Krakowie. Wyrażono zgodę na publikację pracy.
Miasto Dzieci objęło patronat nad konkursem.

 

 

Wielka ucieczka

            Kiedy obudziłem się rano to zobaczyłem, że wylądowałem w pudełku. Nie wiem zupełnie jak się tam znalazłem, bo przecież zasnąłem, gdzie indziej.

            Wszyscy mi mówią, że jestem za mały i za bardzo okrągły, a ja przecież strasznie mało jem! Cały czas nie wiem, co oni mają na myśli. Jestem przecież jaki jestem i tego nie zmienię.

            Gdy tak rozmyślałem, nagle sięgnęła po mnie jakaś wielka dłoń. Bardzo się przestraszyłem. Kiedy ręka powoli zbliżała się w moją stronę, sturlałem się do szpary między drzwiami. Niestety zauważył mnie kolejny osobnik. Czy oni nie mogą sobie odpuścić tego polowania?

            Na szczęście uratowała mnie piłka. Ten wielki ktoś wziął piłkę zamiast mnie. Hurra!!!

            Przypomniałem sobie, że gdzieś tu mieszka moja przyjaciółka – mysz Seri. Wiedziałem, że w tej okolicy ma swoją norę, do której kiedyś mnie zaprosiła. Nagle usłyszałem piskliwy głosik:

-„Tutaj!”

-„Co? Gdzie?” – zapytałem.

-„Za tobą.” – odpowiedziała postać.

-„O, cześć Seri!” – przywitałem się.

-„Wchodź do środka”

Wszedłem, jak kazała Seri. Pozwoliła mi przenocować w swojej norce. Opowiedziałem jej, co mi się przydarzyło, a później szybko zasnąłem.

Następnego dnia Seri podarowała mi w prezencie lornetkę. Ja też miałem dla niej podarunek. Był to ogromny kawałek sera, który znalazłem w kuchni.

Po opuszczeniu bezpiecznej norki Seri szybko przeturlałem się do kuchni. Przy pomocy nowej lornetki rozejrzałem się dookoła. Wielkie nogi stąpały obok mnie, a ja stałem jak wryty na środku pomieszczenia.

Nagle doszedłem do siebie. Mój cel to bezpieczne opuszczenie kuchni. By to osiągnąć nie miałem innego wyboru, jak zrobienie sobie liany z makaronu. Niestety nie przewidziałem tego, że przy okazji mogę mieć gorącą kąpiel w zupie pomidorowej.

Kiedy wynurzyłem się z garnka i powoli ześlizgiwałem się z krawędzi naczynia, przypadkowo potrąciłem szklanki z sokiem malinowym, następnie miskę z ryżem, później pomidory….. I wybuchło spożywcze konfetti!

Nagle, w nieoczekiwanym momencie tego spożywczego armagedonu, znalazłem się w ręce napastnika. Nieoczekiwany ktoś wziął mnie do łazienki, żeby mnie umyć, ponieważ pobrudziłem się trochę w trakcie tej wycieczki.

Kiedy tajemniczy ktoś sięgał po mydło, zobaczyłem własne odbicie w lustrze. Już wszystko wiadomo! Okazało się, że jestem guzikiem.

Po umyciu i dokładnym wyczyszczeniu, pozwoliłem się przyszyć i do dziś jestem jedynym, żółciutkim, okrąglutkim guzikiem na swetrze, który jest ulubionym swetrem tajemniczego osobnika o wielkich dłoniach i stopach. Razem zwiedzamy różne ciekawe miejsca i mamy wspaniałe przygody.

Wspominając moją pierwszą podróż, zrozumiałem, że nie jest ważne piękno na zewnątrz, tylko wewnątrz swego serca. Mimo, że jestem mały i okrągły to nie chcę być innym guzikiem niż jestem! Nazywam się Turlacz Podróżnik.

 



ZOBACZ TAKŻE:dzieci pisząpatronat